Ocenione komentarze użytkownika slawannka, strona 271

Przejdź do głównej strony użytkownika slawannka

  1. slawannka
    slawannka (05.01.2010 23:07)
    ale Zfieszu, nie złapałeś myśli - raz, ja podchodzę, no bo się wyrażam że tak powiem artystycznie na różne sposoby, a że sposoby się zmieniają, to tylko ciekawiej. Jak już parę razy mówilam, jestem bliźniak, a blizniaki lubią różnorodność...
    A dwa, kreski też nie narysuję i tu jest śmiesznie - w glinie, w corelu, we flashu, obrazek wychodzi, a na papierze ani ani:)
  2. slawannka
    slawannka (05.01.2010 22:17)
    Dzięki wielkie, Arnoldzie szanowny!:)
  3. slawannka
    slawannka (05.01.2010 22:05)
    prawda? Grunt to konwersacja:)
  4. slawannka
    slawannka (05.01.2010 22:04)
    hehe - ja do feministek nie należę, więc nie protestuję:)
  5. slawannka
    slawannka (05.01.2010 13:11)
    Wiesz, ja myślę nieskromnie, że mam w sobie odrobinkę artystycznej duszy, no i ona się czasami usiłuje jakoś wydostać - a to wiersze pisałam i nawet dramat popełniłam, a to śpiewałam własne piosenki, a to jakieś maski, a to strony internetowe, a to kawałek pisaniny - na przykład na Kolumberze... Ja to wszystko widzę jako jedno.
    W sumie, chyba nie ważne w jaką stronę to wyłazi, ważne, żeby kiełkowało...
  6. slawannka
    slawannka (05.01.2010 13:08)
    Nie, no, doceniam się chyba - troszeczkę:)
    Sprawy drugorzędne - fakt, tylko weź pod uwagę, że czasami te sprawy praktycznie uniemożliwiają jakąkolwiek przygodę...
    A z drugiej strony, jest jeszcze faktem, że dla mnie te różne "wypadki przy pracy" są dopełnieniem przygody, a dla kogoś mogłyby być jedynie wkurzającym wydarzeniem, o którym chce się zapomnieć. Każdy z nas miewa takie przypadki, tylko nie każdy może o nich pamięta, lub też ma ochotę opowiedzieć, i oswoić pamięć o nich. A ja uważam, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, i po to mi ukradli samochód, żeby sam wyjazd był tym bardziej wielkim, całkiem nieprawdopodobnym osiągnięciem.
  7. slawannka
    slawannka (05.01.2010 12:36)
    nie ja, moje maski się marnują! Leżały latami gdzieś na strychu, teraz je odkurzyłam i umyłam do zdjęcia, i znów poszły do pudełka...
  8. slawannka
    slawannka (05.01.2010 12:33)
    no...?
  9. slawannka
    slawannka (05.01.2010 12:32)
    to był taki incydent:)
    Nowicjuszka w sensie prób, to może nie, bo jako dziecię próbowałam wyrzeźbić w drewnie głowę mojego brata, ale ponieważ poprawiając wycięłam za dużo i dokleić się nie dało, wywaliłam dzieło do pieca, i do Gemony nigdy więcej (i nigdy po Gemonie) nie próbowałam.
  10. slawannka
    slawannka (05.01.2010 12:30)
    a to Włoszka, powinna być przyzwyczajona:)