Ocenione komentarze użytkownika pan_hons, strona 717
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
-
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
rzeczywiście żyrafy:) Takie rzeczy mogą być tylko w mieście Gaudiego. Jakby jeszcze je tak pomalować i dodać oczy...;)
-
ano... eksterminacja na niespotykaną nigdy wcześniej i później skalę...Ale co tam, ważne złoto...:( No i oczywiście ku chwale Boga...
-
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...
-
czyli takie lokalne czerwone niebo w gębie:) rarytas:)
-
o sytuacji w mali wiem, czytałem o tym i oglądałem relacje rok temu, wojna przybrała na rozmiarach i gdy zrobiło się głośno na świecie o tym, gdy Timbuktu zostało zajęte przez Al Kaidę Magrebu z Mali, którzy powołali sobie tam swoje quasi państwo... A duża część z nich to uciekinierzy z armii Kadafiego, żeby było śmieszniej, socjalisty który w swoim państwie zwalczał islamistów, ale takich potem w wojnie rekrutował. Świat zadrżał gdy najstarsze i najważniejsze miasto Afryki, z tyloma manuskryptami było zagrożone, ale na szczęście islamiści go nie zniszczyli, choć wiele grobowców już tak:( Nadal nikt nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo oni tam nadal siedzą i dziś to jedna z takich czarnych dziur w Afryce, do których lepiej białemu nie wjeżdżać (podobnie jak do Somalii).
-
zazdroszczę:)
-
takie chyba najdroższe ale i najlepsze są:)
-
rozumiem problem, też tak mam, Z każdej podróży przywożę ponad 5000 zdjęć i potem całe miesiące to przeglądam, segreguję, edytuje, nazwy daje, podpisy i do tego potem jakiś tekst sklecić trzeba (bo ja z tego wymierającego i zagrożonego tutaj gatunku jestem co uważa, że tekst jest równie ważny, co zdjęcia i gatunku który myśli, że trzeba zwalczać zalewającą nas kulturę obrazkową). A to wszystko mnóstwo czasu zajmuje... Ale wolę tak dokładnie i wolno zrobić podróż, niż na szybcika, byle jak, z małą ilością tekstu i zdjęć i lecieć do kolejnej podróży:) Ludzie to mają małe pojecie o świecie, a on jest tak wielki i wspaniały, że trzeba go dokładnie pokazywać, opisać, przedstawić, ludzi natchnąć do tego, aby w jakieś miejsca się wybrali słowem i obrazem. Tak więc w pełni rozumiem:) Jak już się uporasz z fotkami, to ja się wpisuję już teraz na listę oczekujących na relację po Maroku:))
-
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
rzeczywiście żyrafy:) Takie rzeczy mogą być tylko w mieście Gaudiego. Jakby jeszcze je tak pomalować i dodać oczy...;)
-
ano... eksterminacja na niespotykaną nigdy wcześniej i później skalę...Ale co tam, ważne złoto...:( No i oczywiście ku chwale Boga...
-
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...
-
czyli takie lokalne czerwone niebo w gębie:) rarytas:)
-
o sytuacji w mali wiem, czytałem o tym i oglądałem relacje rok temu, wojna przybrała na rozmiarach i gdy zrobiło się głośno na świecie o tym, gdy Timbuktu zostało zajęte przez Al Kaidę Magrebu z Mali, którzy powołali sobie tam swoje quasi państwo... A duża część z nich to uciekinierzy z armii Kadafiego, żeby było śmieszniej, socjalisty który w swoim państwie zwalczał islamistów, ale takich potem w wojnie rekrutował. Świat zadrżał gdy najstarsze i najważniejsze miasto Afryki, z tyloma manuskryptami było zagrożone, ale na szczęście islamiści go nie zniszczyli, choć wiele grobowców już tak:( Nadal nikt nie wiem, co z tym fantem zrobić, bo oni tam nadal siedzą i dziś to jedna z takich czarnych dziur w Afryce, do których lepiej białemu nie wjeżdżać (podobnie jak do Somalii).
-
zazdroszczę:)
-
takie chyba najdroższe ale i najlepsze są:)
-
rozumiem problem, też tak mam, Z każdej podróży przywożę ponad 5000 zdjęć i potem całe miesiące to przeglądam, segreguję, edytuje, nazwy daje, podpisy i do tego potem jakiś tekst sklecić trzeba (bo ja z tego wymierającego i zagrożonego tutaj gatunku jestem co uważa, że tekst jest równie ważny, co zdjęcia i gatunku który myśli, że trzeba zwalczać zalewającą nas kulturę obrazkową). A to wszystko mnóstwo czasu zajmuje... Ale wolę tak dokładnie i wolno zrobić podróż, niż na szybcika, byle jak, z małą ilością tekstu i zdjęć i lecieć do kolejnej podróży:) Ludzie to mają małe pojecie o świecie, a on jest tak wielki i wspaniały, że trzeba go dokładnie pokazywać, opisać, przedstawić, ludzi natchnąć do tego, aby w jakieś miejsca się wybrali słowem i obrazem. Tak więc w pełni rozumiem:) Jak już się uporasz z fotkami, to ja się wpisuję już teraz na listę oczekujących na relację po Maroku:))
Kościół św. Elżbiety we Lwowie – jest położony przy pl. Kropiwnickiego 1 (ukr. пл. Кропивницького 1; przed 1945 pl. Bilczewskiego), w najwyższym punkcie Śródmieścia, dokładnie na wododziale Wisły i Dniestru; zwykło się mawiać, że woda z każdej połaci jego dachu spływa do innego morza[1]. Największa i zarazem najwspanialsza świątynia lwowska ery nowożytnej
Zaraz przy ulicy Gródeckiej, idąc nią z dworca kolejowego do centrum miasta. Nie da się ominąć tego kościoła, bo z daleka rzuca się w oczy. No chyba że nie przyjechałaś koleją do Lwowa albo nie byłaś w tej części miasta...