Ładuję...

kolumber.pl


16 +
2009-03-24 - 2009-03-25

Dalmatyńskie opowieści

Opisywane miejsca: Chorwacja, Omiš, Split, Stari grad, Šibenik, Trogir, Dubrownik (407 km)
Typ: Blog z podróży

... 2009-03-24

Bajkowe wybrzeże Chorwacji było już na tym portalu wielokrotnie opisywane. Czy macie zatem ochotę jeszcze raz odwiedzić Dubrownik, Split czy Szybenik? Co nowego zostało tam jeszcze do odkrycia? Jest tylko jeden sposób by się o tym przekonać. Zapraszam na wyprawę nad ciepły błękitny Adriatyk.
  • Pod Chorwackim niebem

Nasz sposób na urlop jest prosty – wybieramy jedno miejsce, które staje się naszą bazą wypadową. Tym razem wybór padł na Omiš. Jego niekłamanym plusem jest jedna z nielicznych w Chorwacji piaszczystych plaż. Dodatkowo Omiš nie jest czysto turystyczną miejscowością jakich wiele na Riwierze. To miejsce ma swoją historię – i to bardzo nietypową.

Omiš leży przy ujściu rzeki Cetiny do Adriatyku, zaraz obok miejsca, gdzie Cetina przebija się przez malownicze góry Mosor. Początki osady sięgają starożytności, kiedy to Rzymianie założyli tu Oneum. W średniowieczu maleńka osada przeistoczyła się w ufortyfikowane miasto. Jego mieszkańcy zasłynęli w okolicy jako niepokonani…. piraci. Wykorzystując pobliskie góry mieszkańcy Omiša wypracowali niezawodne sposoby zarówno na łupienie przepływających nieopodal statków jak i obrony przed kolejnymi ekspedycjami karnymi z pobliskich portów, miast i osad. Kres piractwu położyli dopiero Wenecjanie w 1444 roku.

Dziś z dawnego Omiša pozostało w sumie niewiele. Na obejście całej starówki wystarczy jakieś 15 minut. Z fortyfikacji ostała się jedna baszta Fošal. Jest jeszcze twierdza Mirabela usytuowana dosłownie nad miastem – na najbliższym skalistym szczycie. Podobno w dobrą pogodę widać z niej półwysep Apeniński. Do twierdzy nie da się dojechać samochodem – konieczna jest godzinna piesza wędrówka. Niestety nie mogę się podzielić wrażeniami, gdyż miejscowi odradzili nam tę wyprawę ze względu na węże (podobno we wrześniu są one bardziej kąśliwe, a można spotkać gatunki jadowite).

Dla żądnych przygód w Omišu organizowane są spływy pontonowe Cetiną. Według wszelkich relacji – niezapomniane przeżycie i cudowne widoki.
  • Omisz Centrum - panorama
  • Omisz Centrum - panorama
  • Omisz Starówka - panorama
  • Omisz - widok z twierdzy Foszal
  • Omisz - katedra
  • Omisz - Ulice Starówki
  • Omisz - detale
  • Omisz - detale
  • Omisz - Brama Starego Miasta
  • Omisz - rynek
  • Omisz - Starówka by night
  • Omisz - głowna ulica Starówki
  • Omisz - pomnik
  • Przełom Cetiny
  • Cetina
  • Omisz - nad Cetiną
  • Omisz - nad Cetiną
  • Omisz - promy na Bol
  • Omisz
  • Omisz plaża z widokiem na współczesną część miasta
  • Omisz plaża z widokiem na współczesną część miasta
  • Omisz - widok na wyspy
  • Omisz - widok z naszego tarasu
  • Omisz - widok z naszego tarasu

Zaledwie 20 km na północ od Omiša znajduje się drugie co do liczby ludności miasto Chorwacji (pierwsze miejsce dzierży oczywiście stolica). Split, bo o nim mowa, dla wielu turystów jest dość istotnym punktem podróży. Jedni chcą zwiedzić nietypową starówkę, inni przyjeżdżają tu aby wejść na pokład jednego z wielu promów odpływających ze Splitu w kierunku chorwackich wysp i półwyspu Apenińskiego.

