Komentarze użytkownika slawannka, strona 280
Przejdź do głównej strony użytkownika slawannka
-
boskie!
-
A czego tu brak? Łóżko jest, pościel jest, poduszki są, okno jest... Ja tam mogę już zamieszkać!
-
Mnie się podoba!
-
Piotr, tutaj to raczej nic, oni chyba zwijali sieci, na ile mogę mieć jakieś pojęcie o ciężkiej pracy rybaka na Marettimo :)
-
No, ja nie wiem, jakie były jej mewie zamiary!
To była któraś z kolei mewa, którą chciałam pstryknąć. Im bliżej było pstryknięcia, tym bardziej te paskudy zbliżały się do brzegu balustrady (tej od strony morza). Jak już byłam gotowa, ześlizgiwały się na pazurach i tyle je widziałam, ogony mogłam fotografować. Od tej byłam szybsza :)
-
Tego to ja nie wiem...
-
Nie mogłam mu tego zrobić, bo wyraźnie chłopina ma dobre serducho :)
Potem, jak staliśmy w porcie czekając aż olbrzym wypłynie z portu, dobrodusznie pozwolił panom wyjść na mostek na papierocha a sam kręcił naszą łódką w kółko, żeby nam się milej czekało...
-
A co to szpringi???
Jego uciekanie to ja widziałam, jak wypływał w tempie ślimaka połączonego z żółwiem kiedy staliśmy i czekaliśmy na nasze miejsce w porcie!
-
Iwonko, dzięki wielkie - trzy podejścia, to trzy razy więcej radości że ze mną łaziłaś :)
-
E tam, zaraz fuj! Na talerzu jest dobre, a tu tak smętnie wisi - ale ona suszona, to też nie fuj :)
-
boskie!
-
A czego tu brak? Łóżko jest, pościel jest, poduszki są, okno jest... Ja tam mogę już zamieszkać!
-
Mnie się podoba!
-
Piotr, tutaj to raczej nic, oni chyba zwijali sieci, na ile mogę mieć jakieś pojęcie o ciężkiej pracy rybaka na Marettimo :)
-
No, ja nie wiem, jakie były jej mewie zamiary!
To była któraś z kolei mewa, którą chciałam pstryknąć. Im bliżej było pstryknięcia, tym bardziej te paskudy zbliżały się do brzegu balustrady (tej od strony morza). Jak już byłam gotowa, ześlizgiwały się na pazurach i tyle je widziałam, ogony mogłam fotografować. Od tej byłam szybsza :) -
Tego to ja nie wiem...
-
Nie mogłam mu tego zrobić, bo wyraźnie chłopina ma dobre serducho :)
Potem, jak staliśmy w porcie czekając aż olbrzym wypłynie z portu, dobrodusznie pozwolił panom wyjść na mostek na papierocha a sam kręcił naszą łódką w kółko, żeby nam się milej czekało... -
A co to szpringi???
Jego uciekanie to ja widziałam, jak wypływał w tempie ślimaka połączonego z żółwiem kiedy staliśmy i czekaliśmy na nasze miejsce w porcie! -
Iwonko, dzięki wielkie - trzy podejścia, to trzy razy więcej radości że ze mną łaziłaś :)
-
E tam, zaraz fuj! Na talerzu jest dobre, a tu tak smętnie wisi - ale ona suszona, to też nie fuj :)