Ładuję...

kolumber.pl


Jeśli napisałabym, że całe dzieciństwo chciałam pojechać do Yellowstone i podziwiać gejzery, to bym skłamała. Nigdy nie ciągnęło mnie do Ameryki i nie myślałam, jakie miejsca chciałabym zwiedzić. Ktoś zadecydował za mnie, że podczas pobytu w Montanie odwiedzimy najstarszy park narodowy na świecie. I nie żałuję tego!

Był czerwiec i jest to informacja o wielkim znaczeniu dla opowieści. W pewną deszczową niedzielę wyruszyliśmy niewielkim autobusem z Bozeman, Montana na wycieczkę do Yellowstone National Park. Nigdy nie spodziewałam się, że miejsce tak mnie zauroczy, iż będę tam chciała jak najszybciej wrócić na dłuższe zwiedzanie.

Cała wycieczka trwała 10 godzin, obejrzeliśmy najważniejsze atrakcje parku, spotkaliśmy wiele dzikich zwierząt i różnorakie krajobrazy, wodę i skały, gorące źródła i gejzery. I choć od tej wycieczki minęło już dwa lata, nie mogę jej zapomnieć.

  • Góry...
  • Lasy...
  • zwierzęta...
  • i gejzery

Yellowstone NP założono na granicy trzech stanów Wyoming, Montana i Idaho w 1872 roku, co czyni go najstarszym parkiem na świecie.

Park leży na płaskowyżu, który jest tykającą bombą - pod nim znajduje się komora pełna magmy, można powiedzieć, że leży na olbrzymim, drzemiącym wulkanie, który, jeśli wybuchnie, zmiecie z powierzchni Ziemi całą Amerykę Północną i jeszcze coś po sąsiedzku.

Przez środek parku przepływa rzeka o wdzięcznej nazwie Yellowstone. 

Z powodu unikatowej przyrody park został w 1978 roku wpisany na listę światowego dziedzictwa kultury i przyrody UNESCO. Jeśli się ma szczęście, a ja nie miałam go aż tyle, można tu spotkać niedźwiedzia grizzly, baribala, pumę, wilka, rysia i wiele innych drapieżnych zwierząt. Z tych mniej drapieżnych obejrzeć można oczywiście flagowe zwierze parku - bizona, czy jelenie wapiti. Podobno, ale ja wiary nie daję, są także mustangi.

  • Skaliste zbocza
  • Strzeliste szczyty
  • Rozległe równiny
  • Zagubione wioski
  • Kłebiaste chmury
  • Kruki
  • i kruski
  • Rzeki
  • Zwierzęta
  • Soczyste łąki
  • gryzonie
  • gryzonie
  • gryzoni...
  • i znów bizony
  • nieznane ptaki
  • bizony

Nasz mały autobus dzielnie pokonując ulewę zbliżał się do granic parku. Jeszcze tylko przystanek przy drewnianej bramie, w celu pokazania glejtu, jacy to my jesteśmy ważni goście samego prezydenta i park stanął przed nami otworem. Na cała wycieczkę i objechanie najważniejszych punktów mamy tylko jeden dzień. Jak się okazało wieczorem, to mniej niż nic.

Przez kilkanaście minut jechaliśmy dość prostą drogą wzdłuż rzeki. Pogoda się poprawiła, zza chmur wyjrzało słońce, zrobiło sie parno i gorąco. Wokół drogi rozpościerały się wysokie wzgórza porośnięte lasem, gdzie niegdzie widać było duże obszary powalonych drzew. To skutek polityki władz parku, która przyzwala na naturalne, kontrolowane pożary. Większość z nich powstaje od uderzenia pioruna. Większe pożary, pustoszące duże obszary parku pojawiają się raz na 20 lat. Te naprawdę duże, w których palą się drzewa są co 300 lat. Pożary powodują odnawiane drzewostanu, a wręcz są niezbędne do kiełkowania niektórych gatunków roślin. W 1988 roku wielki pożar strawił aż jedną trzecią powierzchni parku, czego skutki można oglądać do dzisiaj. Jednakże największy pożar, the North Fork Fire, rozpoczął się od niedopałka papierosa...

