Komentarze użytkownika renata-1, strona 329
Przejdź do głównej strony użytkownika renata-1
-
smak jest gorszy od zapachu (dałam się skusić), za to suszony dorsz z masłem - pychota
-
słoneczna niespodzianka na koniec dnia, to jest to
-
albo obgadują Smoka, w końcu nie co dzień taki gość
-
piękne kolory
-
ale gapiów się nazbierało
-
uśpiony
-
no i muszę też zabrać się za podróż transsyberyjską, zaległości do nadrobienia mam dużo
-
witaj Smoku!
Jaka wojna? Póki co spokój, no chyba, że trzęsienie ziemi w Armenii. Kiedy zwiedzałyśmy karawanseraj na przełęczy Selim, przez moment zadrżała ziemia pod stopami. Poczułam się jak na bujającym na falach promie i odruchowo zaczęłam łapać równowagę. To było dziwne i pomyślałam, że mam zawrót głowy, ale jakoś z głową nie miało to nic wspólnego. Okazało się, że koleżanki stojące obok poczuły to samo i głośno zaczęłyśmy zadawać pytanie, co to było? Zaczęłyśmy żartować, że trzęsienie ziemi. Po powrocie Iwona powiedziała, że w Iranie było trzęsienie ziemi, na tyle lekkie, że nie było żadnych szkód, więc to chyba jednak było to. Niesamowite przeżycie i kolejne ciekawe doświadczenie.
A podróżnicze wrażenia - było super, Gruzini są niesamowici, telefonicznie załatwią wszystko - nocleg, transport dokąd chcesz i kiedy chcesz i znajdą Cię sami, albo Ty znajdziesz ich bez problemu zasięgając języka, bo każdy zna kogoś, kto się tym zajmuje albo kto zna kogoś itd., trzeba tylko z góry ustalać cenę. W Armenii trzeba uważać i nie dać się nabrać taksówkarzom na tekst, że od roku marszrutki już tam nie jeżdżą i można dojechać tylko taksówką. Ale w Gruzji tego nie było, doradzali dość uczciwie.
ps. dzięki za plusiki no i muszę się zabrać za Islandię
pozdrawiam
-
o tak, takie odkrywanie ciekawych zakątków
-
ale te pod Grunwaldem to chyba jeszcze stoją?
-
smak jest gorszy od zapachu (dałam się skusić), za to suszony dorsz z masłem - pychota
-
słoneczna niespodzianka na koniec dnia, to jest to
-
albo obgadują Smoka, w końcu nie co dzień taki gość
-
piękne kolory
-
ale gapiów się nazbierało
-
uśpiony
-
no i muszę też zabrać się za podróż transsyberyjską, zaległości do nadrobienia mam dużo
-
witaj Smoku!
Jaka wojna? Póki co spokój, no chyba, że trzęsienie ziemi w Armenii. Kiedy zwiedzałyśmy karawanseraj na przełęczy Selim, przez moment zadrżała ziemia pod stopami. Poczułam się jak na bujającym na falach promie i odruchowo zaczęłam łapać równowagę. To było dziwne i pomyślałam, że mam zawrót głowy, ale jakoś z głową nie miało to nic wspólnego. Okazało się, że koleżanki stojące obok poczuły to samo i głośno zaczęłyśmy zadawać pytanie, co to było? Zaczęłyśmy żartować, że trzęsienie ziemi. Po powrocie Iwona powiedziała, że w Iranie było trzęsienie ziemi, na tyle lekkie, że nie było żadnych szkód, więc to chyba jednak było to. Niesamowite przeżycie i kolejne ciekawe doświadczenie.
A podróżnicze wrażenia - było super, Gruzini są niesamowici, telefonicznie załatwią wszystko - nocleg, transport dokąd chcesz i kiedy chcesz i znajdą Cię sami, albo Ty znajdziesz ich bez problemu zasięgając języka, bo każdy zna kogoś, kto się tym zajmuje albo kto zna kogoś itd., trzeba tylko z góry ustalać cenę. W Armenii trzeba uważać i nie dać się nabrać taksówkarzom na tekst, że od roku marszrutki już tam nie jeżdżą i można dojechać tylko taksówką. Ale w Gruzji tego nie było, doradzali dość uczciwie.
ps. dzięki za plusiki no i muszę się zabrać za Islandię
pozdrawiam -
o tak, takie odkrywanie ciekawych zakątków
-
ale te pod Grunwaldem to chyba jeszcze stoją?