Otrzymane komentarze dla użytkownika hooltayka, strona 413
Przejdź do głównej strony użytkownika hooltayka
-
-
Po takich przygodach jak w Fezie, też miałabym złe zdanie o Marokańczykach. Nic nie usprawiedliwia gburowatości i zwykłego braku kultury. Ale odwiedzane miejsca piękne. Fez, a zwłaszcza jego medina ma niezapomnianą atmosferę. Dla mnie w tym rejonie numerem 1 jest Volubilis.Przepiękne mozaiki!.Dzięki za wspomnienia przywołane relacją, a zwłaszcza zdjęciami. Pozdrawiam.
-
Z ogromną przyjemnoscią wróciłam do Maroko. Podróż sentymentalna. Bardzo lubię zgiełk Jemma el Fna. To dla mnie kwintesencja Maroko. Kolory i zapachy. Targowisko wszystkiego. Sprzedawcy wody w bajecznych strojach i kapeluszach. Małpki sadzane na ramionach turystów. Węże przelewające sie w rękach śniadych Marokańczyków i tańczæce w rytm fujarek na kolorowych pledach, kobry. No i oczywiście taras kawiarni z którego wszystko widać.
Essouria miasto które zapamiętałam jako niebiesko - białe, a w smaku? Sardynki są tu chyba najlepsze na świecie. A kozy na drzewach arganowych? To co piszesz pokazuje jak zmieniło sie Maroko. W 2011 i rok później nikt nie żądał opłaty za zdjęciakóz i z kozami, bo nikogo przy kozach nie było. Z tego co pamietam kozy sa ważnym elementem produkcji oleju, połykając orzeszki arganu zmiękczają ich osłonkę, coś podobnie jak w produkcji kawy luwak. Fajnie, że dodajesz kolejne odcinki z Maroka. Pozdrawiam.
-
Asilah to jedyne miasto w Maroko,tak pelne uroku i spokoju,ze nie chcialo mi sie z niego wyjezdzac.
Pyszny omlet, podany w malej knajpce na sniadanie,zapamietam na zawsze.
Do Asilah bym wrocila.
-
jarkuschabie....a cóż Cię tak interesuje na mojej stronie?
-
Nie wiem.Nie mam takiego doświadczenia,w Maroko byłam tylko miesiąc.
Jednak tak niemiłych ludzi nie spotkałam w żadnej części świata.
-
Być może Jolu,takie zachowanie Marokańczyków to wina turystów.
-
Wtedy gdy ja bylam, oczywiscie na zorganizowanej wycieczce, nie doświadczylam przykrości. Raczej, dla kobiety w moim wieku, spotykaly mnie przyjemne propozycje. Wypicia kawy i wspolnego zwiedzania Marakeszu:). Tak bylo kilka lat temu. Mysle, ze turysci zrobili swoje, czesto nie szanujac tradycji i obyczaju kraju. Wielu Europejczykow uwaza, ze nasza kultura jest naj...w kazdym calu i nie stosuje sie do zasad obowiazujacych w miejscu, ktore odwiedzaja. Jeden zly czlowiek zniecheci tubylcow do calej spolecznosci. To przykre dla takich jak my.
Pamietam, ze w Meknes przy murze miejskim stala grupa nieprzyjaznie spogladajacych starszych mezczyzn w galabijach i z tasbihami w dłoniach. A ulice byly puste mimo wczesnych godzin popołudniowych. Meknes to stolica religijna wiec zasady islamu i to ortodoksyjnego sa tu scisle przestrzegane.
-
Przepraszam za błędy.
-
Dziękuję Jola.
Też lubię dziurki od klucza-)
Meknes nie wydało mi się mroczne,może dlatego,że było ciepło,świeciło słońce,medyna była niezwykła i zaskakiwała na każdym kroku.
Tetuan mnie urzekł.Każde miasto Maroko jest inne.Jednak jak najszybciej z nich uciekałam.
Marokańczycy mnie zniechęcili swoim natręctwem,zrobiliby wszystko za kasę.Nic z serca.
Mnóstwo naganiaczy,przewodników,nachalnych sprzedawców.Na widok aparatu prawie każdy reagował aghresją.reagowali agresją.
Chciałabym tam wrócić,ale nie do miast.
