Komentarze użytkownika kuniu_ock, strona 106
Przejdź do głównej strony użytkownika kuniu_ock
-
-
No jeszcze obiektywu nima, siedzę jak na szpilkach, telefon leży przede mną :P Ale nie będę się raczej nim chłostał. Raz, że szkoda sprzętu, dwa - można sobie nim kuku ładne zrobić :P
Ja też nie mówię, że "ma być tak, i koniec!". Tak jak powiedzieliście - każdy robi jak lubi, jak mu pasuje :) Ja przekonałem się (zarówno na utraconych zdjęciach z obozu żeglarskiego, jak i z mławskiej wąskotorówki), że wolę poświęcić miejsce na karcie i mieć możliwość odzyskania zdjęć, tak w razie czego :)
Jak wspomniałem - jeden woli matkę, inny córkę, jeszcze inny teściową.. ;) W końcu są różne zboczenia: jedni zbierają rybki, inni hodują znaczki :) :P
-
Ahhhh, postąpiłem niesprawiedliwie. Zwracam honor - na RAW-y namawiał mnie również gatesin. Przepraszam!
Za to uchybienie idę wychłostać się kablem zasilającym :)
-
Wiesz, Bartku, są różne metody na różne rzeczy, często skuteczne, mimo iż wydają się dziwaczne. Nie to, żebym kogoś o czary posądzał ;) Ale chyba wiesz, o co mi chodzi :) Podobnie może być i z kablami. Wraz ze wzrostem temperatury opór maleje, więc może i ma to wpływ na ewentualnie powstające zakłócenia..
..ale podobieństwa u Ciebie nie zauważyłem ;)
Wprawdzie jeszcze laptoka się nie dorobiłem, by mieć go razem z aparatem, ale zawsze mam czytnik kart ;)
Z tym nastawieniem to różnie bywa. Czasem nastawiasz się na coś, wychodzi coś zupełnie innego.. czasem to gorzej, czasem lepiej. Podobnie bywa z imprezami ;) nastawisz się na wypas bibę a wychodzi stypa ;) Ale to działa w obie strony :) Na szczęście!
o.. właśnie kurier dzwonił, koło 15 będzie mój obiektyw! :D
-
..i jeszcze jedno...
tak, histogram to praktyczna rzecz :D
-
Aaa.. i znowu skleroza...
Odnośnie kart pamięci do aparatów... czytałem gdzieś jakąś poradę, że lepiej jest mieć kilka mniejszych kart niż jedną dużą. Wtedy w przypadku zgubienia/zepsucia (względnie kradzieży) karty tracimy tylko część zdjęć :)
-
Ha! Niekoniecznie "przerost formy nad treścią".. Monika ładnie to ujęła: "wystarczy, że się pobawię rawami, żeby zdjęcie wyglądało tak jak ten obrazek, który JA widziałam, w rzeczywistości". No a mi się wydaje, że to o to właśnie chodzi. Jestem gdzieś, mam przed sobą jakiś ujmujący mnie widoczek. Chcę raz - uwiecznić go sobie - dla siebie (by oglądając później zdjęcie przeżywać to, co wtedy czułem - oglądając na żywo), dwa - przekazać swoje odczucia - nachodzące mnie podczas odbioru widoku - oglądającym zdjęcie, żeby oni czuli dokładnie to samo co ja :)
Monika - możemy przybić piątkę! :)
Sam często oglądając zdjęcia wkurzam się, że zdjęcia nie wyszły tak, jak ja to widziałem rzeczywiście.
Więc takie poprawki to raczej nie jest zbytnia ingerencja w zdjęcie.
