Ładuję...

kolumber.pl


4 +
2015-12-26 - 2017-03-22

Wszystko już było czyli u źródeł cywilizacji. W połowie świata

Opisywane miejsca: Nā'īn, Eşfahān, Warszawa (2463 km)
Typ: Blog z podróży

To jest czwarta część podróży, której poprzednia część znajduje się tutaj: 

http://kolumber.pl/g/150329-Wszystko%20ju%C5%BC%20by%C5%82o%20czyli%20u%20%C5%BAr%C3%B3de%C5%82%20cywilizacji.%20Yazd%20-%20w%20kr%C3%B3lestwie%20wie%C5%BC.

15 listopada 2015 - niedziela- dzień ósmy

     Rankiem dojeżdżamy do jednego z najstarszych miast Iranu, Nain. To nie tylko środek Persji, ale i wiekowa osada wywodząca swą nazwę, jak chcą Ci szukający ciągłości państwa, od jednego z potomków proroka Noego, jak twierdzą inni bardziej prozaicznie nastawieni do otaczającej rzeczywistości, od słomy, która porastała przed wiekami teren dzisiejszego miasta. Oprócz niesamowitych zabytków pamiętających sasanidzkie czasy można tu zaopatrzyć się w piękne dywany.

     Pierwsze wrażenie jest niesamowite, wędrujemy drogą przy której stoją kikuty dawno opuszczonych, częściowo w stanie ruiny, domów. Po prawej rozciąga się pustynia, złowroga pustka na której nie istnieje nic o co możnaby zaczepić wzrok. Piasek wdarł się w mury, kiedyś zamieszkałych domostw, pokrył warstwą przydomowy teren. Sceneria jak z filmu typu" The day after..". Dochodzimy do zamieszkałej części. Na ścianach budynków setki maleńkich proporczyków, banerów z zapłakanymi dziećmi, na jednym z nich nad jeźdźcem pochylony smętnie koń, z oczu którego tryskają strumienie łez. Jest miesiąc żałoby po imanie Hussajnie, stąd taka dekoracja miasta. Nawet małe dzieci płaczą po immamie głoszą napisy, i koń rozpacza po śmierci tego kogo jeszcze przed chwilą niósł na grzbiecie. 

Z budowli, które koniecznie trzeba zobaczyć najbardziej cenny jest Meczet Piątkowy. Jego budowę rozpoczęto w 8 wieku i kontynuowano przez wiele lat. Jest więc jednym z najstarszych meczetów w Iranie. Meczet ma bardzo zwartą zabudowę, nie znajdziemy tu ani jednego ejwanu, nie nakryty jest kopułą. Dopiero w 14 wieku dobudowano minaret na planie ośmiokąta. Wznoszący się na wysokość 28 m nadaje meczetowi smukłości i lekkości. Już dziedziniec zapowiada niebywałe przeżycia estetyczne. Przepięknie ułożone cegły tworzące 14 kolumn, każda z innym wzorem geometrycznym, stanowią unikalną architektonicznie część świątyni. Wspaniała sztukateria w niszy pokazuje precyzję z jaką budowano świątynię i mistrzostrzwo rzemieślników tam zatrudnionych. Wewnątrz znajduje się jeden z najpiękniejszych minbarów, drewnianych pulpitów umieszczanych po prawej stronie mihrabu, przy którym chatib wygłaszał mowę do uczestniczących w piątkowym nabożeństwie wiernych. Drewniany pulpit powstał bez użycia kleju i gwoździ, poszczególne geometryczne elementy zostały dopasowane jak puzzle. Snycer zostawił podpis, nie jest to jego nazwisko, a rok wykonania dzieła. Wygląda na to, że minbar ma ponad 700 lat. Schodzimy do podziemi, które mogły służyć jako świątynia zoroastryjska w czasach przed najazdem Arabów. Panuje tu niezmącona niczym cisza. Podziemia były również salą służącą modlitwie wtedy, gdy temperatura na zewnątrz nie sprzyjała skupieniu, lato charakteryzuje się upałami, zima chłodami.Tu zaś temperatura była stała, nie przekraczała 15 st.C. 

Przed nami ostatni obiekt wart zobaczenia, tradycyjny dom zamieniony na muzeum etnograficzne i etnologii pustyni, dom Pirnia.To domostwo jest przykładem tutejszych domów pustynnych, pod względem architektury i sztuki nawiązuje do okresu Safawidów. Składa się z części zewnętrznej i wewnętrznej, w dole jest ogrOd, obok spichlerz. Takie domy były charakterystyczne dla domów możnowładców w tamtych czasach. Pierwszy korytarz, tuż za wejściem prowadzi do sześciobocznego pomieszczenia pełniącego funkcję poczekalni dla klientów i gości. Pokój dzienny zdobią piękne obrazy i wspaniała sztukateria udekorowana wyrafinowaną kaligrafią przypowieściami z Koranu. Pierwszym mieszkańcem domu był sędzia z Na’in. Następnie, w czasie panowania Kadżarów, domostwo należało do gubernatora Na’in.

Wieczorem docieramy do perły Iranu, Isfahanu. 

  • Nein
  • Nein
  • Iran listopad 2015 904
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein - Jame Mosque
  • Nein - Jame Mosque
  • Nein - Jame Mosque
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein
  • Nein - dom Pirnia.
  • Nein - dom Pirnia.
  • Nein - dom Pirnia.
  • Nein - dom Pirnia.
  • Nein - dom Pirnia.
  • Nein

16 listopada 2015 - poniedziałek - dzień dziewiąty

        Rankiem, dość rześkim, ale przecież to listopad, wyruszamy na zwiedzanie perły w koronie Imperium Perskiego, położonego na pustyni, stanowiącego ogromną oazę, Isfahanu. Pierwsze skojarzenia? Perfumy, które wieki temu podarowano mi na urodziny o pięknym, dość ciężkim, bardzo orientalnym zapachu. Avicenna czyli legendarny lekarz Tadżyk, który właśnie tu  ( wg autora powieści Medicus, prowadził działalność nie tylko medyczną, ale używając współczesnej nomenklatury był kierownikiem kliniki w której kształcił adeptów, wcale nietrudnej jego zdaniem sztuki, jaką była medycyna. 