Wkrótce pierwszy postój - bizony. Średnio liczne stado z młodymi przechadza się leniwie w nieznacznym oddaleniu, żując trawę, pijąc, lub po prostu oglądając oglądaczy. Na poboczu drogi ustawił się bowiem długi rządek samochodów i busików, z których wyległ tłum żadnych wrażeń turystów, w tym ja. Pierwszy raz widziałam na własne oczy bizony! I na dodatek aż tyle! I jeszcze jakieś małe włochate zwierzątko wielkości kota, przemykające ciekawie między ludźmi... Przewodniczka siła zaciągnęła mnie do autobusu...

Takie zbiorowiska samochodów, z których wystają ciekawe głowy z aparatami fotograficznymi nazywane są w parku jam. Są więc bison jam (najpopularniejsze), bear jam (nie brałam niestety w takim udziału), eagle jam. Wieści o pojawieniu się fascynujących, a zwłaszcza rzadkich zwierząt przekazywane są z ust do ust i lotem błyskawicy obiegają okoliczne parkingi. Nawet służby parkowe chętnie udzielają informacji, wychodząc chyba z założenia, że turysta w parku narodowym nie jest szczególnie niechcianym gościem, jak to często sie zdarza u nas. Z drugiej strony turysta w Yellowstone jest osobnikiem zdyscyplinowanym, jeśli napisane nie wolno, to nie wolno i już.

Oglądając bizony nad rzeką i okoliczne wzgórza cały czas miałam dziwne wrażenie, którego długo nie mogłam unaocznić. Dopiero drugi przystanek otworzył mi oczy, a raczej nozdrza: w parku po prostu śmierdzi siarką!

  •  mg 8700
  •  mg 8711
  •  mg 8776
  •  mg 8898
  •  mg 8901
  • Bison jam
  •  mg 8916

...czyli wielki garnek z błotem, lub inaczej błotne sadzawki, w których kipi gorąca maź, a wylewa się z nich wrząca woda, tworząc jeziorka o kolorach tęczy. Kolory są zasługą działalności termofilnych bakterii i innych mikroorganizmów, które mogą żyć w wodzie o temperaturze przekraczającej 70 st. C. To wtedy nadają wodzie kolor zielononiebieski, a gdy woda chłodnieje, przybiera barwę żółtą, brązową i rudą.

Jadąc Firehole Lake Loop Drive, drogi prowadzącej wzdłuż rzeki o nazwie Firehole, dotarliśmy do pierwszej gorącej atrakcji parku. Gdy tylko otworzyły się drzwi autobusu, wyprysnęłam z niego, jak z procy (a że siedziałam na schodach, byłam na parkingu pierwsza). Zaraz za mną wyleciała przewodniczka i łapiąc mnie za frak błagała o rozwagę, abym pod żadnym pozorem nie schodziła z drewnianych pomostów, pozwalających turystom bezpiecznie oglądać kipiące kociołki. Opowiedziała przy tym historię pewnego człowieka, który chcąc ratować swojego psa wskoczył do błota. Z oparzeniami połowy ciała odwieziono go śmigłowcem do szpitala. O psie nikt już nie pamiętał... Jestem postrzelona, ale nie aż tak, aby ryzykować życie, wskakując do wrzącej, śmierdzącej siarką mazi. 

W Fountain Paint Pot pierwsze witają turystów martwe pnie sosen, które niestety nie przeżyły gotowania w gorącej wodzie. Przy błękitnym niebie i pięknym słońcu wyglądają przerażająco. Ciekawe, czy mają kiedyś szansę sie odrodzić?

Upał panował nieziemski, słońce prażyło, a z geotermalnych basenów wydobywała się wrząca para, zasnuwając wszystko w okolicy mgłą. Kilkuset metrowa kładka prowadzi wokół mis z błotem i różnobarwnych jeziorek. Najpiękniejszym z nich jest Celestine Spring o szmaragdowej wodzie. Jednym z regularnie wybuchających gejzerów jest Twig Geyser, wyrzucający wodę na trzy metry. Najwyższym zaś gejzerem jest Fountain Geyse, towrzący co 20 minut błękitny słup wody wysoki na 15 metrów.

Na cała wycieczkę wokół błotnych kociołków mięlismy tylko kilkanaście minut, a można by je kontemplować nawet kilka godzin. Mnie zwłaszcza urzekł jeden, którego błocko robiło "błyp", wybuchając małymi wdzięcznymi bąbelkami z mułu. 

