Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 496
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
-
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
wiesz... nie spodziewam się olśniewającej i zapierającej dech w piersiach relacji z... nie wiem... powiedzmy teneryfy czy egiptu... chociaz wszystko zależy od tego jak ktoś patrzy na swiat. a dokładniej: na co patrzy. do takich relacji albo wcale nie zaglądam, albo zaglądam tylko żeby szybko przejrzeć fotki. i tu z reguły szlag mnie trafia,kiedy widzą piećset bezsensownych fotek z plaży/hotelu/basenu. ale nikt mnie nie zmusza - wiem:)
w przypadku takiej afryki sama chęć "dotkniecia" egzotyki sprawia, ze człowiek zadowoli sie zdjeciami po cichu tylko licząc na jakies wspomnienia.
generalnie nie ma co marudzic. zawsze mozn podpytać w komentarzach, a swoje robić dobrze dla siebie:)
p.s. moja spacja czasem jest wolniejsza od moich palców, wiec wybacz niektóre niezwykłe połączenia:)
-
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...
-
nie chce wkładać kija w mrowisko. jeszcze nie!:) ale tez kiedyś uważalem dokladnie tak jak ty. moje stare relacje to czasem kilkadziesiąt stron druku (czasem pisanego na zywo ze swiata). i co? i to, że te monstra kurzą sie nieczytane, a ludzie szybciutko przeglądają fotki i zapominają:)
tak czy inaczej doceniam (i w pewnym sensie podzielam) zapał.
-
rozumiem problem, też tak mam, Z każdej podróży przywożę ponad 5000 zdjęć i potem całe miesiące to przeglądam, segreguję, edytuje, nazwy daje, podpisy i do tego potem jakiś tekst sklecić trzeba (bo ja z tego wymierającego i zagrożonego tutaj gatunku jestem co uważa, że tekst jest równie ważny, co zdjęcia i gatunku który myśli, że trzeba zwalczać zalewającą nas kulturę obrazkową). A to wszystko mnóstwo czasu zajmuje... Ale wolę tak dokładnie i wolno zrobić podróż, niż na szybcika, byle jak, z małą ilością tekstu i zdjęć i lecieć do kolejnej podróży:) Ludzie to mają małe pojecie o świecie, a on jest tak wielki i wspaniały, że trzeba go dokładnie pokazywać, opisać, przedstawić, ludzi natchnąć do tego, aby w jakieś miejsca się wybrali słowem i obrazem. Tak więc w pełni rozumiem:) Jak już się uporasz z fotkami, to ja się wpisuję już teraz na listę oczekujących na relację po Maroku:))
-
obiecać nie mogę, ale myślę, że to jest do zrobienia:) tylko najpierw muszę się wziąć i przejrzeć fotki, których jak zwykle przywiozłem za dużo:)
co doskał, z daleka rzeczywiście wyglądają dość "styropianowo", ale to porządne, prawdziwe kamienie. o ile mnie pamięć nie myli to skamieniałe rzeczne błoto. stąd te obłe kształty.
-
To chyba jakas niedawna nazwa, bo nigdy wczesniej takiego zwrotu nie slyszalem a bez kontekstu nawet bym nie zrozumial o co chodzi :-)
-
Kob śniady - Gewassa Waterbuck
-
Flamingi małe - Lesser Flamingo
-
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
wiesz... nie spodziewam się olśniewającej i zapierającej dech w piersiach relacji z... nie wiem... powiedzmy teneryfy czy egiptu... chociaz wszystko zależy od tego jak ktoś patrzy na swiat. a dokładniej: na co patrzy. do takich relacji albo wcale nie zaglądam, albo zaglądam tylko żeby szybko przejrzeć fotki. i tu z reguły szlag mnie trafia,kiedy widzą piećset bezsensownych fotek z plaży/hotelu/basenu. ale nikt mnie nie zmusza - wiem:)
w przypadku takiej afryki sama chęć "dotkniecia" egzotyki sprawia, ze człowiek zadowoli sie zdjeciami po cichu tylko licząc na jakies wspomnienia.
generalnie nie ma co marudzic. zawsze mozn podpytać w komentarzach, a swoje robić dobrze dla siebie:)
p.s. moja spacja czasem jest wolniejsza od moich palców, wiec wybacz niektóre niezwykłe połączenia:) -
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...