Ścisłe centrum ma dokładnie 215×181metrów. Dokładnie tyle, bo takie wymiary miał (a w zasadzie wciąż ma) słynny pałac Dioklecjana. Wewnątrz murów starożytnej budowli Chorwaci zbudowali na przestrzeni wieków przeszło 200 budynków, w których dziś mieszka ok. 3 tys. osób. Chociaż pisanie „wewnątrz” jest tu lekkim nadużyciem, gdyż w wielu miejscach fragmenty starożytnej budowli stały się elementami konstrukcyjnymi później wzniesionych budynków. Zabytki Splitu stanowią niesamowitą mieszankę: Dioklecjan był cesarzem Rzymu, więc jego siedziba utrzymana jest generalnie w stylu romańskim i korynckim; tuż przy wejściu czuwa egipski sfinks z czarnego granitu – początkowo jeden ze strażników grobu Dioklecjana; położony już poza murami Trg Republike zawiera w sobie kwintesencję cesarstwa austriacko-węgierskiego, a pobliski Narodni Trg to mały kawałek Wenecji. W sumie najfajniejszym jest pobłądzić po korytarzach pałacu (ups, miałam na myśli oczywiście uliczki Starego Miasta).

Należy jeszcze zadbać o swoje szczęście. W tym celu należy udać się na północny skraj Starówki. Po przejściu Złotą Bramą (zdecydowanie mniej Złota niż nasza Gdańska) widać już ogromny pomnik biskupa Grgura Ninskiego (czyli po naszemu Grzegorza z Ninu). Grgur był biskupem Chorwacji w X wieku i zasłynął wprowadzeniem ojczystego języka do liturgii. Dotknięcie dużego palca lewej nogi pomnika ma przynosić szczęście. Ale uważajcie – pomnik stoi w pełnym słońcu i dość mocno się nagrzewa – długo tego palucha nie potrzymacie :)

Split jest dość gwarnym i zatłoczonym miastem (choć niewątpliwie są miasta, gdzie tłum i zgiełk bardziej dają się we znaki). My zapamiętamy jedno „zjawisko” dość mocno nasilone w Splicie. Prawie na każdym rogu, w każdej mijanej kafejce czy knajpce stał lub siedział jakiś staruszek. Z gazetą w ręce, czasem z kawą lub zimnym napojem na stoliku obok zarabiali na swój wikt i opierunek. „Sobe! Zimmer! Room!...” – nagabują w różnych językach przechodniów, choć tak naprawdę władają tylko chorwackim. Niektórzy są nawet wyposażeni w foldery czy zdjęcia. W żadnym innym odwiedzanym przez nas mieście nie było to tak nagminne.

Na koniec wizyty w Splicie dobra rada dla zmotoryzowanych. Przewodniki i znaki polecają parking tuż przy Starówce. Wciśnięty między port promowy a Stare Miasto jest rzeczywiście spory, ale… Po pierwsze wbrew przewodnikom znalezienie na nim wolnego miejsca wcale nie jest proste. A po drugie jest to jeden  z droższych w Chorwacji postojów (10 kun za pierwszą godzinę, stawka później wzrasta). Jeżeli nie straszne Wam dodatkowe kilka minut marszu, polecam zrobić rundkę lub dwie po uliczkach dojazdowych i wyjazdowych z parkingu. W ten sposób można sporo zaoszczędzić (dosłownie kilka metrów od głównego parkingu płacimy już tylko połowę stawki) a dodatkowy spacer wyjdzie Wam tylko na zdrowie.
  • Split - tablica informacyjna
  • Split
  • Split
  • Split - Pałac Dioklecjana
  • Split - Pałac Dioklecjana
  • Split - Pałac Dioklecjana
  • Split - Pałac Dioklecjana
  • Split - Pałac Dioklecjana
  • P9043615
  • Split - port
  • Split - port
  • Split - katedra
  • Split - katedra
  • Split
  • Split - detal
  • Split - Narodni Trg
  • Split - stare i nowe
  • Split - stare i nowe
  • Split - jedna z czterech bram
  • Split  - Złota Brama
  • Split - za Złotą Bramą
  • Split - Grzegorz z Ninu
  • ... dotknąć szczęścia
  • Split - jacht

