Ładuję...

kolumber.pl


2 +
2019-02-10 - 2019-03-18

Na Wyspie Afrodyty - część III

Opisywane miejsca: Kyrenia, Rizokarpaso (75 km)
Typ: Blog z podróży

 28 kwietnia 2018 - sobota.

Dzień jak zwykle wstaje słoneczny i ciepły. Dziś przed nami dzień poświęcony przyrodzie. Pojedziemy na półwysep Karpas (gr. Καρπασία, ΧερσόνησοςΚαρπασίας; tur. Karpaz Yarımadası). Ten półwysep o długości 75 km i szerokości do 20 km położony jest w pn - wsch. części wyspy i często nazywany "rączką patelni". Po 1974 r. stał się Karpas częścią Tureckiej Republiki Cypru Północnego. Linia brzegowa  półwyspu jest słabo rozwinięta, wybrzeże jest płaskie i ma piękne plaże, w centralnej części występują niewielkie wzniesienia.  Ze względu na bogactwo wody jest to teren uprawy zboża, tytoniu, bawełny i drzew oliwnych. Jest to też wielki sad, pochodzą stąd mandarynki i pomarańcze, brzoskwinie i morele, jabłka i gruszki. Poważnym źródłem utrzymania się mieszkańców jest rybołóstwo. Prowadzona jest też hodowla owiec i bydła. Dla znacznej ilości tubylców nie bez znaczenia jest też dochód uzyskiwany z działalności para-turystycznej. Zgłosili oni swe gospodarstwa jako te, które pokażą tradycyjny sposób wyrobu oliwy. Przy okazji sprzedają swoje wyroby, nie tylko oliwę, ale i wyrabiane z drzewa oliwnego drobiazgi kuchenne, np. podstawki pod gorące naczynia, przetwory owocowo i warzywne. Na znacznej powierzchni półwyspu wyznaczono rezerwat przyrody w krórym chroni się dziko żyjące osły, żółwie morskie, wiele gatunków ptaków i motyli. 

 

 

                Cel wyznaczony na dziś znajduje się na pn - wsch od Lapty w której przez tydzień mieszkamy. Kierujemy się na Kyrenię. Po lewej stronie iskrzy się różnymi odcieniami niebieskiego Morze Śródziemne. Błękit nieba łączy się na horyzoncie tworząc najpiękniejszy zestaw kolorów. Na skwerach kwitną oleandry. Przejeżdżamy obok osiedla domków letniskowych z których niektóre nie zostały dokończone i straszą żelbetonowymi kikutami. Teren jest słabo zamieszkany, choć jest specyficznym miejscem na Cyprze jeśli chodzi o ludność. Wydarzenia z 1974 r. nie wpłynęły na zmiany narodowościowe. Turcy i Grecy, zwłaszcza starsi zignorowali wezwanie do segregacji i kontynuują życie obok siebie. 

               Dojeżdżamy do gospodarstwa w którym produkuje się oliwę. Na podwórku zrobiono niewielki ptasznik w którym krocząc dumnie zaszczyca nas spojrzeniem prawdziwy paw! Teren jest dość zadbany, kwitną drzewa owocowe. Na podwórku maszyny do tłoczenia oliwy. Wysłuchujemy wykładu o produkcji oliwy, oglądamy maszyny do jej produkcji i dokonujemy zakupów. Z tymi zakupami wcale nie było łatwo. Gospodarze proponowali duży wybór. Była oliwa z czarnych i zwykłych oliwek, z różnymi przyprawami np. z tymiankiem, z rozmarynem, czosnkiem i pomidorami. Były mydełka oliwkowe i różne łakocie tureckie, migdały i orzechy wszelkich rodzajów w karmelu, jednym słowem sklepik typu mydło i powidło. Zapobiegliwi mogli nawet kupić ekologiczne brykiety do kominków. Produkuje się je z wytłoczyn i pestek po użytych do wyrobu oliwy oliwkach poprzez sprasowanie w walce. Sprzedawane są w zgrabnych paczkach ważących 15 kg za 3 euro. Po zakupach głównie oliwy ruszamy w dalszą drogę. 

          Zanim dotrzemy na cypel półwyspu w którym znajduje się jedno z najbardziej znanych sanktuariów św. Andrzeja zatrzymujemy się w niewielkim kiedyś miasteczku. Turecki Dipkarpaz (ang.Rizokarpaso, gr. Ριζοκάρπασο) to miasto na półwyspie Karpas w północno-wschodniej części Cypru. Nominalnie jest częścią dystryktu Famagusta Republiki Cypru, ale od czasu podziału wyspy w 1974 r. znajduje się de facto pod kontrolą Cypru Północnego. Rizokarpaso jest najdalszym wschodnim terytorium UE. Jest to największa i najbardziej oddalona wioska na półwyspie, gdzie obok starej cerkwi znajduje się współczesny meczet. Chociaż niewielka liczba Greków cypryjskich nadal mieszka w wiosce cerkiew pozbawiona jest dzwonów. Kiedyś miasto nieźle prosperowało, ale obecnie mocno straciło na znaczeniu,  zamieszkane głównie przez Turków i Kurdów, którzy pracują na lądzie żyjąc w trudnych warunkach wiejskich. Tuż za miasteczkiem na drogę wychodzą dzikie lub półdzikie osiołki, które stanowią jedną z atrakcji przyrodniczych. Osiołki zdziczały po exodusie Greków na południe wyspy i przeżyły dzięki dokarmianiu ich przez zasiedlających ten teren Turków i Kurdów. Chętnie pozują do zdjęć łapiąc podawane im marchewki i jabłka. Kilka minut przerwy w podróży. 

