Otrzymane komentarze dla użytkownika s.wawelski, strona 1283
Przejdź do głównej strony użytkownika s.wawelski
-
pozdrowienia :-)
-
to jest ten marokanski klimat :)
-
TO jest wlasnie Maroko, jakie lubie :)
-
To miales rzeczywiscie bardzo ciekawe przezycie. W czasie naszej podrozy az tak groznie nie bylo, cale szczescie, zreszta, bo podroz na wielbladzie w takich warunkach to by dopiero bylo "ciekawe doswiadczenie" :-)
-
Tez tam przezylem cos takiego. Jak zblizalismy sie do Erfoud, to z kilometra na kilometr pogarszala sie widocznosc, a w koncu bylo juz tak mroczno, choc dzien, i widocznosc tylko na niewiele metrow (i oczywiscie silny wiatr). Bardzo ciekawe i nam nieznane wrazenie. A na drugi dzien rano widzielismy w miescie, ile piasku na ulicach nawialo (sprzatali go z chodnikow). Na szczescie pogoda byla wtedy ladna, bo jechalismy do Erg Chebbi
-
Nam sie udalo :-)) Mieliscie rzeczywiscie pecha...
-
niesamowita sceneria
-
byliscie tu w srodku? My chcielismy ja zwiedzic tez od srodka, bo wlasciciel podobno wpuszcza, ale akurat jak tu dotarlismy (korytem wysuszonej rzeki), to "dom" byl zamkniety na cztery spusty. Po pewnym czasie poszukiwan jakiejs zywej duszy nasz przewodnik dowiedzial sie od kobiet, ze wlasciciel pojechal na zakupy, a one nie mogly same wpuscic obcych do domu :)
-
Podobno to juz byl ostatni moment, bo pozniej snieg znika.
-
Zabronili mi tam uzywac mojego duzego Nikona, ze za profesjonalnie wyglada... :-)
-
pozdrowienia :-)
-
to jest ten marokanski klimat :)
-
TO jest wlasnie Maroko, jakie lubie :)
-
To miales rzeczywiscie bardzo ciekawe przezycie. W czasie naszej podrozy az tak groznie nie bylo, cale szczescie, zreszta, bo podroz na wielbladzie w takich warunkach to by dopiero bylo "ciekawe doswiadczenie" :-)
-
Tez tam przezylem cos takiego. Jak zblizalismy sie do Erfoud, to z kilometra na kilometr pogarszala sie widocznosc, a w koncu bylo juz tak mroczno, choc dzien, i widocznosc tylko na niewiele metrow (i oczywiscie silny wiatr). Bardzo ciekawe i nam nieznane wrazenie. A na drugi dzien rano widzielismy w miescie, ile piasku na ulicach nawialo (sprzatali go z chodnikow). Na szczescie pogoda byla wtedy ladna, bo jechalismy do Erg Chebbi
-
Nam sie udalo :-)) Mieliscie rzeczywiscie pecha...
-
niesamowita sceneria
-
byliscie tu w srodku? My chcielismy ja zwiedzic tez od srodka, bo wlasciciel podobno wpuszcza, ale akurat jak tu dotarlismy (korytem wysuszonej rzeki), to "dom" byl zamkniety na cztery spusty. Po pewnym czasie poszukiwan jakiejs zywej duszy nasz przewodnik dowiedzial sie od kobiet, ze wlasciciel pojechal na zakupy, a one nie mogly same wpuscic obcych do domu :)
-
Podobno to juz byl ostatni moment, bo pozniej snieg znika.
-
Zabronili mi tam uzywac mojego duzego Nikona, ze za profesjonalnie wyglada... :-)