Otrzymane komentarze dla użytkownika pt.janicki, strona 1491
Przejdź do głównej strony użytkownika pt.janicki
-
byleby mniej wiało :)
-
dzięki Bogu :))
-
Marto, na wszelki wypadek nie sprawdzaliśmy...
-
"...powrócim tu..."
-
...myślisz Marto o fotografie jako źródle ciepła?
-
"...W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła...."
...ale i o roli malin w "Balladynie" też pamiętać trzeba...
-
Piotr mnie ubiegł - mam to samo skojarzenie-marchewka w polu marchewkowym :)
-
dróżka prowadzi do Alicji ?
-
imponująco rozłożony :)
-
pierwszy odleciał Pan Janicki z małzonką .... ale pewnie jeszcze tutaj powróci :))
-
byleby mniej wiało :)
-
dzięki Bogu :))
-
Marto, na wszelki wypadek nie sprawdzaliśmy...
-
"...powrócim tu..."
-
...myślisz Marto o fotografie jako źródle ciepła?
-
"...W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem
Zapodziani po głowy, przez długie godziny
Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny.
Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem.
Bąk złośnik huczał basem, jakby straszył kwiaty,
Rdzawe guzy na słońcu wygrzewał liść chory,
Złachmaniałych pajęczyn skrzyły się wisiory
I szedł tyłem na grzbiecie jakiś żuk kosmaty.
Duszno było od malin, któreś, szapcząc, rwała,
A szept nasz tylko wówczas nacichał w ich woni,
Gdym wargami wygarniał z podanej mi dłoni
Owoce, przepojone wonią twego ciała.
I stały się maliny narzędziem pieszczoty
Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.
I nie wiem, jak się stało, w którym okamgnieniu,
Żeś dotknęła mi wargą spoconego czoła,
Porwałem twoje dłonie - oddałaś w skupieniu,
A chruśniak malinowy trwał wciąż dookoła...."
...ale i o roli malin w "Balladynie" też pamiętać trzeba... -
Piotr mnie ubiegł - mam to samo skojarzenie-marchewka w polu marchewkowym :)
-
dróżka prowadzi do Alicji ?
-
imponująco rozłożony :)
-
pierwszy odleciał Pan Janicki z małzonką .... ale pewnie jeszcze tutaj powróci :))