Otrzymane komentarze dla użytkownika bartek_sleczka, strona 312
Przejdź do głównej strony użytkownika bartek_sleczka
-
kilka osób by się znalazło...
-
Wczesny ranek? Niedziela? Bo zawsze, jak sięgnę pamięcią, były tu tłumy.
-
Trochę przypomina niektóre miejsca na warszawskiej Pradze.
-
Dziwnie wygląda - tak pusto...
-
Arnoldzie, niektóre z seansów "Konfrontacji" w Warszawie odbywały się również - jak pamiętam - i w kinie "Moskwa" (też zresztą - podobnie jak "Skarpa" - zburzonym).
-
Pamiętam jeszcze tę ulicę, z czasów gdy nosiła nazwę Alei Armii Czerwonej.
-
Ostatni raz miałem okazję mieszkać w Hotelu Katowice w 1990 roku. Wtedy już czuło się, że lata świetności ma on już za sobą. W ostatnich latach, jeżdżąc służbowo do Katowic zatrzymywałem się z reguły albo w "Silesii", albo w "Qubusie".
-
Świetna relacja, jak zwykle u Ciebie.
Ja jeszcze czuję w żołądku świąteczny bigos i ciasta, a tu znowu o jedzeniu... :)
-
Widok niby znany z setek zdjęć, pocztówek i obrazów. Ale i tak budzi chęć pojechania tam i organoleptycznego potwierdzenia, że rzeczywiście jest tak urzekający :)
-
:) w zasadzie to wygonili mnie z innego powodu. Mianowicie korzystałem ze statywu, co podobno jest zabronione w głównych miejscach turystycznych. Pewnie chcą mieć monopol na dobre zdjęcia. Podobne obostrzenia spotkałem w Tajlandii w Pałacu Królewskim. Nie można było wnosić aparatów średnioformatowych, tylko małpki i proste lustrzanki. Statyw pozwolili wnieść...
-
kilka osób by się znalazło...
-
Wczesny ranek? Niedziela? Bo zawsze, jak sięgnę pamięcią, były tu tłumy.
-
Trochę przypomina niektóre miejsca na warszawskiej Pradze.
-
Dziwnie wygląda - tak pusto...
-
Arnoldzie, niektóre z seansów "Konfrontacji" w Warszawie odbywały się również - jak pamiętam - i w kinie "Moskwa" (też zresztą - podobnie jak "Skarpa" - zburzonym).
-
Pamiętam jeszcze tę ulicę, z czasów gdy nosiła nazwę Alei Armii Czerwonej.
-
Ostatni raz miałem okazję mieszkać w Hotelu Katowice w 1990 roku. Wtedy już czuło się, że lata świetności ma on już za sobą. W ostatnich latach, jeżdżąc służbowo do Katowic zatrzymywałem się z reguły albo w "Silesii", albo w "Qubusie".
-
Świetna relacja, jak zwykle u Ciebie.
Ja jeszcze czuję w żołądku świąteczny bigos i ciasta, a tu znowu o jedzeniu... :) -
Widok niby znany z setek zdjęć, pocztówek i obrazów. Ale i tak budzi chęć pojechania tam i organoleptycznego potwierdzenia, że rzeczywiście jest tak urzekający :)
-
:) w zasadzie to wygonili mnie z innego powodu. Mianowicie korzystałem ze statywu, co podobno jest zabronione w głównych miejscach turystycznych. Pewnie chcą mieć monopol na dobre zdjęcia. Podobne obostrzenia spotkałem w Tajlandii w Pałacu Królewskim. Nie można było wnosić aparatów średnioformatowych, tylko małpki i proste lustrzanki. Statyw pozwolili wnieść...