Tak mi się bynajmniej wydaje :)
PS. Bartku, zwierzęta są cacy, owszem :) Ale mnie bardziej podobają się takie "widoczki-widoczki" ;)
Ot taka subiektywność :)
Tak.. jedni wolą matkę, jedni córkę, inni teściową... ;) :P
-
A chyba najważniejsze w RAWach jest to, że zawsze można odzyskać wersję pierwotną, oryginalną :) W końcu to taka elektroniczna klisza, odpowiednik filmowego negatywu :)
-
Aaaahh.. ale z tego wszystkiego zapomniałem o najważniejszym:
Bartku, świetaśna, mglista fotka :D Połączenie klimatu gór, wody (te dźwigi), klimatyczna mgiełka i przebijające się przez nią budynki, żurawie, dźwigi :)
Cacy! :)
-
Oto jestem i ja! ;)
Czytając Waszą dyskusję od razu przyszła mi do głowy jedna ze Złotych Myśli gdańskiej wystawy: "RAW? Nienawidzę tego!" :P
Osobiście - od momentu spapranych zdjęć z mławskiej wąskotorówki używam tylko i wyłącznie RAW. Wielką zasługę w tym ma oczywiście Bartek, z którym sporo o tych zdjęciach rozmawiałem. Faktycznie format ten daje o wiele większe możliwości operowania :) Nigdy nie byłem przekonany do fotoszopy itp, zwłaszcza jeśli chodzi o te drogie programy. Jednakże chociażby darmowa Picassa pozwala na obróbkę tych zdjęć :) Lightroom też jest fajny, tańszy od fotoszopy, ale ja bawię się w wersjach 30-dniowych :)
Jeśli chodzi o drugi przypadek wymieniony przez Bartka (dynamika zdjęcia, czyli ilość szczegółów w cieniach i światłach) - ostatnio eksperymentuję sobie z robieniem HDR. Aparat na szczęście ma opcję robienia serii 3 zdjęć z różną ekspozycją (bracketing, czy jak to się tam nazywało), w programie składam je w jedno (oczywiście "doprawiając" efektu suwaczkami) i wychodzi zdjęcie ze szczegółami i w plamie światła i w cieniu :) bez żadnych prześwietlenio-zaciemnień :)
Też myślę, by następnym zakupem był filtr połówkowy, ale na razie muszę poczekać z wydatkami. W chwili obecnej czekam na przyjazd nowego obiektywu :D Już nie mogę się doczekać :D Będzie albo dzisiaj albo jutro :)
U mnie RAW zajmuje od 10 do 15-17 MB. Karta 4GB wg aparatowego licznika wystarcza na ok 270 RAW-ów. Wcześniej robiłem jeszcze RAW+JPEG, jednakże karta pożerana była błyskawicznie. Ale po co dublować zdjęcia, skoro można zrobić RAW, poprawić i wyeksportować do JPEG? :)
Bartku, liczę na "żywy organizm" :) Może by tak zorganizować takie "wewnętrzne" kolumberowe warsztaty foto w plenerze? :)
Ot i moje trzy grosze ;)
-
No jeszcze obiektywu nima, siedzę jak na szpilkach, telefon leży przede mną :P Ale nie będę się raczej nim chłostał. Raz, że szkoda sprzętu, dwa - można sobie nim kuku ładne zrobić :P
Ja też nie mówię, że "ma być tak, i koniec!". Tak jak powiedzieliście - każdy robi jak lubi, jak mu pasuje :) Ja przekonałem się (zarówno na utraconych zdjęciach z obozu żeglarskiego, jak i z mławskiej wąskotorówki), że wolę poświęcić miejsce na karcie i mieć możliwość odzyskania zdjęć, tak w razie czego :)
Jak wspomniałem - jeden woli matkę, inny córkę, jeszcze inny teściową.. ;) W końcu są różne zboczenia: jedni zbierają rybki, inni hodują znaczki :) :P -
Ahhhh, postąpiłem niesprawiedliwie. Zwracam honor - na RAW-y namawiał mnie również gatesin. Przepraszam!
Za to uchybienie idę wychłostać się kablem zasilającym :) -
Wiesz, Bartku, są różne metody na różne rzeczy, często skuteczne, mimo iż wydają się dziwaczne. Nie to, żebym kogoś o czary posądzał ;) Ale chyba wiesz, o co mi chodzi :) Podobnie może być i z kablami. Wraz ze wzrostem temperatury opór maleje, więc może i ma to wpływ na ewentualnie powstające zakłócenia..
..ale podobieństwa u Ciebie nie zauważyłem ;)
Wprawdzie jeszcze laptoka się nie dorobiłem, by mieć go razem z aparatem, ale zawsze mam czytnik kart ;)
Z tym nastawieniem to różnie bywa. Czasem nastawiasz się na coś, wychodzi coś zupełnie innego.. czasem to gorzej, czasem lepiej. Podobnie bywa z imprezami ;) nastawisz się na wypas bibę a wychodzi stypa ;) Ale to działa w obie strony :) Na szczęście!
o.. właśnie kurier dzwonił, koło 15 będzie mój obiektyw! :D
-
..i jeszcze jedno...
tak, histogram to praktyczna rzecz :D -
Aaa.. i znowu skleroza...