Nie byliśmy oryginalni – po kilku dniach wróciliśmy do Splitu tylko po to, by wejść na pokład promu Jadrolinji. Na cel wycieczki wybraliśmy „lawendową wyspę” i miejscowość Stari Grad. Po części dlatego, że te połączenia były częstsze i spóźnienie się na jeden prom nie generowało większych problemów. Poza tym w naszym przewodniku Stari Grad był tak ciekawie opisany… To tutaj w 384 r. p.n.e. Grecy założyli osadę Faros ze starożytną latarnią, jednym z siedmiu cudów świata starożytnego (jaka szkoda, że dziś nie ma po niej śladu). Później była tu zlokalizowana stocznia. Do 1331 roku Stari Grad był stolicą wyspy, ale tytuł ten odebrało mu rozwijające się na południu miasto Hvar.

Byliśmy zdecydowanie zaskoczeni – spodziewaliśmy się czegoś innego. Nie lepszego czy gorszego, po prostu innego. Od przystani promowej do miasta trzeba iść dobre 15 minut i nie byłoby to niczym złym, gdyby nie to, że trasa wiedzie krętą drogą bez chodnika czy choćby pobocza. Do tego wędrować trzeba w pełnym słońcu, które nie szczędzi promieni. Dobrze, że we wrześniu ruch nie był duży, a i słońce nie dawało już 100% swoich możliwości.

Gdy dotarliśmy do centrum czekała na nas kolejna niespodzianka. Jakieś 90% kościołów, muzeów itp. Jest otwartych tylko przed południem i zanim do nich dotarliśmy zdążyły się już pozamykać. W ogóle miasto było jakby wymarłe. Ale samotne błądzenie po wąziutkich uliczkach z typową śródziemnomorską zabudową było bardzo fajnym doświadczeniem (tak odmiennym od spaceru po zatłoczonym Splicie). Na wyspie udało nam się kupić pamiątki dla najbliższych w znacznie korzystniejszych cenach niż na stałym lądzie. A i lokalne owoce były jednymi z najbardziej soczystych i słodkich, jakie jedliśmy w Chorwacji.

W Starim Gradzie jest też „chorwacki Czarnolas”. Jedyne muzeum jakie udało nam się zwiedzić to dom Petara Hektorović’a, którego można porównać do naszego Jana Kochanowskiego. Bogaty poeta z XVI wieku zbudował sobie na wyspie letnią rezydencję, która z założenia miała być jednocześnie schronieniem dla mieszkańców w razie jakiegoś zagrożenia (miasto nie ma murów obronnych). Hektorović był zapalonym wędkarzem, więc nakazał, by w rezydencji skonstruowano sadzawkę, tak, aby mógł w dowolnym momencie oddać się swojemu hobby. W sadzawce na dziedzińcu do dziś pływają ryby (żeby być bardziej dokładną, jest to jakieś n-te pokolenie po tych, które łowił poeta :)), urastając bez mała do rangi symbolu miasta. Dom dodatkowo jest ozdobiony tabliczkami z cytatami z poematów Hektorović’a.

