Ocenione komentarze użytkownika pan_hons, strona 699
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
Ciekawa nazwa miejscowości:)
-
teraz założę się, że już nie - niestety:(
-
oo, ta stacja pamięta chyba baardzo dawne czasy:) Ale miło ze strony PKP, że tabliczka przypomina o istnieniu takiej stacji:)
-
Ja także dołączam się do oczekujących na więcej tekstu:) Coś o miejscu, coś o Waszej podróży:) Na razie same zdjęcia nic nie mówią...
Aha, proponuję zmienić program do konwersji zdjęć, bo ewidentnie coś tu popsuł, bo wszystkie zdjęcia są źle skompresowane do mniejszej rozdzielczości. Programów do obróbki zdjęć jest całe mnóstwo w internecie, polecam zmienić na jakiś inny i w nim zmieniać rozmiar zdjęć. Pamiętaj, aby tam w ustawieniach, przy zmianie rozmiaru zdjęć, wpisać szerokość 640 pikseli i mieś włączone coś takiego jak "aspect ratio", aby zdjęcia zachowały swoje proporcje. Póki publikacja jest świeża, dobrze by było podmienić te zdjęcia już opublikowane:) Pozdrawiam!
-
Tez się cieszę z powrotu starego avatara - jest unikatowy:)
Dziękuję Katarzyno za plusy i miłe i cenne komentarze do mojej wielkiej podróży kolejowej przez Azję:) Cieszę się, że postanowiłaś przyjrzeć się zdjęciom i je ocenić, a na pewno przybliżyły Ci one moją podróż i uzupełniły tekst, który tak ci się spodobał:) Dziękuję bardzo:) Jak znajdziesz kiedyś jeszcze czas i chęci, to serdecznie zapraszam do obejrzenia poszczególnych galerii zdjęć z miejsc odwiedzanych po drodze:) Pozdrawiam!
-
mam tak samo:) Ale cóż, taki już "urok" krzaczków:)
-
2 dni i już by ich nie było, w nocy na bank ktoś by je zakosił...
-
może wygodne nie były zbytnio, ale za to jak wyglądają:) O wiele lepiej, niż te nowoczesne, bezduszne autobusy:)
-
one sprzedawały też ciepłe jedzenie (w miarę ciepłe) takie jak kotlety, pierogi, ziemniaki i jeszcze parę innych rzeczy wraz z surówkami - często to stanowiło taki zestaw:) I było to podane na plastikowym talerzu pod folią. Kupiłem ze 2 razy takie zestawy, były dobre, pożywne, tanie i nic mi po tym nie było. Wg mnie nie ma co się bać. Lepsze to, niż wozić jedzenie ze sobą w ciepłym pociągu... A co do kiełbasy, to nie pamiętam żeby tam były...
-
nie mam pojęcia...
-
Ciekawa nazwa miejscowości:)
-
teraz założę się, że już nie - niestety:(
-
oo, ta stacja pamięta chyba baardzo dawne czasy:) Ale miło ze strony PKP, że tabliczka przypomina o istnieniu takiej stacji:)
-
Ja także dołączam się do oczekujących na więcej tekstu:) Coś o miejscu, coś o Waszej podróży:) Na razie same zdjęcia nic nie mówią...
Aha, proponuję zmienić program do konwersji zdjęć, bo ewidentnie coś tu popsuł, bo wszystkie zdjęcia są źle skompresowane do mniejszej rozdzielczości. Programów do obróbki zdjęć jest całe mnóstwo w internecie, polecam zmienić na jakiś inny i w nim zmieniać rozmiar zdjęć. Pamiętaj, aby tam w ustawieniach, przy zmianie rozmiaru zdjęć, wpisać szerokość 640 pikseli i mieś włączone coś takiego jak "aspect ratio", aby zdjęcia zachowały swoje proporcje. Póki publikacja jest świeża, dobrze by było podmienić te zdjęcia już opublikowane:) Pozdrawiam! -
Tez się cieszę z powrotu starego avatara - jest unikatowy:)
Dziękuję Katarzyno za plusy i miłe i cenne komentarze do mojej wielkiej podróży kolejowej przez Azję:) Cieszę się, że postanowiłaś przyjrzeć się zdjęciom i je ocenić, a na pewno przybliżyły Ci one moją podróż i uzupełniły tekst, który tak ci się spodobał:) Dziękuję bardzo:) Jak znajdziesz kiedyś jeszcze czas i chęci, to serdecznie zapraszam do obejrzenia poszczególnych galerii zdjęć z miejsc odwiedzanych po drodze:) Pozdrawiam! -
mam tak samo:) Ale cóż, taki już "urok" krzaczków:)
-
2 dni i już by ich nie było, w nocy na bank ktoś by je zakosił...
-
może wygodne nie były zbytnio, ale za to jak wyglądają:) O wiele lepiej, niż te nowoczesne, bezduszne autobusy:)
-
one sprzedawały też ciepłe jedzenie (w miarę ciepłe) takie jak kotlety, pierogi, ziemniaki i jeszcze parę innych rzeczy wraz z surówkami - często to stanowiło taki zestaw:) I było to podane na plastikowym talerzu pod folią. Kupiłem ze 2 razy takie zestawy, były dobre, pożywne, tanie i nic mi po tym nie było. Wg mnie nie ma co się bać. Lepsze to, niż wozić jedzenie ze sobą w ciepłym pociągu... A co do kiełbasy, to nie pamiętam żeby tam były...
-
nie mam pojęcia...