       Nasz hotel mieści się przy ulicy Hafeza, kilka kroków od najważniejszych i najpiękniejszych budynków stolicy safawidzkiego państwa. Dzisiaj zobaczymy wizytówkę Isfahanu Plac Imama Homeiniego wraz z meczetami, pałacem i Wielkim Bazarem.

       Trudno dziwić się Persom, że Isfahan uważali za połowę świata, a współcześni uznają je za prawdziwy klejnot Persji, kiedy zobaczy się jego stare miasto. Budowle okalające jeden z największych placów świata mogą stanowić wzorzec islamskiej architektury.

         Wchodzimy na wielki plac, na środku którego  umieszczono fontannę. W strugach wody załamują się promienie słońca. Mimo wczesnej pory, jest niewiele po 9, na placu kręci się sporo osób, głównie Irańczyków. Pojawiają się szkolne wycieczki, jedną z nich stanowią dziewczynki w wieku ok. 10 lat. Wszystkie na głowach mają takie same twarzowe kapturki dokładnie zakrywające włosy. Na widok obcokrajowców chichoczą i przekrzykując się pozdrawiają nas angielskim "hellow". Od tej pory zyskują miano "helołów", tak "ochrzci" je koleżanka z grupy, Magda. Rzeczywiście są one w porównaniu do wcześniej spotykanych uczennic wyraźnie bardziej aktywne w zwracaniu na siebie uwagi. Przez plac przejeżdżają dorożki pełne uśmiechniętych turystów i uczennic zwiedzających w ten sposób dawną stolicę Iranu. 

 Swą wielkość zawdzięcza Isfahan, prowincjonalne miasteczko na pustyni, dwóm wladcom z dynastii Safawidów, piątemu szachowi z tej dynastii Abbasowi I i jego prawnukowi, siódmemu safanidzkiemu władcy Abbasowi II.

Abbas I był synem szacha Mohammada  Chodabande i gruzińskiej księżniczki. Władzę przejął w wyniku zamachu stanu, którego dokonał jako 17 latek,  detronizując własnego ojca.  Działał w myśl zasady „Cel uświęca środki”, a cel miał wielki. Chciał uczynić Persję mocarstwem.  Dowódcę gwardii pałacowej, który udzielił mu wsparcia w uwięzieniu ojca, w rok po objęciu władzy kazał zamordować. Wkrótce opanował anarchię i wyparł po krwawej wojnie Uzbeków z Choremu.  Przeniósł stolicę do Isfahanu dokąd zaprosił Roberta Shirleya powierzając mu reorganizację i reformę armii. Niebawem na czele nowej armii pokonał Turcję Osmańską odzyskując zabrane przez nią terytoria.  Obawiając się kolejnej wojny wysyłał swych dyplomatów na europejskie dwory do Italii, Anglii i Hiszpanii zabiegając o sojusze wojskowe przeciwko Osmanom. Cieniem na jego bardzo rozsądnej polityce, tolerancji religijnej i wspieraniu handlu, artystów malarzy i architektów, kładzie się wyjątkowe okrucieństwo, również w stosunku do własnej rodziny. W czasie buntu w Gruzji wymordował ponad 50 tys. jej obywateli, a kolejne 100 tys. deportował. Własnego syna, obawiając się, że może postąpić z nim tak jak on z własnym ojcem kazał zabić, na swego następcę wyznaczając wnuka. Liczną rodzinę uwięził co prawda w pałacach, ale bardzo pilnie strzeżonych. Uchroniło go to przed zamachami z ich strony, ale spowodowało, że książęta nię byli przygotowani do rządzenia, stali się natomiast ofiarami intryg haremu. Dlatego też jego następca, wnuk, Safi był marnym władcą, alkoholikiem uwikłanym w haremowe spory. Dopiero jego syn, Abbas II okazał się godnym następcą pradziadka. Co prawda długotrwały pokój z Turcją zapewnił mu, niezamierzeni, ojciec, przegrywając z Osmanami wojnę w której utracił znaczące dla Persji ziemie, ale rządził mądrze utrwalając znaczenie Persji w ówczesnym świecie.

Plac obecnie zwany imieniem Imama Homeiniego początkowo służył jako boisko do gry w polo. Prawie 90 arów powierzchni (159 m x 512 m) stanowi miejsce spotkań mieszkańców i jest obowiązkowym punktem programu każdej wycieczki. Pochodzi z przełomu 15 i 16 wieku kiedy to Persją rządzili Safawidzi i pierwotnie nazywany był Naqsz-e Dżahan co oznacza "Obraz świata" lub "Wzór świata". Tę nazwę nadał mu jeden z francuskich podróżników goszczący na dworze Abbasa Wielkiego. Już sama nazwa sugeruje, że znajdujące się przy nim obiekty stanowią wyznacznik piękna. Wszystkie gmachy otaczające ten jeden z największych placów świata zostały wymyślone przez ówczesnego monarchę Abbasa I. Sprowadził on do Persji najlepszych rzemieślników z całego świata, ale i tak na każdym kroku widać, że prym wiodły islamskie wzorce piękna. 