W drodze powrotnej do Splitu mieliśmy okazję podziwiać wspaniały zachód słońca na morzu.
  • Port promowy w Splicie
  • Port promowy w Splicie
  • Port promowy w Splicie
  • Port promowy w Splicie
  • Uroki Dalmacji
  • Prom Jadrolinji
  • Prom Jadrolinji
  • Prom Jadrolinji
  • Za nami został Split
  • Split - widok z morza
  • Dalmacja
  • Dalmacja
  • Stari Grad
  • Stari Grad
  • Stari Grad - przystań
  • Stari Grad - przystań
  • Stari Grad - przystań
  • Stari Grad - kutry
  • Sieci
  • Sieci
  • Sieci
  • Stari Grad - uliczki
  • Stari Grad - uliczki
  • Stari Grad - uliczki
  • Stari Grad - uliczki
  • Stari Grad - jeden z kościołów
  • Stari Grad
  • Stari Grad - jeden z kościołów
  • Stari Grad - klasztor Dominikanów
  • Stari Grad - klasztor Dominikanów
  • Gaj oliwny
  • Figi
  • Granaty
  • Kwiatek
  • W ogrodzie Hektorović'a
  • Staw rybny Hektorović'a
  • Droga powrotna
  • Droga powrotna
  • Droga powrotna

Niespodzianka! W tym miejscu nie było starożytnej osady – żadnych Greków czy Rzymian (choć znaleziono ślady osady ludzkiej z okresu neolitu!). Uważa się, że Šibenik został założony przez samych Chorwatów (a w zasadzie przez ich przodków) ok. VII wieku. Pierwsze wzmianki w zachowanych dokumentach pochodzą z 1066 roku. Ten czysto słowiański rodowód sprawia, że Šibenik jest nietypowy. Wszystkie uliczki starego miasta są bardzo wąskie i kręte, przez co dość ciemne. Do tego Šibenik jest stosunkowo pusty. Nie zauważyliśmy tłumów turystów, tak typowych dla innych miast wybrzeża. Według przewodnika, Šibenik odbudowuje stopniowo swoją pozycję, ale idzie mu to bardzo mozolnie. Do 1991 roku był to bogaty ośrodek przemysłowy, ale w trakcie wojny wojska serbskie bombardowały miasto bez mała nieprzerwanie przez 4 lata. Na powrót przemysłu ciężkiego nie ma co liczyć, więc postawiono na turystykę. Ta jednak rozwija się powoli (zwłaszcza, że starówka nie została jeszcze w 100% odbudowana), pomimo wpisu na światową listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.

Największym skarbem miasta jest katedra św. Jakuba, uchodząca za jedną z najpiękniejszych na całym wybrzeżu Adriatyckim. Budowana przez ponad 100 lat w czasie rządów Wenecjan; w zamierzeniu gotycka – ostatecznie wkradły się również liczne elementy renesansowe. Głównym budowniczym został architekt z Zadaru Juraj Dalmatinac (znany też jako Giorgio Orsini Sebenico), który wcześniej stworzył min. portal Pałaców Dożów w Wenecji. Dalmatinac zaprojektował kopułę (nie zdążył jej zbudować, gdyż zmarł; dokończył za niego  jego uczeń Nicola Firentinac), wzorując się na kopule z Florencji. Stworzył on również misternie rzeźbione baptysterium, a także słynny zewnętrzny fryz. Co w nim tak niezwykłego? Otóż Dalmatinac ozdobił go 71 rzeźbami głów współczesnych sobie mieszczan. Każda z głów przedstawia inną emocję – od strachu po ciekawość.

W przewodniku polecono odwiedzenie jednej z czterech twierdz – pozostałości po dawnym systemie obronnym. Podobno roztacza się z nich piękny widok na dachy starówki. Oznakowanie tras było jednak na tyle mylące, że nam nie udało się tam dotrzeć (zwłaszcza, że ograniczał nas czas). Możemy natomiast polecić przepyszne lody w lodziarni przy wejściu na starówkę od strony kościoła franciszkanów – jedne ze smaczniejszych jakie jedliśmy.