Odnośnie kart pamięci do aparatów... czytałem gdzieś jakąś poradę, że lepiej jest mieć kilka mniejszych kart niż jedną dużą. Wtedy w przypadku zgubienia/zepsucia (względnie kradzieży) karty tracimy tylko część zdjęć :) -
Ha! Niekoniecznie "przerost formy nad treścią".. Monika ładnie to ujęła: "wystarczy, że się pobawię rawami, żeby zdjęcie wyglądało tak jak ten obrazek, który JA widziałam, w rzeczywistości". No a mi się wydaje, że to o to właśnie chodzi. Jestem gdzieś, mam przed sobą jakiś ujmujący mnie widoczek. Chcę raz - uwiecznić go sobie - dla siebie (by oglądając później zdjęcie przeżywać to, co wtedy czułem - oglądając na żywo), dwa - przekazać swoje odczucia - nachodzące mnie podczas odbioru widoku - oglądającym zdjęcie, żeby oni czuli dokładnie to samo co ja :)
Monika - możemy przybić piątkę! :)
Sam często oglądając zdjęcia wkurzam się, że zdjęcia nie wyszły tak, jak ja to widziałem rzeczywiście.
Więc takie poprawki to raczej nie jest zbytnia ingerencja w zdjęcie.
Tak mi się bynajmniej wydaje :)
PS. Bartku, zwierzęta są cacy, owszem :) Ale mnie bardziej podobają się takie "widoczki-widoczki" ;)
Ot taka subiektywność :)
Tak.. jedni wolą matkę, jedni córkę, inni teściową... ;) :P -
A chyba najważniejsze w RAWach jest to, że zawsze można odzyskać wersję pierwotną, oryginalną :) W końcu to taka elektroniczna klisza, odpowiednik filmowego negatywu :)
-
Aaaahh.. ale z tego wszystkiego zapomniałem o najważniejszym:
Bartku, świetaśna, mglista fotka :D Połączenie klimatu gór, wody (te dźwigi), klimatyczna mgiełka i przebijające się przez nią budynki, żurawie, dźwigi :)
Cacy! :) -
Oto jestem i ja! ;)
Czytając Waszą dyskusję od razu przyszła mi do głowy jedna ze Złotych Myśli gdańskiej wystawy: "RAW? Nienawidzę tego!" :P
Osobiście - od momentu spapranych zdjęć z mławskiej wąskotorówki używam tylko i wyłącznie RAW. Wielką zasługę w tym ma oczywiście Bartek, z którym sporo o tych zdjęciach rozmawiałem. Faktycznie format ten daje o wiele większe możliwości operowania :) Nigdy nie byłem przekonany do fotoszopy itp, zwłaszcza jeśli chodzi o te drogie programy. Jednakże chociażby darmowa Picassa pozwala na obróbkę tych zdjęć :) Lightroom też jest fajny, tańszy od fotoszopy, ale ja bawię się w wersjach 30-dniowych :)
Jeśli chodzi o drugi przypadek wymieniony przez Bartka (dynamika zdjęcia, czyli ilość szczegółów w cieniach i światłach) - ostatnio eksperymentuję sobie z robieniem HDR. Aparat na szczęście ma opcję robienia serii 3 zdjęć z różną ekspozycją (bracketing, czy jak to się tam nazywało), w programie składam je w jedno (oczywiście "doprawiając" efektu suwaczkami) i wychodzi zdjęcie ze szczegółami i w plamie światła i w cieniu :) bez żadnych prześwietlenio-zaciemnień :)
Też myślę, by następnym zakupem był filtr połówkowy, ale na razie muszę poczekać z wydatkami. W chwili obecnej czekam na przyjazd nowego obiektywu :D Już nie mogę się doczekać :D Będzie albo dzisiaj albo jutro :)
U mnie RAW zajmuje od 10 do 15-17 MB. Karta 4GB wg aparatowego licznika wystarcza na ok 270 RAW-ów. Wcześniej robiłem jeszcze RAW+JPEG, jednakże karta pożerana była błyskawicznie. Ale po co dublować zdjęcia, skoro można zrobić RAW, poprawić i wyeksportować do JPEG? :)
Bartku, liczę na "żywy organizm" :) Może by tak zorganizować takie "wewnętrzne" kolumberowe warsztaty foto w plenerze? :)
Ot i moje trzy grosze ;)
Może nie widać żeby było "lepsze" - bo i tak jak gdzieś zamieszczam, to jpg a nie raw, tylko że raw bardziej pozwala poprawić niedoskonałości, których dużo mi się narobi, nie jestem "starym fotowyjadaczem". Więc po raz kolejny mówię - tak, używam rawów i histogramu, mam wtedy większe szanse poprawy/odzyskania zdjęcia, niż przy samym jpg (jak wspomniałem - straciłem wszystkie fotki z obozu żeglarskiego; nie dało się z nimi zrobić nic sensownego; to były jpg).
A do takiego fotofachowca jak niektórzy Kolumberowicze to mi chole... okrutnie daleko. Dlatego - mimo że używam raw, histogramu itd - to moje zdjęcia nie są niewiadomo jakie. Jak powiedziałem - uczę się dopiero.
Chceta to mnie bijta.