  • Drzewa umierają stojąc
  • Lodgepole Pines
  • Lodgepole Pines
  • Celestine Pool
  •  Celestine Pool
  • Kociołek z bakteriami
  • Kociołek z bakteriami
  • Kociołek z bakteriami
  • Fountain Paint Pot
  • Błyp
  • Fountain Paint Pot
  • Gorące strumienie
  • Gorące strumienie
  • Rzeka Firehole
  • Skorupka bakterii

Jaki jest najsłynniejszy gejzer w Yellowstone? Old Faithful. Który gejzer jest najbardziej podziwiany? Old Faithful. Jaki jest najwyższy gejzer w parku? A właśnie, że nie Old Faithful.

Gejzer Old Faithful jest najbardziej regularnie wybuchającym gejzerem w Yellowstone - średni czas pomiędzy erupcjami to 91 minut (waha się od 65 do 92 minut). Jedna erupcja trwa od półtorej do pięciu minut i wyrzuca od 14 tys. do 32 tys. litrów gotującej się wody, na wysokość do 55 metrów. Czas do następnej erupcji odmierza wielki zegar.

Hotel, centrum informacji turystycznej, olbrzymi parking i ON- Old Faithful. Choć najsłynniejszy, najwyższy, najbardziej podziwiany, ginie wśród tłumu turystów, wylewających się z camperów, autobusów i samochodów.

Old Faithful Historic District jest to teren wokół gejzeru, na którym znajdują się zabytkowe budynki, takie jak Old Faithful Inn, zaprojektowany przez Robert C. Reamera, który poszukiwał odzwierciedlenia asymetrii i chaosu w naturze. W Old Faithful Inn znajduje się centrum informacyjne z ciekawymi wystawami, dotyczącymi gejzerów i procesów w nich zachodzących.

Na tym terenie jest kilka pomniejszych i mniej regularnych gejzerów: Giantess Geyser, Solitary Geyser, czy Plume Geyser. Niektóre wybuchają co kilka godzin, inne co kilkanaście lat.

Żar leje się z nieba, tłum turystów napiera, siedzimy na tarasie w oczekiwaniu erupcji. Żeby tylko nie przegapić, bo następna za półtorej godziny. Wreszcie jest, najpierw mało, potem więcej, wreszcie strzela w górę wielki słup wody. Chwilę zawisa w powietrzu i znika... aż do następnej erupcji.

  • W oczekiwaniu
  • Już się zaczyna
  • Para buch
  • Gejzer Old Faithful w pełnej krasie
  • Gejzer Old Faithful w pełnej krasie
  • Do zobaczeniu za półtorej godziny

Lekko już zmęczeni podróżą, wspaniałymi widokami i zmianami pogody z radością powitaliśmy propozycję zjedzenia lunchu w pięknych okolicznościach przyrody, nad jeziorem Yellowstone w miejscu zwanym West Thumb Geyser Basin. Oczywiście na propozycji sie skończyło, bo gdy zobaczyłam jezioro, gejzery, małe kolorowe oczka wodne, o jedzeniu zapomniałam w jednej sekundzie.

Yellowstone Lake jest największym wysokogórskim jeziorem Ameryki Północnej, leży na wysokości 2360 m.  Jak przystało na górskie jeziora jest bardzo głębokie, o krystalicznej, chłodnej wodzie, przez pół roku jest skute lodem. Latem można wybrać się na wycieczkę statkiem, lub powędkować.

Wzdłuż brzegu jeziora uplasowanych jest  wiele gorących, małych i większych oczek, o róznokolorowej wodzie. Najgłębsze z nich, 16 metrowe Abyss Pool zachwyca szmaragdową wodą, przy brzegach mieniąc się brązem i rudym.

Niedaleko brzegu jeziora sterczą z wody Big Cone i Fishing Cone, gejzery, które czasami znajdują sie całkowicie pod lustrem wody. Niektórzy twierdzą, że w takim jeziorze, jakim jest Yellowstone, można nie wychodząc z wody złowić pstrąga i zaraz go ugotować. Nawiasem mówiąc pstrąg ten jest gatunkiem inwazyjnym i wyparł rodzimego łososia.

