Pojawia się właściciel stada.Czar pryska,to nie dzikie stado.Nawiązanie kontaktu słownego w tych okolicach z kimkolwiek to cud,bo praktycznie nikt tu nie zna angielskiego.Uśmiech jednak robi swoje i sympatyczny pan pozuje nam do zdjęć z wielbłądami.
Używamy plików cookie Google Analytics, aby poznać statystyki odwiedzin. Zgoda jest dobrowolna –
możesz ją zmienić w każdej chwili w stopce („Ustawienia cookie”).
Polityka cookie