Zwiedzanie rozpoczynamy od meczetu Szejha Lotfollaha. Wybudowany w latach dwudziestych 17 wieku nosi nazwę od imienia teologa szyickiego, libańskiego znawcy islamu, który na zaproszenie szacha objął kuratelą szkołę koraniczną i meczet szacha. Meczet nie ma minaretów, ani dziedzińca. Od strony placu widoczna jest jego kopuła wyłożona kremowymi płytkami, na których ułożono turkusowe kafelki tworzące płatki kwiatów między którymi dostrzec można jasne prawie białe płytki przywodzące na myśl skrzydła frunących w różne strony świata, gołębi. A wszystko połączone ze sobą jasnymi tworzącymi labirynt splecionych w girlandy wąskimi niemal barwy śmietany, płytkami. Kopuła odcina się delikatnymi barwami od portalu, który aż kipi wzorami, geometrycznymi układankami, arabeskami w turkusowo - niebieskiej tonacji i tylko gdzieniegdzie wzrok napotyka jasne, niemal białe kafelki, pozwalając oczom na chwilę odpoczynku. Meczet od początku służył jako prywatne miejsce modlitwy mieszkańcom znajdującego się po przeciwnej stronie pałacu Ali Qapu. Być może tylko harem miał do niego dostęp, bo wejściowe drzwi wychodzące na plac przez długi czas były zamknięte. Pałac Ali Qapu zaś miał podziemne przejście do meczetu. Planując centrum Isfahanu szach dokładnie wiedział jakie budynki będą go otaczały. Fasada meczetu Szejha Lotfollaha jest wpasowana w linię placu podobnie jak i następne budynki. Nie było jednak możliwe, aby przy tak zaprojektowanej bryle, sala modlitwy znajdowała się w kierunku wschodnim, dlatego też, aby się do niej dostać trzeba przejść ukośnym korytarzem. A wewnątrz to już tylko wielkie ACH! i OCH! dla zdolności i kunsztu siedemnastowiecznych mistrzów dekorujących salę. Przepiękny mihrab i mimbar w kolorach granatowym i żółtym obramowane wersami z Koranu i tysiące pajęczyn oplatających większe wzory. Maleńkie płytki tworzą mozaiki na których girlandy kwiatów, splecione gałązki, bukiety w wazonach zaświadczają o mistrzostwie projektantów i dowodzą wielkiego talentu budowniczych. 

Szkoda, że program napięty, bo nie widzimy, jesteśmy zbyt wcześnie, gry świateł, które sprawiają, że meczet ten zaliczany jest do najpiękniejszych na świecie. Wyraz swego zachwytu nim dał sam Robert Byron w swoich dziennikach podróży do Persji i Afganistanu. Jeden z członków założycieli Brytyjskiego Stowarzyszenia Ochrony Zabytków uznał Meczet Szejha Lotfollaha za najwspanialszy zabytek jaki widział, wspanialszy niż Wersal czy Schönnbrun, a nawet Pałac Dożów w Wenecji. 

Przechodzimy wzdłuż bazaru łączącego ważne budowle państwa Safawidów do kolejnego meczetu będącego wizytówką nie tylko Isfahanu, ale całej Persji.

           Meczet Szacha (Masjid-e Shah)  zwany był wcześniej Wielkim Meczetem Królewskim. Bogactwo wzorów ułożonych z niebieskich kafelków, wspaniałe mozaiki i doskonałe proporcje świątyni są najlepszym pomnikiem epoki Safawidów, świadczą o wyobraźni szacha Abbasa I oraz o zdolnościach jego rzemieślników poczynając od architekta, a na budowlańcach i dekoratorach kończąc. Meczet budowano przez 18 lat, kończąc go w 1629 roku, ostatnim roku panowania szacha. Wykończenie portalu wejściowego zajęło 4 lata. Od samego początku meczet pomyślany był jako miejsce modłów dla ogółu, ale miał być również ozdobą placu. Portal wykonany z białego marmuru z Ardestan zdobią wspaniałe mozaiki oparte na wzorach geometrycznych, motywach kwiatowych i wykaligrafowanych najbardziej elegancką z czcionek arabskich, czcionką kuficką, wersach z Koranu. Każda część meczetu jest wybitnym dziełem, ale doskonale współgra z pozostałymi stanowiąc niedoścignioną jedność. Pozostawia niezapomniane wrażenie. Ponieważ plac wytyczono znacznie wcześniej, meczet nie stoi w osi placu, ale lekko skręca w stronę Mekki. Krótki, ukośny korytarz łączy plac i wewnętrzny dziedziniec z basenem do rytualnych ablucji z czterema monumentalnymi ejwanami. Każdy z nich prowadzi do sklepionego prezbiterium. W ścianach dziedzińca znajdują się eleganckie ganki, otoczone malowanymi kafelkami w kolorach ciemnoniebieskim i żółtym. Jaką znajomością matematyki, a przede wszystkim geometrii musieli wykazać się dekoratorzy wnętrz projektując fantastyczne wykończenia mihrabów, a zwłaszcza ich sklepień w kształcie małych pieczar wypełnionych krótkimi stalaktytami do złudzenia przypominającymi plastry miodu. Każdy panel posiada własną skomplikowaną konstrukcję, ale doskonale współgra z pozostałymi. Na dziedzińcu z jednej ze ścian ogromnego ejwanu spoglądają surowo z wielkich portretów dwaj ajatollahowie, poprzedni Homeini i obecny duchowy przywódca, poprzedni prezydent Iranu, Chamenei. 

Stojąc na tym dziedzińcu odnoszę wrażenie, że gdzieś już to widziałam. W realu. Przymykam oczy i pod powiekami mam obraz majolikowych kopuł przykrywających minarety w Samarkandzie, którą odwiedziłam prawie 30 lat temu.

       Pierwszym odwiedzanym przez nas pałacem z których słynie Isfahan jest pałac Ali Qapu. W rozumieniu europejskim nie jest właściwie pałacem, a 6 piętrowym  zdobiony łukami, filarami i wewnętrzymi malowidłami pawilonem, który tak naprawdę jest monumentalną bramą. Zbudowana na planie prostokąta w ostatnich latach 16 wieku budowla o wysokości 48 metrów miała rzucać na kolana gości z zachodniej Europy w uznaniu potęgi państwa perskiego i rządzących nią Safawidów. Przez kolejne pokoje ozdobione malowidłami na ścianach i sufitach uznawanych za jedne z najpiękniejszych na świecie wąskimi schodami wchodzimy na taras podtrzymywany przez 18 filarów i równie bogato zdobiony malowidłami. Z tego miejsca rozciąga się widok na plac Imama Homeiniego, na bazar i oba meczety. Tu też widać 4 filary na których opierała się organizacja Persji. Wysunięcie tarasu nad pierzeję placu jednoznacznie pokazuje, że najważniejsza była władza świecka sprawowana przez szacha, po prawej stronie meczet szacha - religia to drugi filar państwowości, naprzeciw medresa - to uznanie roli nauki i oświaty i wreszcie bazar rozciągający się po lewej stronie placu wskazywał jak dużą wagę przywiązywano do gospodarki i roli pieniądza. Na tarasie przyjmowano gości, zagraniczni ambasadorowie z zachodniej Europy razem z miejscową arystokracją cieszyli oczy widokiem "Połowy świata" kibicując grającym w polo i biorącym udział w wyścigach konnych.

