Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 513
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Chociaż Santana śpiewał jednak o "corazon espinado"...
-
Piotrze, nazwałeś sprawy po imieniu, a ja tu dorabiam ideologię...
-
A może miało być, że prawdziwy mężczyzna nie boi się uderzyć laską...?
-
No, skoro tak zachwala bajki...
-
Coś w tym jest...
-
Wandalizm i przejaw głupoty... W zdecydowanej większości przypadków na pewno tak. I tu masz rację. Nie bardzo natomiast rozumiem, co masz na myśli pisząc, że "dla mnie to nie graffiti"? Jak podaje np. Wikipedia, graffiti to "nazwa zbiorcza dla różniących się tematem i przeznaczeniem elementów wizualnych, np. obrazów, podpisów lub rysunków, które są umieszczane w przestrzeni publicznej lub prywatnej za pomocą różnych technik. Zazwyczaj tworzone jest anonimowo i bez odpowiednich zezwoleń" i dalej "Graffiti (szczególnie nielegalnie umieszczane w przestrzeni publicznej) przez jednych traktowane jest jako akt wandalizmu, przez innych - jako forma sztuki". A więc, to że jest to akt wandalizmu nie wystarczy by nie uznawać tego rodzaju "twórczości" za graffiti. L' un n'empeche pas l' autre - jak mawiają Francuzi. Ciekaw jestem zatem, dlaczego odmawiasz tym malunkom i bazgrołom miana "graffiti"? I co rozumiesz pod pojęciem "graffiti"? Piszesz, że Twoim zdaniem to temat "do kroniki kryminalnej, a nie dla Kolumbera". Można mieć, oczywiście takie zdanie, choć nie do końca je podzielam. Jest to wszak nasza rzeczywistość. Zgoda - nie najpiękniejsza i niebyt warta naśladowania, ale zawsze rzeczywistość. Więc może jest to temat i do kroniki kryminalnej i dla Kolumbera. Wszak "l' un n'empeche pas l' autre". Pozdrawiam.
-
Tak mi się przypomniała stara ballada Dona McLeana "American pie"...
-
Pięknie opisana i zilustrowana podróż po ciekawym zakątku Azji. Dzięki za przybliżenie tych miejsc. Pozdrawiam.
-
Aż ślinka cieknie...
-
Drove my "chevy" to the levee...
-
Chociaż Santana śpiewał jednak o "corazon espinado"...
-
Piotrze, nazwałeś sprawy po imieniu, a ja tu dorabiam ideologię...
-
A może miało być, że prawdziwy mężczyzna nie boi się uderzyć laską...?
-
No, skoro tak zachwala bajki...
-
Coś w tym jest...
-
Wandalizm i przejaw głupoty... W zdecydowanej większości przypadków na pewno tak. I tu masz rację. Nie bardzo natomiast rozumiem, co masz na myśli pisząc, że "dla mnie to nie graffiti"? Jak podaje np. Wikipedia, graffiti to "nazwa zbiorcza dla różniących się tematem i przeznaczeniem elementów wizualnych, np. obrazów, podpisów lub rysunków, które są umieszczane w przestrzeni publicznej lub prywatnej za pomocą różnych technik. Zazwyczaj tworzone jest anonimowo i bez odpowiednich zezwoleń" i dalej "Graffiti (szczególnie nielegalnie umieszczane w przestrzeni publicznej) przez jednych traktowane jest jako akt wandalizmu, przez innych - jako forma sztuki". A więc, to że jest to akt wandalizmu nie wystarczy by nie uznawać tego rodzaju "twórczości" za graffiti. L' un n'empeche pas l' autre - jak mawiają Francuzi. Ciekaw jestem zatem, dlaczego odmawiasz tym malunkom i bazgrołom miana "graffiti"? I co rozumiesz pod pojęciem "graffiti"? Piszesz, że Twoim zdaniem to temat "do kroniki kryminalnej, a nie dla Kolumbera". Można mieć, oczywiście takie zdanie, choć nie do końca je podzielam. Jest to wszak nasza rzeczywistość. Zgoda - nie najpiękniejsza i niebyt warta naśladowania, ale zawsze rzeczywistość. Więc może jest to temat i do kroniki kryminalnej i dla Kolumbera. Wszak "l' un n'empeche pas l' autre". Pozdrawiam.
-
Tak mi się przypomniała stara ballada Dona McLeana "American pie"...
-
Pięknie opisana i zilustrowana podróż po ciekawym zakątku Azji. Dzięki za przybliżenie tych miejsc. Pozdrawiam.
-
Aż ślinka cieknie...
-
Drove my "chevy" to the levee...