 

 

  • Widok z parkingu
  • Małe oczko
  • Surging Spring
  • Jezior Yellowstone
  • Jezior Yellowstone
  • Na brzegu
  • Gorące strumienie
  • Dziurka
  • Fishing Cone
  • Brzeg jeziora...
  •  Mieszkaniec
  • Abyss Pool
  • Kolory parku
  • Siła zywiołu
  • Błotne sadzawki
  • Kolory parku
  • Wrzący strumień
  • Jezioro
  • Fishing Cone
  • Strumień lawy ;)
  • Blue Funnel Spring
  • Abyss Pool
  • Abyss Pool
  • Szmaragdowa woda
  • Bliźniaki

Solidnie juz zmęczonych zmorzył nas sen. Autobus piął się coraz wyżej i wyżej, i znaleźliśmy się tak wysoko, że słońce ze zdumienia schowało się za chmury. Celem naszej podróży był Wielki Kanion, ale nie ten w Kolorado, ale the Grand Canyon of the Yellowstone.

Powstał podczas wielkiej erupcji wulkanu 600 tysięcy lat temu, która utworzyła zapadlisko długie na 75 km, a na kilkaset metrów głębokie. Obecnie dnem kaldery płynie rzeka Yellowstone, tworząc gigantyczne wodospady. Rzekę i wodospady można podziwiać z kilku punktów widokowych.

Pod jeden z takich punktów dowiózł nas nasz busik. Gdy stanął na parkingu, przetarliśmy oczy nie tylko ze snu: za oknem było szaro, pochmurno i padał... ŚNIEG! Uważny czytelnik zapewne przypomni sobie bez trudu datę mojej wyprawy do parku - był to środek upalnego czerwca. Śnieg padał i padał, i choć błyskawicznie topniał (temperatura jednak nie spadła poniżej zera), efekt był niesamowity, zwłaszcza dla osób, które ubrane były w sandały i szorty. Na szczęście nauczona górskimi wyprawami w środkowej Europie na wszelki wypadek wzięłam kurtkę z gorateksu, którą z ochotą przywdziałam.

Podobno na cześć padającego w środku lata śniegu, pracownicy parku obchodzą małe Boże Narodzenie w lipcu. Jest choinka, prezenty, coś pysznego do przekąszenia, a przede wszystkim dużo śmiechu.

Zacinający śnieg, dokuczliwy wiatr i i szarzyzna spowodowały, że zdjęcia nie pokazały całego piękna i ogromu kanionu. Proszę, i nie zwracajcie uwagi na płatki śniegu, które przylepiły się do obiektywu.

  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion
  • Wielki Kanion

Jak się wjechało pod górę, to trzeba potem zjechać. Rozbudzeni hukiem wody i orzeźwieni padającym śniegiem, ze zgrozą oglądaliśmy widoki za oknem.

Piękne góry w typie naszych Beskidów ustąpiły miejsca wysokogórskim turniom, a droga z leniwej zmieniła się w karkołomną. Na zdjęciach nie widać skał z jednej strony, a stromej przepaści z drugiej, ale wierzcie mi, było groźnie. Zresztą sami oceńcie.

  •  mg 9332
  •  mg 9285
  •  mg 9290
  •  mg 9295
  •  mg 9296
  •  mg 9299
  •  mg 9314
  •  mg 9318
  •  mg 9321
  •  mg 9322
  •  mg 9328
  •  mg 9332
  •  mg 9313
  •  mg 9320
  •  mg 9327

Trudno mi opisać Mammoth Hot Springs, bo po pierwsze byliśmy tylko w jednym miejscu, a po drugie tylko kilkadziesiąt minut. Jak opisała to przewodniczka: gorąca woda i wapienie pięknie wyrzeźbione przez wodę.

Kilkupiętrowe wapienne tarasy rozciągają się na sporym obszarze, jest ich około pięćdziesięciu. Co ciekawe, ich kształt zmienia się dość szybko, na tyle szybko, że zmiany są w krótkim czasie zauważalne, ponieważ woda wypłukując wapienie ze skał, drąży coraz to nowe kanały.

Niestety nie pamiętam, który z tarasów oglądaliśmy, ale na pewno leży on w pobliżu Historic Fort Yellowstone i Liberty Cap, jedenastometrowej głowy z wapienia, przypominającej nakrycia głowy rewolucji francuskiej.