  • Port promowy w Szybeniku
  • Szybenik - promenada
  • Szybenik - widok z promenady
  • Szybenik - port
  • Widok na twierdzę
  • Szybenik - kamienice
  • Zagubieni na Starówce
  • Zagubieni na Starówce
  • Zagubieni na Starówce
  • Zagubieni na Starówce
  • Zagubieni na Starówce
  • Szybenik - kamienice
  • Szybenik - kamienice
  • Szybenik - kościółek
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra
  • Szybenik - katedra

No i wracamy do miejscowości wywodzących się ze starożytności. Trogir stoi w miejscu dawnego rzymskiego portu handlowego. Starówka zwana żywym muzeum zajmuje wyspę, której kształt opisany jest w przewodniku jako „głowa żmii” – jak dla mnie to potrzeba trochę wyobraźni, żeby się tego dopatrzeć (zwłaszcza bez podpowiedzi)… „Żywe muzeum”, wpisane na listę UNESCO, jest typową średniowieczną zabudową. Zabytków z czasów rzymskich nie ma, bo w międzyczasie Saraceni zdążyli wszystkie zniszczyć. Było to w 1123 roku. Po tym najeździe miasto zbudowano na nowo, a efekty oglądamy do dziś.

Głównym zabytkiem Starego Miasta jest… katedra (kto by się spodziewał!). Budowana przez dwa stulecia, zawiera elementy każdego stylu architektonicznego jaki był „po drodze”, do tego stopnia, że każda kondygnacja dzwonnicy jest w innym stylu. No właśnie! Dzwonnica! Muszę się tu przyznać, że „odczuwam lekki dyskomfort”, kiedy nie stoję twardo na ziemi. A mimo to ulegam mężowi i wchodzę za nim na każdy punkt widokowy. Pół biedy jeżeli na wieżę prowadzą kamienne schody… W Trogirze tak nie jest. Na dzwonnicę prowadzą metalowe schody. Takie fajne – ażurowe, że widać wszystko w dół. Do tego wspaniale się trzęsły od kroków wszystkich wchodzących i schodzących… Widok owszem piękny, ale w drodze powrotnej zaczęły dodatkowo bić dzwony. Serce waliło razem z nimi, a metalowa konstrukcja drgała jeszcze rozkoszniej. Po tym doświadczeniu miałam dosyć wież na kilka kolejnych miast. I nic nie poradzę, że Trogir kojarzy mi się z dzwonnicą!

No ale w katedrze jest jeszcze coś! Portal! Czy jest rzeczywiście najpiękniejszy to już rzecz gustu, ale faktem jest, że po jego bokach stoją najstarsze nagie postaci wyrzeźbione w Dalmacji. Adam i Ewa okryci pojedynczymi listkami figowymi są dziełem lokalnego mistrza Radovana z 1240 roku.

Uliczki Starówki są wąskie i kręte jak w Šibeniku. Jedna podobna do drugiej, przez co łatwo się tam zgubić. Dodatkowo chmara turystów kłębiących się między restauracjami i sklepikami skłoniły nas do dość szybkiego opuszczenia tego miasteczka.

  • Trogir - wejście do portu
  • Trogir - przystań
  • Trogir - przystań
  • Trogir - panorama
  • Mój koszmar...
  • Trogir - dzwonnica
  • Katedralne rzygacze
  • Portal Radovana
  • Katedralne rzygacze
  • Katedra trogirska
  • Średniowieczna "sala sądowa"
  • P9063973
  • Św. Sebastian
  • Katedra - rozeta
  • Kamienice - detale
  • Kamienice - detale
  • Błądząc po Trogirze
  • Błądząc po Trogirze
  • Błądząc po Trogirze
  • Twierdza Kamerlengo
  • Lokalne danie...

Ta wyprawa była największym wyzwaniem – 3 godziny w jedną stronę po krętej Magistrali Adriatyckiej. No, ale to przecież Dubrovnik! Nie potrafiliśmy sobie wyobrazić, że go nie odwiedzimy. No to spakowaliśmy manatki i w drogę.