Pozdrawiam-)
-
Po takich przygodach jak w Fezie, też miałabym złe zdanie o Marokańczykach. Nic nie usprawiedliwia gburowatości i zwykłego braku kultury. Ale odwiedzane miejsca piękne. Fez, a zwłaszcza jego medina ma niezapomnianą atmosferę. Dla mnie w tym rejonie numerem 1 jest Volubilis.Przepiękne mozaiki!.Dzięki za wspomnienia przywołane relacją, a zwłaszcza zdjęciami. Pozdrawiam.
-
Z ogromną przyjemnoscią wróciłam do Maroko. Podróż sentymentalna. Bardzo lubię zgiełk Jemma el Fna. To dla mnie kwintesencja Maroko. Kolory i zapachy. Targowisko wszystkiego. Sprzedawcy wody w bajecznych strojach i kapeluszach. Małpki sadzane na ramionach turystów. Węże przelewające sie w rękach śniadych Marokańczyków i tańczæce w rytm fujarek na kolorowych pledach, kobry. No i oczywiście taras kawiarni z którego wszystko widać.
Essouria miasto które zapamiętałam jako niebiesko - białe, a w smaku? Sardynki są tu chyba najlepsze na świecie. A kozy na drzewach arganowych? To co piszesz pokazuje jak zmieniło sie Maroko. W 2011 i rok później nikt nie żądał opłaty za zdjęciakóz i z kozami, bo nikogo przy kozach nie było. Z tego co pamietam kozy sa ważnym elementem produkcji oleju, połykając orzeszki arganu zmiękczają ich osłonkę, coś podobnie jak w produkcji kawy luwak. Fajnie, że dodajesz kolejne odcinki z Maroka. Pozdrawiam. -
Asilah to jedyne miasto w Maroko,tak pelne uroku i spokoju,ze nie chcialo mi sie z niego wyjezdzac.
Pyszny omlet, podany w malej knajpce na sniadanie,zapamietam na zawsze.
Do Asilah bym wrocila. -
jarkuschabie....a cóż Cię tak interesuje na mojej stronie?
-
Nie wiem.Nie mam takiego doświadczenia,w Maroko byłam tylko miesiąc.
Jednak tak niemiłych ludzi nie spotkałam w żadnej części świata. -
Być może Jolu,takie zachowanie Marokańczyków to wina turystów.
-
Wtedy gdy ja bylam, oczywiscie na zorganizowanej wycieczce, nie doświadczylam przykrości. Raczej, dla kobiety w moim wieku, spotykaly mnie przyjemne propozycje. Wypicia kawy i wspolnego zwiedzania Marakeszu:). Tak bylo kilka lat temu. Mysle, ze turysci zrobili swoje, czesto nie szanujac tradycji i obyczaju kraju. Wielu Europejczykow uwaza, ze nasza kultura jest naj...w kazdym calu i nie stosuje sie do zasad obowiazujacych w miejscu, ktore odwiedzaja. Jeden zly czlowiek zniecheci tubylcow do calej spolecznosci. To przykre dla takich jak my.
Pamietam, ze w Meknes przy murze miejskim stala grupa nieprzyjaznie spogladajacych starszych mezczyzn w galabijach i z tasbihami w dłoniach. A ulice byly puste mimo wczesnych godzin popołudniowych. Meknes to stolica religijna wiec zasady islamu i to ortodoksyjnego sa tu scisle przestrzegane. -
Przepraszam za błędy.
-
Dziękuję Jola.
Też lubię dziurki od klucza-)
Meknes nie wydało mi się mroczne,może dlatego,że było ciepło,świeciło słońce,medyna była niezwykła i zaskakiwała na każdym kroku.
Tetuan mnie urzekł.Każde miasto Maroko jest inne.Jednak jak najszybciej z nich uciekałam.
Marokańczycy mnie zniechęcili swoim natręctwem,zrobiliby wszystko za kasę.Nic z serca.
Mnóstwo naganiaczy,przewodników,nachalnych sprzedawców.Na widok aparatu prawie każdy reagował aghresją.reagowali agresją.
Chciałabym tam wrócić,ale nie do miast.
Pozdrawiam-)

Ja się wybierałam w tym roku, ale nie dałam rady.
Piękne miasto, piękna kolekcja drzwi i murali.
Idę oglądać dalszy ciąg....
pozdrawiam