                Za oknem rozległe tereny porośnięte sosnami i cyprysami. Jedziemy na sam kraniec półwyspu, gdzie usytuowane są najpiękniejsze plaże na Północnym Cyprze. Dojeżdżamy do miejsca w którym mieści się jedyny czynny o tej porze roku bar. Pora na lunch, my zamawiamy kawę i siadamy  przy stoliku na zewnątrz patrząc na morze. Fale wpływają na piaszczysty brzeg. Na horyzoncie kłębią się chmury, choć jest bardzo ciepło i słonecznie. Wąską ścieżką wśród makii porastającej wydmy schodzimy na plażę. Makia na tym terenie jest niska, w przeważającej ilości złożona z krzewów o skórzastych zielonych liściach. Spacerowi towarzyszy piękny, intensywny zapach wydzielany przez zioła i trawy wchodzące w akład makii. Rozgrzane powietrze sprzyja uwalnianiu się olejków eterycznych. Wśród zarośli uwijają się pszczoły i motyle, na kamieniach wygrzewają się jaszczurki. Karpaz to ogromny rezerwat przyrody, głównie owadów, płazów i gadów. Jest on również przystankiem na drodze wielu migrujących ptaków z Europy do Afryki. Na brzegu nad plażą stoi kilka drewnianych dość nędznie wyglądających domków. To miejsca noclegowe, które można wynająć na letni urlop.  

           Docieramy do miejsca w którym na wysokim brzegu znajduje się klasztor św. Andrzeja Apostoła (gr. Απόστολος Ανδρέας; tur. Apostolos Andreas Manastırı). Jego nazwa pochodzi od św. Andrzeja, apostoła Chrystusa, który odbywał podróż statkiem z Palestyny, chrystianizował on Ruś dokąd być może zmierzał.

 Statek zboczył z kursu i rozbił się o skały. Po zejściu na ląd apostoł uderzył laską w skałę i wypłynął z niej strumień wody, którą kapitan statku przemył twarz. Jakież było zdziwienie wszystkich, gdy zakrzyknął, że widzi. Był bowiem niewidomy na jedno oko. Woda zyskała więc miano cudownej i  uleczającej. Ufortyfikowany klasztor stał tu w już w 12 w. i wg legendy był miejscem poddania się samozwańczego króla Cypru Ryszardowi Lwie Serce. W 15 w. na brzegu zbudowano małą kapliczkę. Klasztorny kościół pochodzi z 18 w; zaś inne budynki dostawiono 100 lat później. Od początku miejsce cieszyło się dużym szacunkiem zarówno wśród Turków jak i Greków Cypryjskich. Jego sława rosła, zwłaszcza na początku 20 w. Wydarzyła się wtedy historia, która wstrząsnęła mieszkańcami nie tylko Cypru, ale i okolic z kontynentu. W Anatolii został porwany chłopiec, po 17 latach daremnych poszukiwań jego matce ukazał się we śnie św. Andrzej i nakazał jej podróż na Cypr. Polecił modlić się w klasztorze na cyplu półwyspu o powrót syna do domu. Mieszkanka Anatolii wyruszyła w podróż na zatłoczonej łodzi. Opowiadając smutną historię podczas podróży zauważyła wyjątkowe zainteresowanie jednego z pasażerów. Młody muzułmanin wypytywał o szczegóły wyglądu syna, a zwłaszcza o jego znaki szczególne i jak matka go rozpozna. Gdy usłyszał o znamionach na plecach chłopca zrzucił ubranie i odsłonił ślady o których mówiła kobieta. Zdarzenie to uznano za cudowne odnalezienie, zwłaszcza, że młody człowiek wychowywany był w Stambule na muzułmanina, a po zejściu na ląd ponownie ochrzcił się w kościele św. Andrzeja. Historia lotem błyskawicy obiegła okolicę. Zaczęli przyjeżdżać pielgrzymi, nie tylko ortodoksyjni Grecy, ale i Turcy, a nawet mieszkańcy Aten. Wiele osób wracało uzdrowionych, woda użyta do przemywania oczu likwidowała ślepotę, a pita czy użyta do kąpieli leczyła epilepsję i paraliż. Tłumy wiernych składało hojne ofiary na rzecz klasztoruNa

Na dziedzińcu otoczonym krużgankami w których nocowali pielgrzymi umieszczono obecnie parking, a obok niego rozstawiony jest rząd straganów na których tutejsi mieszkańcy wyłożyli tzw. pamiątki, daktyle i inne suszone owoce, podstawki pod gorące naczynia, magnesy na lodówkę i inne często nazywane przeze mnie "durnostojkami" zbieracze kurzu. Wchodzimy do budynku kościoła. Na ścianach kilka ikon, z sufitu zwisa piękny żyrandol. Niewielki ikonostas potwierdza obecny status kościoła pozbawionego bogatych sponsorów i darczyńców. 

           Przed nami droga powrotna. W szybko zapadającym mroku przez rozświetloną  Kyrenię wracamy do sennej Lapty.

  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz - Dipkarpaz
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.
  • Półwysep Karpaz.

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 85695