Przez ulicę pełną perskich, a jakże dywanów, z których każdy zasługuje na inwestycję, i  niewielkich sklepików będących równocześnie warsztatami w których prawdziwi artyści wytwarzają pamiątki, mijając kantor wymiany walut, przechodzimy obok Muzeum Historii Naturalnej prezentującej część kolekcji związanej z dinozaurami przed wejściem, do pałacu Chehel Sotun. Pokaźnych rozmiarów pawilon umieszczono w parku na końcu szerokiej alei, której znaczną część stanowi długi basen z fontannami i pięknymi rzeźbami wśród starych drzew i kwitnących roślin. Zbudowany w pierwszej połowie 17 wieku za panowania szacha Abbasa II miał służyć relaksowi, choć był oficjalnym pałacem w którym gościła sama królowa Wiktoria. Spacery parkowymi alejkami w cieniu drzew i szum wody przelewającej się w fontannach zapewniały wypoczynek. Pałac przyjęło nazywać się pałacem 40 kolumn, choć budynek okala 20, ale ich odbicia w wodzie sprawiają, że można doliczyć się kolumn. Sama nazwa pałacu w tłumaczeniu z perskiego oznacza "więcej niż 12 kolumn". Przy basenie 4 kamienne rzeźby, wg miejscowej przewodniczki dwie przedstawiają strażników, a pozostałe dwie to szach Abbas I i Abbas II (Abbas I był pradziadkiem Abbasa II). Wewnątrz ogromnych rozmiarów sala tronowa zajmująca w zasadzie cały dół pawilonu, a na jej ścianach malowidła będące nie tylko pochwałą potęgi Safawidów, ale i doskonałym studium obyczajów tamtej epoki. Sceny z życia dworskiego przeplatają się ze scenami bitewnymi. Na 5 obrazach, 4 z nich pochodżą z epoki Safawidów, 2 chwalą potęgę Abbasów, Abbas II wita króla Indii, a królewskiemu powitaniu towarzyszą śpiewy i tańce. Abbas I zaś ukazany jest w czasie krwawej bitwy z Turkami. Pałacyk ukończono w 1647 roku, ale obecny stan pochodzi z roku 1706, kiedy odbudowano go po pożarze. W 18 wieku Chechel Sotun zniszczyli Afgańczycy, którzy, jako bardziej ortodoksyjni wyznawcy islamu, zamalowali malowidła białą farbą. 

Nieopodal Chehel Sotun znajduje się pałacyk Hasht Behesht. Pałac Ósmego Nieba lub Ośmiu Nieb został ukończony w 1669 roku i stanowi część prywatnych apartamentów królewskich. Zaprojektowany tak, aby każde spojrzenie sprawiało przyjemność, jak to w niebie ma być, dominującym elementem wystroju są ośmiokąty. Zbudowany na planie ośmiokąta foremnego na którym wzniesiono 4 ejwany (przedsionki w formie wnęki w której umieszcono wejście prowadzące na dziedziniec) w górnej części wyjątkowo pięknego stropu ma świetlik - latarnię przywiezioną najprawdopodobniej z Włoch. Podobnie jak w pałacu Chehel Sotun i tutaj dach wspiera się na drewnianych filarach, a wnętrza ozdobiono mozaikami i sufitami, którym nadano  przestrzenne formy wycinając w nich różne kształty.Malowidła wyjątkowy urok zawdzięczają dodatkowi sproszkowanego złota. Ważnym elementem wystroju jest fontanna nazywana perłową, bo dostarczana do niej woda  pełna była pereł. Ten efekt perlistości wody uzyskano montując w dnie 40 maleńkich dysz wypuszczających mocno napowietrzoną wodę. Pałac szczyci się wyrafinowanymi freskami, choć zachowuje urok prywatnego domu. Zewnętrzna, wschodnia fasada słynie z mozaik w stylu naturalistycznym przedstawiających pawie i anioły wśród drzew. Pałacyk otacza "Ogród słowików". Wszystko tchnie spokojem, żałuję, że to listopad i nie mogę posiedzieć na ławce w parku.

 Szach Abbas I w 17 wieku wysyła delegacje do Krakowa, Londynu, Rzymu. W prezencie posłańcy wiozą ówczesnym monarchom i przedstawicielom znacznych rodów kobierce. Największa ich kolekcja znajdowała się w Pałacu pod Blachą. Szach Reza Pahlavi zwrócił się z prośbą o powrót tych kobiercow do Iranu i 7 przepięknych dywanów wróciło do Persji w latach 70- tych. 

Resztę dnia, jest wczesne popołudnie spędzamy na Placu Imama Homeiniego.  Znajdujemy miejsce na bazarze w którym można napić się kawy, co nie jest takie proste, bo Persowie to nie kawosze. Na tablicy w kilkunastu językach, pisane przez gości mini-bistro, pochwała podawanej tu kawy. Rzeczywiście kawa jest aromatyczna i bardzo smaczna. 

W drodze powrotnej, nieopodal hotelu znajdujemy warsztat w którym średniego wieku Irańczyk maluje dzbanek. Gestem zaprasza nas do środka. Wchodzimy i naszym oczom ukazują się sterty talerzy, góra kubeczków i dzbanków różnej wielkości, które nasz gospodarz ozdabia nanosząc cienkim pędzelkiem kropki farby na metalowy dzbanek z nadaną wcześniej groszkową fakturą. Na nasze zachwyty nad mistrzostwem wykonania, mężczyzna pokazuje artykuł z gazety. Jest to sprawozdanie z konkursu dla twórców w którym uczestniczył, a jego prace zostały bardzo wysoko ocenione i nagrodzone I lub II miejscem, ach ta pamięć.

