Komentarze użytkownika s.wawelski, strona 315
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
Bryla oczywiscie jest nadal niezle zachowana i imponuje rozmiarami, ale jednak juz wiele mu do calosci brakuje :-)
-
Duzego wyboru nie mielismy, bo akurat latem mamy najwiecej czasu... :-)
-
Tak, bo granica z Syrią jest tuz, tuz...
-
Tu bylo o tyle latwo, ze mielismy klimatyzowany samochod, wiec po godzinie zwiedzania moglismy sie troche ochlodzic. Ale do dzis pamietam pare nieprzespanych nocy, bo klimatyzacji albo nie bylo, albo byla malo skuteczna. Poniewaz jednak lato jest w wielu miejscach gorace, to w dzien nasz organizm byl juz dosc przyzwyczajony do wysokich temperatur...
-
Jakby nie bylo sztandarowe danie Turcji :-)
-
Tez bardzo mile wspominam Mardin... Jedna z atrakcji byl nocleg w budynku pochodzacym z 1275 roku (chyba...) Pamietam tez, ze jednego wieczoru poszlismy do restauracji, ktorej wlascicielka byla kobieta (w Turcji rzadkosc), ktora poznalismy pare dni wczesniej w hotelu w Gaziantep. Pani dala nam kelnera, ktory az wychodzil z siebie aby nam dogodzic. Poprzynosil nam potrawy, ktore ponoc kucharz zrobil specjalnie dla nas, bo nie bylo ich w ogole w karcie... To byl dopietro wieczor: siedzeilismy na tarasie na gorze sredniowiecznego budynku, nad nami rozgwiezdzone niebo a obok nas zastawiony po sultansku stol...
-
Nie wspominajac jeszcze o uroku wspinania sie tunelem wykutym w skale...
-
Dzieki jeszcze raz, zaraz zglebie lekture :-)
-
Dzieki! Musisz tam pojechac!! :-)
-
Musze to sprawdzic... Gdy pisalem te historie, to na ten temat czytalem, ale dzis nie pamietam juz szczegolow. Dzieki za to, ze zwrociles mi to uwage...
-
Bryla oczywiscie jest nadal niezle zachowana i imponuje rozmiarami, ale jednak juz wiele mu do calosci brakuje :-)
-
Duzego wyboru nie mielismy, bo akurat latem mamy najwiecej czasu... :-)
-
Tak, bo granica z Syrią jest tuz, tuz...
-
Tu bylo o tyle latwo, ze mielismy klimatyzowany samochod, wiec po godzinie zwiedzania moglismy sie troche ochlodzic. Ale do dzis pamietam pare nieprzespanych nocy, bo klimatyzacji albo nie bylo, albo byla malo skuteczna. Poniewaz jednak lato jest w wielu miejscach gorace, to w dzien nasz organizm byl juz dosc przyzwyczajony do wysokich temperatur...
-
Jakby nie bylo sztandarowe danie Turcji :-)
-
Tez bardzo mile wspominam Mardin... Jedna z atrakcji byl nocleg w budynku pochodzacym z 1275 roku (chyba...) Pamietam tez, ze jednego wieczoru poszlismy do restauracji, ktorej wlascicielka byla kobieta (w Turcji rzadkosc), ktora poznalismy pare dni wczesniej w hotelu w Gaziantep. Pani dala nam kelnera, ktory az wychodzil z siebie aby nam dogodzic. Poprzynosil nam potrawy, ktore ponoc kucharz zrobil specjalnie dla nas, bo nie bylo ich w ogole w karcie... To byl dopietro wieczor: siedzeilismy na tarasie na gorze sredniowiecznego budynku, nad nami rozgwiezdzone niebo a obok nas zastawiony po sultansku stol...
-
Nie wspominajac jeszcze o uroku wspinania sie tunelem wykutym w skale...
-
Dzieki jeszcze raz, zaraz zglebie lekture :-)
-
Dzieki! Musisz tam pojechac!! :-)
-
Musze to sprawdzic... Gdy pisalem te historie, to na ten temat czytalem, ale dzis nie pamietam juz szczegolow. Dzieki za to, ze zwrociles mi to uwage...