  • Mammoth Hot Springs
  • Mammoth Hot Springs
  • Mammoth Hot Springs
  • Mammoth Hot Springs
  • Mammoth Hot Springs
  • Liberty Cap
  • Łania
  • Samotny

Nasza całodniowa, ale jakże krótka wycieczka dobiegła końca. Opuszczamy park przez główne wejście, usytuowane na północy parku, w Montanie - The Roosevelt Arch. Jak sama nazwa wskazuje jest poświęcony 32. prezydentowi Stanów Zjednoczonych, który na początku XX wieku aktynie uczestniczył w jego budowie.

Inskrypcja na łuku brzmi: "For the Benefit and Enjoyment of the People".

Przekraczając wielką bramę i zostawiając park za sobą nie powiedziałam "do widzenia", lecz "do rychłego zobaczenia"...

  • Roosevelt Arch

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. kanguria
    kanguria (15.08.2010 21:41) +1 + -
    Smoku, Ameryka to wspaniały kraj, ale wg mnie do zwiedzania, a nie mieszkania :)
  2. s.wawelski
    s.wawelski (12.08.2010 17:41) +1 + -
    Czyli innymi słowy przekonałaś się do Ameryki? :-))

    Cieszę się, że nadrabiając zaległości tutaj trafiłem - chłodny powiew w samym środku gorącego lata :-)
  3. milanello80
    milanello80 (11.10.2009 13:42) +2 + -
    Montana to niezwykłe miejsce. Zaludnienie prawie najmniejsze w Stanach, ale natłok miejsc wartych odwiedzin niesamowity. Oprócz słynnego Yellowstone, choćby i Glazier National Park, o którym ciekawy artykuł umieściła aktualnie Gazeta Turystyka. Ciekawa relacja z obradzającego w niezwykłości miejsca. Też marzę, by kiedyś wild west odwiedzić :)
  4. tusiaiwojtek
    tusiaiwojtek (07.10.2009 0:14) +3 + -
    Fajna relacja i (jak już zauważono) onomatopeja błotna - bezbłędna:)
  5. voyager747
    voyager747 (05.10.2009 23:52) 0 + -
    szkoda, że mnie nikt nie chce służbowo wysłać do USA :(
  6. dino
    dino (05.10.2009 23:52) 0 + -
    "....bo moja wyprawa do Ameryki była służbowa...."

    Joasiu....to zupełnie jak większość moich :) ........służbowa z dołączonym kawałkiem urlopu....
  7. kanguria
    kanguria (05.10.2009 9:53) +1 + -
    Andrzeju, 10 godzin to prawie nic, praktycznie przyjeżdżaliśmy, wysiadaliśmy, 15-20 minut na zwiedzanie i w drogę. Ale cieszę, że w ogóle coś udało mi się pozwiedzać, zobaczyć, poczuć, bo moja wyprawa do Ameryki była służbowa i te kilka chwil na prywatne przyjemności cieszą :)
  8. kanguria
    kanguria (05.10.2009 9:49) 0 + -
    lmichorowski - koniecznie zbierz i opisz :)
  9. lmichorowski
    lmichorowski (05.10.2009 8:48) +1 + -
    Piękne zdjęcia i relacja przypomniały mi naszą podróż do Yellowstone sprzed 6 lat. Może też zbiorę się by ją opisać - kto wie?
  10. andremuc71
    andremuc71 (05.10.2009 4:20) +1 + -
    Asiu bardzo fajny opis. Milo tez bylo sobie powspominac znajome miejsca.
    Jedynie co mi nie dawalo spokoju to te 10 godzin na ten park, aczkolwiek troche udalo wam sie zwiedzic :)
    Ciesze sie, ze zapach parku tez Cie dosiegnal :)
    Pozdrawiam
  11. kanguria
    kanguria (04.10.2009 21:52) +1 + -
    Dzięki wielkie, błyp jest moim ulubionym ;)
  12. kokopelmana
    kokopelmana (04.10.2009 20:51) +2 + -
    Świetnie napisane, bardzo dużo informacji, a za 'błyp' błocka +++
  13. kanguria
    kanguria (04.10.2009 20:00) +1 + -
    Bo to było bardzo intensywne 10 godzin :)
  14. sagnes80
    sagnes80 (04.10.2009 17:13) +2 + -
    aż trudno uwierzyć, że tyle wspaniałości udało się zobaczyć w zaledwie w 10 godzin :) bardzo fajna relacja :)
kanguria

kanguria

Joanna Rybak
Punkty: 20042