  • Masjed e-Sheikh Lotfollah
  • Masjed e-Sheikh Lotfollah
  • Masjed e-Sheikh Lotfollah
  • Masjed e-Sheikh Lotfollah
  • Isfahan - bazar
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Meczet Imama
  • Isfahan
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Ali Qapu
  • Pałac Hasht Behesht
  • Pałac Hasht Behesht
  • Pałac Hasht Behesht
  • Pałac Hasht Behesht
  • Pałac Hasht Behesht
  • Isfahan
  • Isfahan
  • Isfahan
  • Isfahan

Rankiem, dość ciepłym, ale pochmurnym kontynuujemy zwiedzanie stolicy Safawidów, rozpoczynając tym razem od najstarszej zachowanej budowli. Meczet Piątkowy ( Dżamma) to nie tylko miejsce kultu od najdawniejszych czasów, ale i niezwykle bogate muzeum. Na ponad 2 ha ( ponad 20 tys. m kw) powierzchni można zapoznać się z historią architektury począwszy od Seldżuków aż po Safawidów. Każda z wielkich dynastii dokładała jakiś element budowli typowy dla swoich czasów do miejsca kultu, które istniało w tym miejscu przed najazdem Arabów, a po tym jak podbili oni Persję stało się najważniejszym miejscem kultu zoroastryjskiego. Pierwsza świątynia istniała tu w czasach Sasanidów, a w 11 wieku Seldżukowie zbudowali tu meczet. Wędrując między ejwanami napotykamy na delikatnie rzeźbione kolumny, eleganckie zdobienia seldżuckie i  wspaniałe mozaiki z bogatymi motywami kwiatowymi charakterystycznymi dla Safawidów. Mimo trzęsień ziemi nawiedzających ten rejon 2 kopuły, północna i południowa zachowały się bez uszczerbku, co skłania do zastanowienia się na jakim poziomie była wtedy matematyka, mechanika i architektura, nie zapominając o wykonawcach idei. Pośrodku wielkiego dziedzińca okolonego przez 4 ogromne, różniące się zdobieniami ejwany umieszczona jest fontanna ablucyjna, która spełniała funkcję instruktażowo - ćwiczebną dla tych, którzy wybierali się do Mekki. Dwukondygnacyjne przedsionki przypominające krużganki prowadzące wokół dziedzińca wybudowano w końcu 15 wieku. Najbogatszy we wzory jest południowy ejwan z 2 minaretami i stalaktytowymi niszami z czasów mongolskich oraz pięknymi pochodzącymi z 15 wieku mozaikami na ścianach. Za ejwanem, otoczona modlitewnymi salami znajduje się przepiękna, stylowa pozbawiona ozdób z wyjątkiem pięknych tynków, kopuła Nezam al-Molk. Położony naprzeciwko ejwan północny ma spory przedsionek w którym na tablicach zapisano kuficką czcionką wersy z Koranu. Ponieważ wybudowany został za panowania Seldżuków charakteryzuje go surowy wygląd, piękne smukłe kolumny, a właściwie cały ich las zapełnia modlitewną salę tuż za drzwiami obok ejwanu. Każda kolumna zbudowana jest z cegieł oznakowanych cechą rzemieślnika wypalającego cegły.Na zapleczu ejwanu 900 letnia nienajwiększa, ale najbardziej znakomita w Persji ze wzg.na doskonałe wyważenie kopuła Taj al - Molk. Zachodni ejwan jest przykładem rozwoju świątyni na przestrzeni wieków. Zbudowany przez Seldżuków ozdobiony jest mozaikami z geometrycznymi wzorami charakteryzującymi sztukę zdobniczą Safawidów. Nad dziedzińcem wzniesiono niewielką platformę krytą stożkowatym dachem. Ta platforma pełniła rolę minaretu, nawoływano z niej wiernych na modlitwę. Obok ejwanu w sali sułtana Oldżajtu znajdują się bezcenne skarby meczetu, a do sąsiedniej sali zimowej wybudowanej przez Timurydów w 15 wieku światło dostaje się przez alabastrowe świetliki. Sale meczetu służyły nie tylko modlitwom, ale i spotkaniom różnych ludzi. I my zasiadamy wzdłuż ściany patrząc na smukłe kolumny słuchamy o sułtanie pochodzącym ze stepów dalekiej Azji, który przeszedł na islam zostając szyitą, o perskich dywanach darowanych królowi polskiemu przez szacha Abbasa i o ostatnim szachu, Rezie Pahlavim, który poprosił o zwrot tych prezentów. I straciliśmy kolekcję wspaniałych perskich kobierców tkanych ręcznie z wełny i jedwabiu. Toczą się opowieści przenosząc nas w krainę 1000 i jednej nocy w czasy Szecherezady.

Następnie jedziemy do ormiańskiej dzielnicy Jolfa. 

