Za pierwszym razem dojechaliśmy na sam koniuszek, do latarni. Teraz do samej latarni już nie, ale jeszcze parę kilometrów dalej do punktu: Fumat, dzięki
Używamy plików cookie Google Analytics, aby poznać statystyki odwiedzin. Zgoda jest dobrowolna –
możesz ją zmienić w każdej chwili w stopce („Ustawienia cookie”).
Polityka cookie
Super zdjęcie :-)