Ładuję...

kolumber.pl


                    Po wiosennym pobycie w Turcji z którego byliśmy bardzo zadowoleni, otrzymujemy ponownie ofertę z tego samego biura, znowu "w uznaniu Państwa lojalności", tym razem na wycieczkę po Turcji Egejskiej. Trasa wycieczki wydaje mi się bardzo atrakcyjna ze względu na miejsca, które są wielkimi stanowiskami archeologicznymi. Co prawda  w programie powtarza się Pamukkale, ale nie stanowi to dla nas problemu, bo poprzednio nie zobaczyliśmy wszystkiego w leżacym nieopodal Hierapolis. Decydujemy więc przedłużyć odrobinę lato i tydzień w październiku spędzić w pięknej Turcji. 

                  12 października 2013 o 9.00 startujemy z lotniska na Okęciu do Stambułu. Przynajmniej taką mam nadzieję pamiętając, że poprzednio lecąc do Antalyi mieliśmy międzyladowanie w Stambule. Tym razem jest jednak inaczej. Teraz międzylądowanie jest w Antalyi, a dopiero wieczorem wewnętrznymi liniami lecimy do miasta, które pamiętam sprzed wielu lat jako głośne, pełne ludzi i skarbów. Takie miasto z 1000 i 1 nocy:).

12 października 2013.

              Do Antalyi przylatujemy w godzinach wczesnopopołudniowych, nie ma jeszcze 13. Ponieważ do Stambułu polecimy poi 19, więc turecki pilot i przewodnik w jednej osobie zabiera nas na obiad w restauracji na obrzeżach miasta. Z tarasu rozciąga się piękny widok na zatokę nad którą leży Antalya. Na obiad dostajemy ryż, kurczaka i sałatkę. Świeży, gorący posiłek jest bardzo smaczny. W oczekiwaniu na lot jedziemy do parku Düden w którym znajduje się jedna z atrakcji przyrodniczych Antalyi, wodospady na rzece od nazwy której park wziął nazwę. Jest piękny, słoneczny dzień. Na bezchmurnym intensywnie niebieskim niebie co raz widać obniżające lot samoloty. Park jest niedaleko lotniska. Na wodach ciemnoniebieskich wodach zatoki kołyszą się jachty i łodzie. W parku nie zostajemy długo, musimy zrealizować najważniejszy punkt programu wycieczki jakim jest sklep ze złotą biżuterią. Więcej o Antalyi napisałam w poprzedniej podróży po Turcji. (http://kolumber.pl/g/147153-W%20przedsionku%20Orientu).

  • Turcja
  • Turcja
  • Turcja
  • Antalya - lotnisko
  • Turcja
  • Antalya
  • Turcja
  • Turcja
  • Antalya
  • Turcja
  • Turcja
  • Turcja
  • Turcja
  • Turcja

Stambuł 2019-12-19

12 października 2013.

Lot do Stambułu jest niedługi i sympatyczny. Po godzinie lądujemy w dawnej stolicy Turcji, a ok. 21 jesteśmy na miejscu w hotelu. Jeszcze tylko kolacja, obowiązkowa praca domowa czyli zapoznanie się z kilkoma stronami przewodnika po Stambule, aby wiedzieć co jutro będziemy oglądać i można odpocząć w oczekiwaniu na atrakcje jakie oferuje niezapomniana magiczna metropolia, miasto które było stolicą Bizancjum i Imperium Osmańskiego.

13 października 2013.

        Skoro świt, śniadanie zjadamy o 7.30, wyjeżdżamy na spotkanie z miastem. Jest bardzo chłodno, ale dzień zapowiada się piękny. Najpierw kierujemy się do centrum Starego Miasta, miasta Konstantyna.

            Miasto założył wg legendy w 7 wieku p.n.e. przywódca greckich osadników opuszczających przeludnione Ateny, Byzas. Wyrocznia z Defów podpowiedziała mu, aby założył miasto naprzeciw "kraju ślepców". Niezrozumiały przekaz spowodował długą wędrówkę przez wybrzeże azjatyckie, aż na półwysep Chalkedoński do cieśniny Bosfor. Spoglądając na drugi brzeg zrozumiał znaczenie przepowiedni. Po drugiej stronie bowiem rozciągał się niezwykle urokliwy, acz niezamieszkany teren w wyjątkowo dogodnym do obrony miejscu. Założył więc Byzas na cyplu Seraglio miasto, które nazwano Byzantion. Osada rozwijała się spokojnie, co w ówczesnej sytuacji politycznej, czasach wielu najazdów i zdobywania nowych ziem, było czymś odosobnionym. Grasujące, mieszkające nieopodal plemiona i Persowie walczący z Grekami, omijali miasto. Dopiero pod koniec 2 wieku n.e. zdobyte zostało przez cesarza Septymiusza Sewera i włączone do Cesarstwa Rzymskiego. Niedoceniane przez następnych cesarzy strategiczne zalety Cieśniny Bosfor spowodowały, że nawet Konstantyn Wielki szukając miejsca na nową stolicę wybrał Troję. Nie wiadomo co spowodowało, że cesarz zwrócił jednak uwagę na Byzantion. Niemniej na początku 4 wieku rozpoczął w spokojnym dotąd miasteczku budowę najwspanialszego miasta świata, za jakie szybko zaczęto uważać miasto Konstantyna czyli Konstantynopol. Już w 9 wieku mieszkało tu ok. miliona ludzi, a zgromadzone w nim najciekawsze budowle zwożone z całego starożytnego świata tworzyły zaskakujący konglomerat w którym krzyżowały się wpływy pogańskie z elementami nowej, powstającej dopiero kultury chrześcijańskiej. Nic więc dziwnego, że wielu późniejszym władcom średniowiecznej Europy jawił się Konstantynopol jako miasto magicze i pełne skarbów.