Armenia w czasach Achemenidów była jedną z wielu prowincji Persji. Pierwsi Ormianie, ok.10 tys; zajmujący się handlem jedwabiem i kilka tys. Gruzinów zostało wysiedlonych na rozkaz Abbasa z Kaukazu na pocz. 17 wieku w czasie wojny z Turcją. Szach zapewniał sobie w ten sposób kontrolę handlu jedwabiem i zapobiegał ewentualnym próbom układów z Osmanami w celu zapewnienia sobie przez Armenię i Gruzję autonomii. Z czasem 250 tys. Ormian i kilkadziesiat tys. Gruzinów wzmocniło ekonomię, rozwinęło handel, a i ich talenty artystyczne były przez szacha wspierane.  Zarówno Armenia jak i Gruzja były spalone w wyniku wojny z Turcją i restrykcjami perskimi, które dotknęły te ziemie po buncie, dlatego ich mieszkańcy  nadane im przez szacha ziemie na obrzeżach Isfahanu zagospodarowali dość szybko. Nie byli jednak muzułmanami, dlatego szach, rozumiejąc znaczenie religii, sprowadził wraz z nimi zakony augustianów i bazylianów. Nowi obywatele Isfahanu trzymali się z dala od centrum stolicy pracowicie budując społeczność wokół katedry Vang i pielęgnując swoje tradycje i obyczaje. Pozostali wiernymi obywatelami Persji, a ich przedsiębiorczość i pracowitość zyskiwały szacunek i opiekę kolejnych szachów. Podobno tylko dzięki rozsądnej polityce patriarchy Abbas I nie został ochrzczony, choć jak podają kroniki, krótko przed śmiercią, zwierzył się jednemu z zaufanych dyplomatów, że skrycie jest wyznawcą Jezusa! Do dziś w Isfahanie działa 8 spośród 30 założonych wówczas kościołów chrześcijańskich i mieszka ok.7 tys. Ormian. Swoją dzielnicę 400 lat temu nazwali Jolfa (Dżulfa) i ta nazwa funkcjonuje do dziś. 

Zwiedzanie dość egzotycznej, w tym miejscu, dzielnicy rozpoczynamy od łaźni ormiańskich. W autentycznej, funkcjonującej jeszcze nie tak dawno łaźni bywali znaczni obywatele miasta, załatwiano interesy i dbano o odnowę biologiczną. Łaźnie nie tylko oczyszczały ciało, ale i pozwalały odstresować się po ciężkich rozmowach biznesowych. Czuwała nad tym grupa łaziennych i masażystów. To takie spa sprzed 400 lat. 

Katedra Vank (z orm. monastyr) stanowi centrum kultury ormiańskiej w Iranie. Jej budowa trwała od 1606 r. do1655r. Architektonicznie przypomina meczet, główna nawa z ołtarzem przykryta jest kopułą, od którego odróżnia ją wieża z krzyżem umieszczona w bramie. Nad wejściem umieszczono alfabet ormiański, popiersie jego twórcy Mesrepa Masztoca znajduje się przed muzeum obok katedry. Znajdujące się wewnątrz wspaniałe freski przedstawiają biblijne sceny m.in. stworzenia świata, wygnania z raju oraz sceny z życia Jezusa. Malowidła zestawiono w ten sposób, że łączą sceny ze starego i nowego testamentu. Dużo obrazów poświęconych jest św. Grzegorzowi Oświecicielowi, świętemu kościoła katolickiego i prawosławnego, który apostołował w Armenii  i założył kościół ormiański. Sceny męczeństwa robią wrażenie. Do jakich wymyślnych tortur uciekali się już w 4 wieku! Freski mają żywe barwy, a na wysokości oczu oglądającego umieszczono sceny męk jakim poddani zostaną ci, którzy nie zasłużą na niebo w dniu sądu ostatecznego. W kopule umieszczono irańskie wzory, a poniżej wizerunki archaniołów i apostołów Andrzeja, Macieja, Bartłomieja  i Tadeusza. W bocznej części znajduje się tron katolikosa - najwyższego zwierzchnika kościoła ormiańskiego. Ogladam te freski i malowidła, robią ogromne wrażenie. Są niesamowicie sugestywne. Na zewnątrz katedry wybudowano w 18 wieku muzeum w którym zgromadzono rękopisy ormiańskich ksiąg pięknie i bogato zdobionych malunkami oraz przedmioty użytku codziennego i sakralnego. Nie przypominam sobie, abyśmy do muzeum kupowały bilet. Urządzone w tradycyjnym stylu mieści w szklanych gablotach prawdziwe skarby sztuki ormiańskiej. Zachwycamy się pięknymi ilustracjami ksiąg wydanych w 4 wieku, finezyjnym zdobieniem krucyfiksów i kielichów mszalnych, misternymi haftami na szatach liturgicznych. Wychodzimy na plac katedralny napotykając przy bocznej ścianie tablice nagrobne. W rogu placu chwila zadumy, niedawno minęła setna rocznica rzezi Ormian. Na placu katedralnym zbudowano pomnik poświęcony ofiarom tureckiej polityki wobec innowierców.

Isfahańskie mosty to kolejny punkt naszego programu. Udajemy się, aby zobaczyć budowle z przełomu 16 i 17 wieku czyli z czasów panowania obu Abbasów. Łączyły 2 brzegi rzeki więc służyły do przechodzenia ludziom, ale przewożono nimi róqwnież towary. Nie bez znaczenia była ich funkcja rekreacyjna i ozdobna. Na kilku poziomach, ktore stanowią dobre punkty obserwacyjne rzeki, znajduje się wiele miejsc zapewniających przechodniom prywatność w czasie spotkania czy posiłku. Powtarzające się łuki chronią biesiadujących ludzi przed promieniami palącego słońca. Safawidzcy szachowie traktowali mosty  nie tylko zgodnie z ich przeznaczeniem, ale stworzyli z nich miejsca spotkań zapewniające obserwację przyrody. 

Most Allahverdy Khan zwany też Si-o-Seh Pol oznacza most 33 łuków. Zbudowany pomiędzy 1599 a 1602 rokiem ma 298m długości. Obecnie używany jako most, kilka lat temu, jako tama. mGłównym elementem konstrukcji jest ten sam powtarzający się 100 razy element - łuk.

Drugim mostem, zupełnie niedaleko, jest jeden z najpiękniejszych mostów na świecie czyli most Khaju, zbudowany w 1650 roku przez szacha Abbasa II. Wchodzi się na niego przez masywną, szeroką bramę spełniającą funkcję podwójnej tamy. Zbudowany z 2 pięter, ozdobiony malowidłami i kafelkowymi mozaikami powtarza ten sam element. Jest bardzo efektowny, ma schody od wejścia do wody, a majestatu nadają mu 3 pary potężnych wież. Spacerując po niższym piętrze można zobaczyć bramy, które zamykając się regulują przepływ wody. Most Khaju ma 110 m długości. Na schodkach schodzących do rzeki, w niszach na piętrze siedzą grupki Irańczyków biesiadując.