-
nie chce wkładać kija w mrowisko. jeszcze nie!:) ale tez kiedyś uważalem dokladnie tak jak ty. moje stare relacje to czasem kilkadziesiąt stron druku (czasem pisanego na zywo ze swiata). i co? i to, że te monstra kurzą sie nieczytane, a ludzie szybciutko przeglądają fotki i zapominają:)
tak czy inaczej doceniam (i w pewnym sensie podzielam) zapał. -
rozumiem problem, też tak mam, Z każdej podróży przywożę ponad 5000 zdjęć i potem całe miesiące to przeglądam, segreguję, edytuje, nazwy daje, podpisy i do tego potem jakiś tekst sklecić trzeba (bo ja z tego wymierającego i zagrożonego tutaj gatunku jestem co uważa, że tekst jest równie ważny, co zdjęcia i gatunku który myśli, że trzeba zwalczać zalewającą nas kulturę obrazkową). A to wszystko mnóstwo czasu zajmuje... Ale wolę tak dokładnie i wolno zrobić podróż, niż na szybcika, byle jak, z małą ilością tekstu i zdjęć i lecieć do kolejnej podróży:) Ludzie to mają małe pojecie o świecie, a on jest tak wielki i wspaniały, że trzeba go dokładnie pokazywać, opisać, przedstawić, ludzi natchnąć do tego, aby w jakieś miejsca się wybrali słowem i obrazem. Tak więc w pełni rozumiem:) Jak już się uporasz z fotkami, to ja się wpisuję już teraz na listę oczekujących na relację po Maroku:))
-
obiecać nie mogę, ale myślę, że to jest do zrobienia:) tylko najpierw muszę się wziąć i przejrzeć fotki, których jak zwykle przywiozłem za dużo:)
co doskał, z daleka rzeczywiście wyglądają dość "styropianowo", ale to porządne, prawdziwe kamienie. o ile mnie pamięć nie myli to skamieniałe rzeczne błoto. stąd te obłe kształty. -
To chyba jakas niedawna nazwa, bo nigdy wczesniej takiego zwrotu nie slyszalem a bez kontekstu nawet bym nie zrozumial o co chodzi :-)
-
Kob śniady - Gewassa Waterbuck
-
Flamingi małe - Lesser Flamingo
druga sprawa: opisy. przechodziłem przez te dylematy sto razy. co jest ciekawe? dla mnie np polityka, historia, itp, to podstawy, które w duzym stopniu kształtują dane miejsca. często dosłownie, nawet w wymiarze krajobrazowym (z mojego podwórka np. kanały w całym uk, czy postindstrialne krajobrazy południowej walii). ale nie każdego to kręci i nie każdy potrafi taką wiedzę dobrze przekazać, a czytanie jakichś gniotów skopiowanych bóg wie skąd mnie nie bawi. (tak na wszelki wypadek uprzedzam, że nie chodzi mi o twoje cytaty z książek:)
ale... i tu przechodzimy do kolejnej kwestii... wolę się przemęczyć i taiego gniota przeczytać w jednym miejscu, niż skakać po sieci zbierając strzepy informacji. mało rzeczy wku***a mnie tak bardzo jak teksty w stylu "przcież wszystko jest w necie". dla mnie to troche brak szacunku dla czytelnika. już nawet linkowanie mniej mnie razi. ktoś chce sie pochwalić, pokazać, poszpanować, ale tylko w zakresie na jaki pozwala mu jego lenistwo lub intelektualna impotencja? a później jeszcze jęczy, że nikt nie zagląda, nie "plusi" (tak z kolumberowego podwórka), nie zachwyca się...
łarewa, jak to się dzis mówi... róbmy swoje :)