        Zwiedzanie zaczynamy od nieistniejącego już Hipodromu. Zatrzymujemy się przy najstarszych stambulskich, choć pochodzących z Grecji i Egiptu, zabytkach. Zarówno wężowy obelisk, jak i obelisk faraona Totmesa robią duże wrażenie. Pierwszy, niespotykaną formą, trzeba uruchomić wyobraźnię, aby zobaczyć niestniejące już żmije z głowami zwieńczonymi złotą wazą, drugi - mistrzowskim wykonaniem reliefów w podstawie obelisku. Ze smutkiem spoglądam na obelisk zwany kolumną Konstantyna VII (Örme Dikilitaş, Konstantin Dikilitaşı). Wygląda na bardzo zniszczony, wręcz wypalony. Mimo, że nosi imię Konstantyna VII Porfirogenety to dokładna data jego powstania nie jest znana. Biorąc pod uwagę okres jego panowania, kolumna pochodzi najpóźniej z X wieku, ale wiele wskazuje na to, że jest znacznie starsza. Cesarz oddał hołd swojemu dziadkowi Bazylemu I, pierwszemu cesarzowi z dynastii macedońskiej,  dekorując kolumnę płytami z brązu na których wykonano reliefy przedstawiające zwycięstwa cesarza. Niestety zostały one zrabowane przez krzyżowców w 1204 roku.

             Bardzo niedaleko jest stąd do Błękitnego Meczetu (Sultanahmet Camii)otoczonego przez 6 minaretów. Ilość minaretów doprowadziła do konfliktu, bo 6 minaretów miał również najważniejszy dla muzułman meczet w Mekce. Aby zażegnać konflikt sułtan Ahmet I ufundował dodatkowy, siódmy minaret dla meczetu w Mekce.  Błękitny meczet jest ogromny, ale bardzo elegancki. Wzdłuż dziedzińca biegnie arkadowy portyk, który chroni wiernych latem przed gorącym słońcem. W centrum dziedzińca znajduje się fontanna służąca rytualnej ablucji, wzdłuż ściany zainstalowano rząd kranów. Aby zobaczyć wnętrze, dostępne poza porami modlitw, trzeba pokonać wysokie schody i odpowiednio się przygotować. Zdejmujemy buty, a kobiety dodatkowo nakładają chusty na włosy. Wnętrze to prawdziwe dzieło sztuki. Ściany pokryte są tysiącami szkliwionych płytek w odcieniach niebieskiego koloru. Odbijające się w nich światło  sprawia niesamowite wrażenie.

                 Wychodząc z meczetu mamy przed oczami najważniejszą świątynię bizantyjską Stambułu. Kopuły, kopułki i 4 minarety to Hagia Sophia (Aya Sofya) czyli kościół Świętej Mądrości Bożej.