Wracamy do centrum spędzając czas na placu, który był kiedyś obrazem świata, a teraz jest miejscem tłumnie odwiedzanym przez wszystkich przyjeżdżających do Iranu. Robię ostatnie zakupy. Obrus, wykończony frędzelkami, przypominać będzie Persepolis, piękna miniatura to symbol Isfahanu, zaś pistacje i daktyle jeszcze po powrocie do kraju przywrócą smaki Iranu. Z Anią, wierną towarzyszką podróży siadamy na starym bazarze zamawiając herbatę. Chcemy wydać ostatnie tumany. Miła Iranka przynosi również niezamówione ciasteczka. Rachunek opiewa na wyższą kwotę niż ta, którą dysponujemy w tutejszej walucie. Dziewczyna nie robi żadnego problemu, stwierdza, że ciastka były od firmy. To miły gest, choć nie do końca przez nas zrozumiały. Bo czemu znalazły się na rachunku i postawiły nas w niekomfortowej sytuacji? Wracamy do hotelu, jutro rano opuścimy Persję.

  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Meczet Piątkowy (Masjed-e Jamé)
  • Isfahan
  • Isfahan
  • Isfahan - Łaźnie ormiańskie
  • Isfahan - Łaźnie ormiańskie
  • Isfahan
  • Isfahan - Łaźnie ormiańskie
  • Isfahan
  • Isfahan
  • Isfahan
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Katedra Vank Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego
  • Most Allahverdy Khan (Si-o-Seh Pol).
  • Isfahan
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju
  • Most Khaju

Iran to był dobry wybór. Wspaniały program, pierwszy raz realizowana trasa z fantastycznym pilotem, gwiazdą biura z ogromną wiedzą o Persji i wyjątkową wrażliwością na potrzeby uczestników. Tę podróż uważam za podróż mojego życia, chociaż nie zamierzam reszty życia spędzić w kapciach przed telewizorem. Słowo o grupie. Pierwszy raz byłam na wycieczce, na której wszyscy wszystkim byli zainteresowani. Tubylcy też się sprawdzili, pomocni i mili sprawili, że podróż po Iranie była bardzo udana. Wzbudzalismy ich zainteresowanie, inicjowali kontakt prosząc o wspólne zdjęcie. Ich ubiór nieco mnie zaskoczył. Nie widziałam, ani jednej osoby, której pasowałyby do ubioru buty. Bez względu na ubranie, mniej lub bardziej kolorowe płaszczyki i jeansy lub długie czarne czadory, wszyscy noszą obuwie sportowe typu adidasy. Zupełnie niepasujące do całości. Zakryte włosy kobiet to bajka. Piękne fryzury, wymyślne koki i efektowne upięcia ledwie przykryte są chusteczką zaczynającą się w połowie głowy. Jeśli dodać do tego bardzo mocny makijaż, to mamy obraz Iranki, która tam nie wzbudza sensacji, a i na europejskich ulicach świetnie odnalazłaby się.O plasterkach na nosach pisałam wcześniej.Wyobrażenie o obywatelach tej islamskiej republiki ukształtowane przez media jest całkowicie błędne. Nie spotkałam rozhisteryzowanych ludzi wykrzykujących imię ajatollaha i w imię Allaha grożących dżihadem, ani starszych kobiet ślepo wypełniających nakazy policji obyczajowej. Nawet tej osławionej policji nigdzie nie widziałam. Zdarzyła się jedna sytuacja, ale czy ją dobrze zinterpretowałam? Otóż ostatniego wieczoru w Isfahanie czekając na Anię, która jeszcze chciała coś dokupić, usiadłam na ławce nieopodal wejścia na bazar. Na trawniku przede mna, za niewysokim krzewem siedzały 3 młode najwyżej 20 letnie dziewczyny w towarzystwie chłopaka, wyglądającego na ich rówieśnika. Może byli kolegami ze szkoły? Jedna z nich miała chustkę zawiązana tak, że pół głowy było widoczne. Jedli coś, rozmawiali i śmiali się. Podeszły 2 kobiety, w słusznym wieku, ale nie staruszki i chwilę porozmawiały z grupką. Początkowo wyglądało to tak, jakby się dosiadły do piknikującej na trawie młodzieży. Po chwili wstały, a dziewczyna dość energicznie poprawiła chustkę, kierując ją w stronę czoła. Koleżanka pomagała jej ukryć włosy pod chustkę.

Napływ turystów zmienia Irańczyków. Na bazarze byłyśmy zaczepiane i kierowane do sklepów, nie tak namolnie jak w Turcji, ale wielokrotnie. Cena też była ruchoma, sprzedawcy nie byli ani zdziwieni, ani oburzeni propozycjami negocjacji cen. 

Zaskoczyły mnie czyste ulice i wspaniałe jedzenie, chlebki naan podawane jeszcze ciepłe, duży wybór warzyw i świetnie przyrządzone ryby i mięsa. No i wspaniała herbata. Jeśli dodać dobrej klasy hotele to naprawdę trudno nie być zadowolonym. I trzeba tam wrócić, bo trasa nie obejmowała wschodniego Iranu, który musi być co najmniej tak samo interesujący jak ta część, którą widziałam. Gdy dotyka mnie "irański syndrom" przykrywam stół obrusem z nadrukiem Persepolis, obowiązkowo wykończony frędzelkami i spoglądam na miniaturę czytającego poezje (Hafeza?) młodzieńca. 

