Ostatni, spokojny odcinek spływu pokonuję dryfując na kapoku. W głowie kłębią sę tylko myśli, czy aby jakiś krokodyl nie poleguje sobie pod moimi nogami, szykując się na darmowy, solidny obiadek.
Używamy plików cookie Google Analytics, aby poznać statystyki odwiedzin. Zgoda jest dobrowolna –
możesz ją zmienić w każdej chwili w stopce („Ustawienia cookie”).
Polityka cookie