        Hagia Sophia miała być cudem architektonicznym i świątynią w której wierni padają na kolana przed wielkością Boga. Wybudowana za czasów chrześcijańskich władców Konstantynopola, przechodziła bardzo dramatyczne losy. Za czasów Justyniana, jako trzeci kościół na tym miejscu, poprzednie spłonęły, ozdobiona została pięknymi mozaikami z płatków złota i kolumnami z których każdej przypisywano inne własności lecznicze. Przy jednej z nich cesarz Justynian pozbył się męczących go migren, gdy oparł na niej głowę. Od tego czasu przez całe wieki funkcjonowała jako najwspanialsza świątynia chrześcijańska. Co prawda za czasów ikonoklastów zniszczone zostały mozaiki na których były postacie, ale prawdziwy pogrom urządzili jej uczestnicy IV krucjaty. Hordy zgłodniałego bogactwa żołdaków wdarło się do Konstantynopola nie mając dla niczego, co kojarzyło im się z dobrobytem, litości. Sprowadzane z całego świata przez wieki dzieła sztuki, kolumny ze świątyni Artemidy w Efezie, uznawanej za jeden z cudów antycznego świata, relikwie gromadzone przez kolejnych cesarzy, kosztowności i cenne drobiazgi zostały rozniesione po całej Europie. Wcześniejsze trzęsienia ziemi nie dokonały takiego zniszczenia jak krzyżowcy. Nic więc dziwnego, że już nie było ratunku. Na krótko przejęta przez łacinników funkcjonowała jako katolicka katedra, po niewiele więcej niż 50 latach wrócila do prawowitych właścicieli w opłakanym stanie. Cesarze bizantyjscy już nigdy nie nadali jej takiego blasku jakim świeciła wcześniej. Nie pomoże geometria i wyliczenia matematyczne, gdy teren jest aktywny sejsmologicznie. Nękające Konstantynopol następne trzęsienia ziemi oraz kurczące się imperium sprawiły, że bazylika podupadała coraz bardziej. Pojawiały się kolejne rysy i pęknięcia, nie tylko na kopule. Apogeum zniszczenia nastąpiło, gdy Turcy zdobyli w 1453 roku Konstantynopol. Zachowali budynek bazyliki, dobudowując 4 minarety i przekształcając ją na meczet. Za czasów Atatürka urządzono w jej wnętrzach muzeum i tak jest do dzisiaj.

      Sama konstrukcja oparta na wyliczeniach matematycznych i zgodna w każdym calu z zasadami geometrii budzi podziw, ale to co jest wewnątrz przekracza wszelkie wyobrażenie o dekoracji świątyń. Zachowane mozaiki, choć mocno naderwane zębem czasu, są przepiękne i stanowią największe bogactwo świątyni. Pochodzące z 11, 12 i późniejszych wieków przedstawiają Matkę Boską i Chrystusa Pantokratora w otoczeniu świętych, cesarzy i cesarzowych oraz fundatorów świątyni. Wnętrze choć początkowo wydaje się mroczne wspaniale godzi światło i przestrzeń. Posadzka wykonana z marmuru jest gładka, podobnie jak ściany ozdobione połyskującymi mozaikami. Las monumentalnych rzeźbionych kolumn w różnych kolorach, na głowicach część z nich ma monogram cesarza Justyniana, wykonano z cennych materiałów; podstawy kolumn z szarego marmuru, trzony z zielonego, ale również i czerwonego porfiru, kapitele ozdobiono misternymi ażurowymi wzorami geometrycznymi i motywami roślinnymi. Wrażenie wielkości potęgują ogromne, ciężkie żyrandole zawieszone nisko, zdaje się na wyciągnięcie ręki. Nie potrafię słowami oddać piękna bazyliki, bo o jej charakterze i niepowtarzalności decyduje harmonijne połączenie setek detali. To cud, że po tylu przejściach, nie tylko związanych z usytuowaniem, ale i ingerencją ludzi możemy jeszcze podziwiać uznaną za jeden z cudów Średniowiecza świątynię.

Zewsząd wyzierają kopuły, kopułki i minarety.

  • Stambuł - Hipodrom
  • Stambuł - Hipodrom
  • Stambuł - Hipodrom
  • Stambuł - Hipodrom
  • Stambuł - Hipodrom
  • Stambuł
  • Błękitny Meczet
  • Błękitny Meczet
  • Błękitny Meczet
  • Błękitny Meczet
  • Stambuł
  • Stambuł
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Hagia Sophia
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Stambuł - Hagia Sophia.
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Stambuł
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Pałac Topkapi
  • Fontanna Ahmeda III
  • Bazar Egipski
  • Turkish Delight
  • Stambuł
  • Stambuł
  • Bazar egipski.
  • Stambuł

            Na zakończenie dnia w programie przewidziano rejs statkiem po Bosforze. Jest już po południu gdy wsiadamy na statek zakotwiczony w zatoce Złoty Róg.

       Zatoka, która rzeczywiście ma kształt rogu nazwę swą zawdzięcza, wg legendy, Bizantyńczykom, którzy woleli wrzucić do jej wód złoto i biżuterię niż oddać ją Turkom, oblegającym miasto w 1453 roku.  Czy w ten sposób ocalili swoje skarby czy też Turcy wydobyli je z wód Złotego Rogu - historia milczy.   

        Jest chłodno, wieje wiatr, dlatego siadam samotnie na dolnym, osłoniętym od wiatru pokładzie. Przepływamy pod najnowszym, oddanym do użytku zaledwie pół roku wcześniej mostem. Za chwilę ukazuje się niewątpliwie jeden z symboli starego Stambułu, wieża Galata (Galata Kulesi).

