Komentarze użytkownika rebel.girl, strona 277
Przejdź do głównej strony użytkownika rebel.girl
-
o matko... uwielbiam wulkany... spaniałoś!
-
a trzeba, że tak zapytam, umieć pływać? ;)))
-
buteleczki buteleczkami, wolę, żeby moje małpki mi nie odlatywały ;)
-
;)
-
jak moja dętka w rowerowym kole dzisiaj... ;)
-
o rany, zakochałam się!!!
chce takiego!!!
-
nie starczyło im na farbki? ;) czy może udawali kulę śniegową? ;)
-
no i od razu, widać, powsi, że z łowicza wróciłaś! w krokusy się ładuje...
depcz sobie na zdrowie, te u mnie można, fioletowe stopy podobno modne w tym sezonie. a jakie szykowne ;)
no i szafranu uzbierasz ;)))
etacików nie lubię, ale do kieszonkowego chętnie sobie dorobię, zwłaszcza w tak wspaniałym gronie ;)
(gdzie mi zresztą do waszej maestrii słowa? ale mogę mikrofon trzymać!)
kabaretowe trio, jakoś od razu myślę o podwiązkach... co ty na to, piotrze?
-
jadzie, jadzie! a co? ;)
-
potwierdzam - bajeranckie towarzystwo, nie ma co, płakałam ze śmiechu! ;)
później, niestety, nie było już tak wesoło - zdałam sobie sprawę, że zapijanie znieczulenia piwem ciechan miodowy nie zwiększa szans przetrwania w dżungli zwanej życiem ;)))
co poniekąd tłumaczy, dlaczego czynię ten wpis po dwóch dniach od pamiętnego wieczoru... ;)
-
o matko... uwielbiam wulkany... spaniałoś!
-
a trzeba, że tak zapytam, umieć pływać? ;)))
-
buteleczki buteleczkami, wolę, żeby moje małpki mi nie odlatywały ;)
-
;)
-
jak moja dętka w rowerowym kole dzisiaj... ;)
-
o rany, zakochałam się!!!
chce takiego!!! -
nie starczyło im na farbki? ;) czy może udawali kulę śniegową? ;)
-
no i od razu, widać, powsi, że z łowicza wróciłaś! w krokusy się ładuje...
depcz sobie na zdrowie, te u mnie można, fioletowe stopy podobno modne w tym sezonie. a jakie szykowne ;)
no i szafranu uzbierasz ;)))
etacików nie lubię, ale do kieszonkowego chętnie sobie dorobię, zwłaszcza w tak wspaniałym gronie ;)
(gdzie mi zresztą do waszej maestrii słowa? ale mogę mikrofon trzymać!)
kabaretowe trio, jakoś od razu myślę o podwiązkach... co ty na to, piotrze? -
jadzie, jadzie! a co? ;)
-
potwierdzam - bajeranckie towarzystwo, nie ma co, płakałam ze śmiechu! ;)
później, niestety, nie było już tak wesoło - zdałam sobie sprawę, że zapijanie znieczulenia piwem ciechan miodowy nie zwiększa szans przetrwania w dżungli zwanej życiem ;)))
co poniekąd tłumaczy, dlaczego czynię ten wpis po dwóch dniach od pamiętnego wieczoru... ;)