Dubrovnik to chyba najbardziej znane miasto Chorwacji. Nie ulega wątpliwości, że mieszkańcy wiedzą jak oczarować przyjezdnych. Podobno istnieją przepisy regulujące takie rzeczy jak rodzaj dachówek, jakimi mają być kryte dachy starówki czy dokładnie określony odcień zieleni, jaką mają być pomalowane okiennice i drzwi kamienic w obrębie miasta… Dbają też o PR. Co prawda nie do końca wiadomo po co wojska serbskie w latach 90-tych bombardowały miasto, skoro Serbowie od początku nie rościli sobie praw do  Dubrovnika, ale faktem pozostaje, że zdjęcia zniszczonej starówki obiegły świat i choć były miasta bardziej zniszczone, to właśnie bombardowanie Dubrovnika wywołało szczególnie silną falę nacisków międzynarodowych na agresorów w celu zaprzestania ataków. Dziś zdecydowana większość śladów po serbskich kulach została usunięta, ale przy samym wejściu na Starówkę wisi specjalna tablica z dokładnie opisanymi zniszczeniami.

Na początku postanowiliśmy „zaliczyć” rasę obowiązkową, pozostawiając jedynie mury na popołudnie, kiedy zelży upał. Była więc Wielka Studnia Onufrego (która została zbudowana dla przybyszów, by mogli się obmyć tuż po wejściu do miasta; dziś należy napić się z każdej z 16 kamiennych głów, by zapewnić sobie pomyślność); była główna oś miasta – ulica Stradun, której kamienne płyty zostały wypolerowane na wysoki błysk przez stopy niezliczonych turystów przemierzających ten szlak każdego dnia; był plac Luža z kolumną legendarnego Rolanda, kościołem patrona miasta – św. Błażeja i renesansowym pałacem Sponza; był Pałac Rektorów wzorowany na weneckim Pałacu Dożów; i była katedra, która stoi w miejscu kościoła ufundowanego przez samego Ryszarda Lwie Serce (pierwotna świątynia została doszczętnie zniszczona przez trzęsienie ziemi). W tym momencie porzuciliśmy utarte szlaki i zaczęliśmy błądzić między kamienicami. Zgubiliśmy tłum turystów, wchodziliśmy w przeróżne zakamarki, spotykając jedynie „tubylców”. Taki Dubrovnik podobał mi się bardziej niż zatłoczony Stradun. Na koniec była jeszcze wspomniana wyprawa wokół murów. Zajęło to nam coś koło 1,5 godziny, ale chyba żadne z nas nie żałuje. No i osławione pomarańczowe dachy Starówki…

Potem jeszcze 3 godziny po zmroku krętą magistralą i byliśmy z powrotem w Omišu. Ale było warto!!!
  • Droga do Dubrovnika - Most Franjo Tudżmana nad Dubravą
  • Duuża jednostka pływająca
  • Baszta Minceta
  • "Wewnątrz" murów
  • "Wewnątrz" murów
  • "Wewnątrz" murów - grajek
  • Mapka zniszczeń dokonanych przez serbskie bomby
  • Wielka Studnia Onufrego
  • W poszukiwaniu szczęscia
  • Stradun z lotu ptaka
  • Stradun z poziomu człowieka :)
  • Kościół patrona miasta
  • Kolumna Rolanda
  • Wieża zegarowa z pałacem Sponza w tle
  • Pałac Sponza
  • Wieża zegarowa z "zelencami"
  • Mała fontanna Onufrego
  • Pałac Rektorów
  • Pałac Rektorów - pod kolumnadą
  • Pałac Rektorów
  • Kopuła Katedry
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika - kicie
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Puste uliczki Dubrovnika
  • Rękodzieło
  • Detale
  • Detale
  • Detale
  • Kościół św Łukasza
  • Dzwonnica kościoła Zwiastowania NMP
  • Dzwonnica kościoła Zwiastowania NMP
  • Kościół Zbawiciela
  • Kościół św. Ignacego
  • Schody na mury
  • Strażnica
  • ...
  • Twierdza Lovrijenac
  • Fort Bokar
  • Fort Bokar
  • Linia murów
  • Fort św. Stefana
  • U stóp murów
  • Widok z murów
  • U stóp murów
  • Widok z murów
  • Widok z murów
  • Widok z murów
  • Widok z murów
  • Ach te dachy...
  • Ach te dachy...
  • Ach te dachy...
  • Ach te dachy...
  • Ach te dachy...
  • Ach te dachy...
  • Port
  • Port
  • Port
  • Port
  • Wejście do portu
  • Ku Dubrovnikowi
  • Opuszczając Dubrovnik
  • Opuszczając Dubrovnik
  • Egzotyczna roślinność...
  • Widoki z Magistrali Adriatyckiej...
  • Widoki z Magistrali Adriatyckiej...
  • Widoki z Magistrali Adriatyckiej...

