Ocenione komentarze użytkownika hooltayka, strona 444

Przejdź do głównej strony użytkownika hooltayka

  1. hooltayka
    hooltayka (01.12.2014 6:18)
    Troszkę się rozpisałam i wkradły się błędy,za co przepraszam,niestety nie ma ty edycji tekstu.
  2. hooltayka
    hooltayka (01.12.2014 6:15)
    Wenecję można pokochać,to jedno z najpiękniejszych,ale i najdroższych miast na świecie.I można ciągle do niej wracać i odkrywać na nowo.
    Ale można też rozwiać nasze marzenia o Wenecji,kiedy tu się przyjedzie.
    Starałam się dostrzec to co piękne,ale nie sposób nie zauważyć zniszczonych domów,odpadających tynków,brudnej wody w kanałach,brak koszy na śmieci,zapachu wilgoci.
    Spacerując po Wenecji chciałam odnaleźć magię tego miasta.
    Miasto podzielone jest na dwa światy.Na ten w którym szlaki turystyczne omija się szerokim łukiem i chodzi się znanymi tylko mieszkańcom ścieżkami.
    Drugi to ten,w którym przyjemność wypicia filiżanki kawy czy kilku łyków drinka Bellinii w którejś z najstarszych na świecie kawiarni przy słynnym placu Św.Marka kosztuje fortunę.
    Widok podmokłych domów i odpadających tynków nie jest już taki romantyczny.
    Wenecję opanowali sławni i bogaci,przez co ceny codziennego życia w mieście stale rosną.Podobno statystycznie wyprowadza się stąd każdego dnia jeden stały mieszkaniec.Eksperci alarmują,że niedługo nie zostanie tu żaden rdzenny wenecjanin,bo nie będzie go na to stać.Zostaną sami turyści i to Ci z zasobnym portfelem.
    robią.
    Topografia tego miasta to prawdziwe wyzwanie.Nawet najstarsi wenecjanie mają problem ze znalezieniem adresu.To dlatego,że Wenecja była pierwszym miastem w historii,w którym ponumerowano budynki.
    Kłopot pojawił się z czasem,kiedy domów przybywało i trzeba je było ponumerować.Żaden właściciel nie chciał się pozbywać numeru,który uważał za szczęśliwy dla swojej rodziny.Za to zmieniano je ,gdy przynosiły nieszczęście.Przez stulecia więc chaos w numerowaniu budynków się zwiększał.Ale miastu dodaje to uroku.
    Wenecja nie jest miastem dla starych ludzi.Najczęściej mosty i niezliczona ilość schodów uniemożliwia im poruszanie,zwłaszcza tym schorowanym..
    Wenecja mimo wszystko jest piękna i romantyczna.Dla turystów.
    Miło było tu dzięki Tobie powrócić.
    Pozdrawiam-)



  3. hooltayka
    hooltayka (01.12.2014 5:58)
    Taki widok został mi oszczędzony,ja miałam piękną słoneczną pogodę w czasie pobytu w Wenecji.
  4. hooltayka
    hooltayka (01.12.2014 5:37)
    Ciekawa wycieczka do egzotycznego miejsca.
    Pozdrawiam-)
  5. hooltayka
    hooltayka (25.11.2014 5:54)
    Leszku...pora chyba coś wstawić.
    Turcja czeka na swoją kolej.
    Pozdrawiam-)
  6. hooltayka
    hooltayka (25.11.2014 5:53)
    Masz rację....mamy święta przed świętami.
    W dzieciństwie czekało się na święta, w Wigilię Tata przynosił choinkę i wszyscy z namaszczeniem ją ubierali.
    Teraz jeszcze znicze z 1 listopada nie zgasną,a w sklepach szał.
    Spędzę już moje 6 święta poza Polską.W Szwajcarii i w Niemczech bardzo są popularne jarmarki przedświąteczne, szaleństwo w sklepach,dekoracje,mikołaje...w drugi dzień świąt wszystko znika.
    Boże Narodzenie już tak nie cieszy,jak kiedyś.
    Co do Krakowa, to ogromnym sentymentem darzę to miasto.
    Pozdrowienia-)
  7. hooltayka
    hooltayka (24.11.2014 15:56)
    Przypuszczam,ze ta parada jest spora atrakcją dla dzieci i dorosłych.
    Pozdrawiam-)
  8. hooltayka
    hooltayka (21.11.2014 15:44)
    Ja byłam we wrześniu i było cudowne słońce...
  9. hooltayka
    hooltayka (21.11.2014 15:43)
    On czuje chyba pozostałości po gołębiach....:-)
  10. hooltayka
    hooltayka (19.11.2014 17:31)
    Na piłce nożnej się nie znam,więc nie zabieram głosu.
    Masz rację Mariusz,że im mniejsze miasteczka tym przyjemniej.
    Turyści nie depczą po piętach,a w knajpkach pyszne jedzenie i wino jakoś bardziej smakuje.
    Kiedy zwiedzałam Toskanię ,mieszkałam u mojej kuzynki w miejscowości Pievescola.
    Było tam kilkanaście domów, do których prowadziła kamienista droga,ale to miało swój urok.
    Wokół gaje oliwne i cyprysy.
    Co do Włochów...kiedy jechałam z Mediolanu i przekroczyłam włoską granicę była 7.00 rano,postanowiłam napić się kawy.Kiedy weszłam do maleńkiej knajpeczki w jakiejś głuchej wsi, to mnie zamurowało.Kilku Włochów dyskutowało,a raczej się przekrzykiwało przy szklankach wina.Dosyć komicznie to wyglądało.
    Innym razem byłam w okolicach Rimini,spacerowałam sennym,niedzielnym popołudniem.Ulice wyludnione,nagle na drodze pojawiły się dwa auta i zaczęły jechać jeden na przeciw drugiego,żaden nie chciał ustąpić.Potem panowie wzięli się za bary i zaczęli bić.Darli się tak,jakby ich ze skóry obdzierano...
    Mimo wszystko lubię Włochów za tę ich spontaniczność,są tak inni od Niemców,czy Szwajcarów.