  • Hit kuchni.
  • Smaki Iranu
  • Smaki Iranu
  • Smaki Iranu
  • Kolory Iranu
  • Zestaw sałatek.
  • Yazd
  • Yazd
  • Yazd
  • Yazd
  • Yazd
  • Img 7087
  • Yazd

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. balbinka (31.05.2017 13:41) -1 + -
    Niefajne!
  2. pt.janicki (10.05.2017 0:04) 0 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25750379
    …kopuła w oczy się rzuca…
  3. pt.janicki (10.05.2017 0:04) 0 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25750352
    …jakaś klientka w czarnym przyodziewku się pojawiła…

  4. pt.janicki (10.05.2017 0:04) 0 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25750353
    ,,,niebieski i jego odcienie, to nie są moje ulubione barwy, ale tu dzieła tak ozdobione prezentują się nieźle…

  5. pt.janicki (10.05.2017 0:03) 0 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25750344
    …a przez dziury w sklepieniu dźwięki nie uciekały? … :-) …


  6. pt.janicki (05.05.2017 22:49) +1 + -
    ...pewnie człowiek Boga nie wymyślił, ale patrząc jak wielu z tych, którzy mając go pełne usta zupełnie nie liczą się nawet z własnymi słowami, to myślę, że Bogu wymyślają ... :-( ...
  7. jolrop (01.05.2017 7:16) +1 + -
    Iwonko! Muszę przyznać, że i ja pisząc ten odcinek miałam dużo przyjemności, choć tak rozciągnęłam go, ze wzg. na inne obowiązki w czasie. Iran jest piękny, a wsppomnienia z podróży po nim mogą być tylko miłe. Pozdrawiam.
  8. jolrop (30.04.2017 22:00) +1 + -
    Irenko! Rzeczywiście ostatnie 3 dni uważam za najciekawsze, choć to Yazd, a nie Isfahan wydaje mi się najbardziej irańskim miastem. Tu miałam więcej czasu dla siebie, mogłam pogapić się i porozmawiać z tubylcami. Iran to było niesamowite przeżycie.
  9. jolrop (30.04.2017 21:58) +4 + -
    Piotrze! Nie znam świątyni w której następowałaby wymiana poglądów. Już Chrystus wyrzucił kupców, którzy tak naprawdę byli wymieniaczami pieniędzy, ze świątyni i nie chciał słuchać ich argumentów. Mahomet jako prorok Allaha też nie wdawał się w dyskusje, tylko mówił jak żyć. Jahwe to już w ogóle był strasznie autokratyczny, z nikim się nie komunikował, nawet Mojżeszowi nic nie powiedział, tylko kamienne tablice mu dał. Więc transfer myśli w obie strony trudno zobaczyć. Po powrocie z Iranu coraz bliższa jestem twierdzeniu, że to człowiek wymyślił boga, bo był mu potrzebny.
  10. iwonka55h (30.04.2017 21:57) +3 + -
    cieszę się Jolu, że przedstawiłaś kolejny etap wyjazdu. Widzę, że miałaś więcej szczęścia niż ja i pod mostem płynęła rzeka. Z wielką przyjemnością powspominałam Iran.
  11. hooltayka (29.04.2017 19:08) +3 + -
    Patrzac na ilosc tekstu, mialam na mysli tylko to,ze lubisz pisac i zaglebiac sie w istote tematu..:-)
    Bardzo ciekawa czesc podrozy.
    Ciesze sie,ze ja dodalas,bo to wzbogacilo wiedze o Iranie.
  12. pt.janicki (27.04.2017 23:27) +3 + -
    ...w sumie nie jest źle, kiedy świątynie, niezależnie od religii, są miejscem wymiany myśli, a nie tylko transfer tychże myśli odprawiany jest tylko w jedną stronę. Cóż, czasami możliwe jest to wyłącznie co najwyżej obok świątyni ... :-) ...
  13. jolrop (27.04.2017 21:39) +3 + -
    Piotrze! Odnosząc się do zdjęć. Ejwan nie należy do Meczetu Piątkowego, zdobienia murów meczetu są niepowtarzalne i piękne nad wyraz, Hussain to ulubiony imam Irańczyków, uznawany za bohatera, stąd niemal bałwochwalcze uwielbienie, muzułmanki siedziały na podwórku, więc trudno wyczuć jak z tą modlitwą.
  14. jolrop (27.04.2017 21:12) +3 + -
    Piotrze! Dzięki za wszystkie komentarze. Masz rację. Nic tak dobrze nie wpływa na poprawę nastroju, jak przywracanie wiary w zdrowy rozsądek współobywateli.
  15. pt.janicki (27.04.2017 21:04) +1 + -
    ...a tak a propos cywilizacji, to może dwa ostatnie opublikowane sondaże dotyczące sytuacji w naszym pięknym kraju dałoby się potraktować jako przedoptymistyczny sygnał utrzymywania się tejże cywilizacji w zdroworozsądkowym wydaniu ... :-) ...
  16. pt.janicki (27.04.2017 20:54) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749711
    …a jednak ejwan się trafił…
  17. pt.janicki (27.04.2017 20:54) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749706
    …zdobienia nie tylko minbaru przyciągają wzrok…
  18. pt.janicki (27.04.2017 20:54) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749382
    …sądząc po ilości tychże banerów, pamięć o Hussainie wciąż żywa…
  19. pt.janicki (27.04.2017 20:53) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749381
    …chwila przed, czy po modlitwie muzułmanek w meczecie?...
  20. pt.janicki (27.04.2017 20:53) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749366
    …ha, w takim starożytnym kraju aż zaskakuje ta tak bardzo współczesna konstrukcja regału …  …
  21. pt.janicki (27.04.2017 20:53) +1 + -
    http://kolumber.pl/photos/show/25749365
    …a światło robi za część sklepienia…
  22. pt.janicki (27.04.2017 20:28) +2 + -
    ...też mam przyjemność póki co wyrazić uznanie dla opisów wprowadzających w poszczególne punkty podróży!...
  23. jolrop (27.04.2017 17:34) +3 + -
    Irenko! Ilość tekstu wynika z przyjemności, jaką daje mi pisanie i pozwala przypomnieć sobie te cuda, które widziałam.
  24. hooltayka (27.04.2017 16:09) +1 + -
    Ja sie zabieram do czytania.
    Jola jak zwykle perfekcyjna,juz widze po ilosci tekstu.
    Moj Iran czeka i mam nadzieje go tu wstawic...
  25. archer46 (27.04.2017 13:52) +2 + -
    Barwna opowieść o podróży okraszona pięknymi zdjęciami,dziękuję Jolu.

jolrop

Jola
Punkty: 76231