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. lanka
    lanka (29.04.2014 17:05) 0 + -
    a ja jutro jadę :)
    wpadłam po wskazówki :)
    dzieki
  2. wojtass83
    wojtass83 (11.01.2011 15:12) 0 + -
    fajne zdjęcia i opis byłem w Chorwacji to piękny kraj
  3. teka59
    teka59 (19.05.2010 10:53) +1 + -
    bardzo ciekawa relacja i świetne zdjecia- katedry, kamienice ,wieże,detale ... utwierdzam się w przekonaniu, że warto tam pojechać
  4. duzinek
    duzinek (30.04.2009 0:10) 0 + -
    dzięki mimbla
  5. duzinek
    duzinek (14.04.2009 23:56) 0 + -
    dziękuję 55wawa
  6. zfiesz
    zfiesz (09.04.2009 19:33) 0 + -
    zawsze można spróbować zimą... choć nie wiem czy podjąłbym się takiego wyzwania:-)
  7. duzinek
    duzinek (09.04.2009 19:29) +1 + -
    W drugiej połowie września wieje podobno bora - może wywiewa co mniej odpornych turystów... :)
    dzięki za plusika
  8. zfiesz
    zfiesz (09.04.2009 19:26) +1 + -
    fajnie... i hvar i dubrownik, mimo zadeptania przez turystów, nadal są w czołówce mojej listy miejsc do odwiedzenia. moze trzeba wybrac jakąś porę deszczową?:-)
  9. duzinek
    duzinek (07.04.2009 23:43) 0 + -
    Chińska_żabo, Rebel_girl - dziękuję
  10. duzinek
    duzinek (07.04.2009 23:42) +1 + -
    kolejny mega-pozytyw... czuję się wręcz zaszczycona
  11. milanello80
    milanello80 (04.04.2009 11:34) +1 + -
    kolejna z Twoich świetnych, okraszonych masą faktów wypraw. Pozytyw jak zwykle zasłużony. Zaraz zabieram się za zdjęcia
  12. dino
    dino (28.03.2009 0:30) +1 + -
    o tak, zajmuje to wiele czasu :)))
    - tylko zacząłem pisać HUmmerem po Hameryce - jeszcze dużo zostało....
  13. duzinek
    duzinek (28.03.2009 0:20) +1 + -
    Dzięki, staram się, choć trochę czasu mi to zajęło :)
  14. dino
    dino (28.03.2009 0:17) +1 + -
    bardzo ciekawy i dobrze napisany opis podróży - gratulacje!!!
  15. duzinek
    duzinek (27.03.2009 23:53) 0 + -
    To ja dziękuję :)
  16. dino
    dino (27.03.2009 23:27) 0 + -
    to ja będę pierwszy :)
duzinek

duzinek

Maria Duzinkiewicz
Punkty: 16439