Ocenione komentarze użytkownika slawannka, strona 271
Przejdź do głównej strony użytkownika slawannka
-
-
Dzięki wielkie, Arnoldzie szanowny!:)
-
prawda? Grunt to konwersacja:)
-
hehe - ja do feministek nie należę, więc nie protestuję:)
-
Wiesz, ja myślę nieskromnie, że mam w sobie odrobinkę artystycznej duszy, no i ona się czasami usiłuje jakoś wydostać - a to wiersze pisałam i nawet dramat popełniłam, a to śpiewałam własne piosenki, a to jakieś maski, a to strony internetowe, a to kawałek pisaniny - na przykład na Kolumberze... Ja to wszystko widzę jako jedno.
W sumie, chyba nie ważne w jaką stronę to wyłazi, ważne, żeby kiełkowało...
-
Nie, no, doceniam się chyba - troszeczkę:)
Sprawy drugorzędne - fakt, tylko weź pod uwagę, że czasami te sprawy praktycznie uniemożliwiają jakąkolwiek przygodę...
A z drugiej strony, jest jeszcze faktem, że dla mnie te różne "wypadki przy pracy" są dopełnieniem przygody, a dla kogoś mogłyby być jedynie wkurzającym wydarzeniem, o którym chce się zapomnieć. Każdy z nas miewa takie przypadki, tylko nie każdy może o nich pamięta, lub też ma ochotę opowiedzieć, i oswoić pamięć o nich. A ja uważam, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, i po to mi ukradli samochód, żeby sam wyjazd był tym bardziej wielkim, całkiem nieprawdopodobnym osiągnięciem.
-
nie ja, moje maski się marnują! Leżały latami gdzieś na strychu, teraz je odkurzyłam i umyłam do zdjęcia, i znów poszły do pudełka...
-
no...?
-
to był taki incydent:)
Nowicjuszka w sensie prób, to może nie, bo jako dziecię próbowałam wyrzeźbić w drewnie głowę mojego brata, ale ponieważ poprawiając wycięłam za dużo i dokleić się nie dało, wywaliłam dzieło do pieca, i do Gemony nigdy więcej (i nigdy po Gemonie) nie próbowałam.
-
a to Włoszka, powinna być przyzwyczajona:)
-
Dzięki wielkie, Arnoldzie szanowny!:)
-
prawda? Grunt to konwersacja:)
-
hehe - ja do feministek nie należę, więc nie protestuję:)
-
Wiesz, ja myślę nieskromnie, że mam w sobie odrobinkę artystycznej duszy, no i ona się czasami usiłuje jakoś wydostać - a to wiersze pisałam i nawet dramat popełniłam, a to śpiewałam własne piosenki, a to jakieś maski, a to strony internetowe, a to kawałek pisaniny - na przykład na Kolumberze... Ja to wszystko widzę jako jedno.
W sumie, chyba nie ważne w jaką stronę to wyłazi, ważne, żeby kiełkowało... -
Nie, no, doceniam się chyba - troszeczkę:)
Sprawy drugorzędne - fakt, tylko weź pod uwagę, że czasami te sprawy praktycznie uniemożliwiają jakąkolwiek przygodę...
A z drugiej strony, jest jeszcze faktem, że dla mnie te różne "wypadki przy pracy" są dopełnieniem przygody, a dla kogoś mogłyby być jedynie wkurzającym wydarzeniem, o którym chce się zapomnieć. Każdy z nas miewa takie przypadki, tylko nie każdy może o nich pamięta, lub też ma ochotę opowiedzieć, i oswoić pamięć o nich. A ja uważam, że wszystko ma swoje dobre i złe strony, i po to mi ukradli samochód, żeby sam wyjazd był tym bardziej wielkim, całkiem nieprawdopodobnym osiągnięciem. -
nie ja, moje maski się marnują! Leżały latami gdzieś na strychu, teraz je odkurzyłam i umyłam do zdjęcia, i znów poszły do pudełka...
-
no...?
-
to był taki incydent:)
Nowicjuszka w sensie prób, to może nie, bo jako dziecię próbowałam wyrzeźbić w drewnie głowę mojego brata, ale ponieważ poprawiając wycięłam za dużo i dokleić się nie dało, wywaliłam dzieło do pieca, i do Gemony nigdy więcej (i nigdy po Gemonie) nie próbowałam. -
a to Włoszka, powinna być przyzwyczajona:)
A dwa, kreski też nie narysuję i tu jest śmiesznie - w glinie, w corelu, we flashu, obrazek wychodzi, a na papierze ani ani:)