        Wybudowana w 1384 roku była najwyższą częścią fortyfikacji kolonii genueńskiej. Genueńczycy postawili wieżę na gruzach wcześniej istniejącej wieży, zburzonej przez krzyżowców w 1204 roku w czasie IV krucjaty, której celem było zajęcie Egiptu. Na skutek knowań doży weneckiego Henryka Dandolo krzyżowcy zaatakowali Bizancjum i zdobyli Konstantynopol. Nawet muzułmanie wojujący z chrześcijaństwem nie złupili i nie zniszczyli tak miasta jak rycerze spod znaku Chrystusa. Genueńczycy nazwali najwyższą część umocnień Wieżą Chrystusa. Po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku Turcy umieścili w wieży janczarów, a następnie w 16 wieku przeznaczono ją na więzienie. Pod koniec 18 wieku wieża spłonęła.

      Dopiero z pokładu widać, że Stambuł to miasto meczetów, których strzeliste minarety wzbijają się wysoko. Czasem odnieść można wrażenie, że są one w bardzo różnych stylach. Jeden z nich, moim zdaniem zupełnie inny od dotychczas przeze mnie widzianych to Meczet Dolmabahçe wybudowany w połowie 19 wieku dla matki sułtana  Abdülmecida - Sułtanki Bezmialem. Zbudowany na planie kwadratu przykryty jest tylko jedną kopuła. Rozświetlony oknami wykończonymi łukami posiada 2 minarety z pojedynczymi balkonami. Wzdłuż brzegu wybudowano piękne pałace. Jeden z nich to Pałac Dolmabahçe (Dolmabahçe Sarayı) wzniesiony przez rywalizującego z europejskimi władcami sułtana Abdülmecida w drugiej połowie 19 wieku. Wielkie wrażenie robi Rumeli Hisari, twierdza stanowiąca lewą część bramy prowadzącej do Morza Czarnego.

      Wybudowana na polecenie sułtana Mehmeda II w ciągu niespełna 2 lat w połowie 15 w. podczas oblężenia Konstantynopola, jest siostrą tej znajdującej się po drugiej stronie cieśniny, znacznie od niej starszej. Już sama turecka nazwa Bogaz Kesen co oznacza Podrzynający Gardło, budzi respekt. Zbudowana na bizantyjskich ruinach, uszkodzona w czasie trzęsienia ziemi na początku 16 wieku oraz w pożarze w 100 lat później, została odbudowana przez sułtana Selima III w 18 wieku. Fortecę otaczają blankowane mury wewnątrz ktorych znajdują się 4 wieże. Prowadzące do niej bramy usytuowano obok 3 wielkich wież. Teren na budowę fortyfikacji zdobył podstępem sułtan Mehmed II Zdobywca, który uzyskał zgodę na budowę zamku w europejskiej części miasta od ówczesnego władcy Bizancjum Konstantyna XI. Jakież było zdumienie cesarza, gdy zobaczył ogromną budowlę. Wszak sułtan prosił o ziemię wielkości skóry niedźwiedzia! Inną jednak powierzchnię zajmuje skóra niedźwiedzia w całości, a inną pocięta w cieniutkie paseczki! Miejsce zdobyte podstępem cieszyło się złą sławą. Ze szczytu jednej z baszt zrzucano niewierne sułtanki, ktore zaszywano w wypełnione kamieniami worki. 

      Wąski przesmyk o długości 30 km łączący Morze Czarne i Morze Marmara wciska się między Azję i Europę i tworzy naturalną granicę między kontynentami. Granicę nie tylko geograficzną, ale kulturową również. Oddziela zlaicyzowaną Turcję po europejskiej stronie od tej tradycyjnej muzułmańskiej i znacznie biedniejszej po prawej, azjatyckiej stronie Turcji. I to już koniec rejsu. Pożegnanie Stambułu było imponujące.

  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Rejs po Bosforze
  • Zatoka Złoty Róg
  • Zatoka Złoty Róg

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. jolrop
    jolrop (18.12.2019 20:31) +1 + -
    Iwonko, wróciłam do Stambułu po 25 latach. Fantastyczne przeżycie. Tak samo piękne meczety i Hagia Sofia, tak samo dobre bureki i soki. Wszystko mi się podobało. Ta wycieczka była organizowana przez tureckie biuro podróży, więc hotele były tylko *****. Kocham gwarne miasta, czuję się w Stambule bardzo dobrze. Życzę Ci z całego serca realizacji planu powrotu do stolicy Imperium.
  2. iwonka55h
    iwonka55h (18.12.2019 19:40) +2 + -
    z wielką przyjemnością poczytałam o Stambule, gdyż ostatnio "chodzi" mi po głowie", chciałabym się tam wybrać i zobaczyć to miasto po ponad 30 latach...
jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 94358