Ajax Loader Ładuję ...

12 +
2013-12-22

Podróż Zobaczyć Neapol i umrzeć...

Opisywane miejsca: Neapol
Typ: Blog z podróży

        Po wzruszeniach związanych z wizytą na Monte Cassino 4 maja 2012 roku kierujemy się w stronę Neapolu, stolicy Kampanii, miasta o którym Goethe powiedział „zobaczyć Neapol i umrzeć”, co tłumaczono mi na lekcjach języka polskiego, jako jego niekłamany zachwyt tym miejscem. Jeśli już zobaczyłeś Neapol, to nic piękniejszego nie możesz już zobaczyć, więc po co żyć? Skąd jednak tyle złych opinii o tym mieście. Już w XIV wieku Petrarka przestrzegał przed nocnymi przechadzkami po mieście w czasie których można być zaczepionym a nawet zaatakowanym przez uzbrojone bandy młodych ludzi pochodzących z dobrych rodzin. Ale to nie wszystko.  

        Złą sławę zawdzięcza Neapol również księciu Ludovico Sforzy ze względu na ciemną cerę zwanego Maurem. Po śmierci swego brata sprawował on w imieniu niepełnoletniego bratanka władzę w Mediolanie. Mimo wielokrotnych nalegań o oddanie władzy prawowitemu następcy tronu nie zamierzał pozbywać się przywilejów związanych z rządzeniem nie zauważając, że ów bratanek doszedł już do pełnoletności. Prawdziwy problem rozpoczął się, gdy bratanek księcia il Moro ożeniony został z Izabellą Aragońską, wnuczką władcy Neapolu, króla Ferdynanda z dynastii aragońskiej. Był to władca, delikatnie mówiąc, nie cierpiący sprzeciwu. Z dworską opozycją walczył bardzo skutecznie znanymi i szeroko stosowanymi wówczas metodami. Zapraszał wielmożów na kolację z której nie wracali już żywi. Nawet nie to, żeby kazał ich otruć. Co to, to nie. Wszak gośćmi jego byli. Po wspanialej uczcie po prostu rozkazywał ich zamordować. Innych wtrącał do lochów, a kiedy umarli śmiercią głodową balsamował ich zwłoki i wystawiał na widok publiczny w urządzonym przez siebie muzeum. Wygląda na to, że wnuczka (późniejsza matka żony króla Zygmunta Starego, królowej Bony) odziedziczyła po dziadku wolę królowania samodzielnie i zaczęła się skarżyć na dworach Europy, że stryj jej męża nie chce oddać mu władzy w Mediolanie. Neapol zagroził wojną. Obawiając się  zbrojnego konfliktu Sforza zmontował bardzo nietrwałą koalicję złożoną z księstw włoskich. Niestety w akcie desperacji zaprosił do niej Francuzów, których król, Karol VIII człowiek mizernej postawy i aparycji co w parze niestety szło z przymiotami ducha i intelektu, poczuł, że wreszcie będzie mógł się wykazać. Wkroczył on do Neapolu pod koniec sierpnia 1494 roku na czele najemnej armii w towarzystwie 800 markietanek. Eskapada zakończyła się szybkimi zwycięstwami i Karol VIII opanował północne Włochy, Rzym gdzie papieżem był Aleksander VI Borgia, a wreszcie Neapol. Nie on był jednak celem „małego króla” jak nazywali go Włosi. Uroił sobie, że stanie się pogromcą Turków i wyzwolicielem Jerozolimy gdzie znajdował się grób Chrystusa. W oczekiwaniu na nową krucjatę świętował wraz z żołnierzami zajęcie Neapolu oddając się orgiom na miarę starożytnego Rzymu. Nietrudno się domyślić, że szybko ujawniła się wśród żołnierzy choroba zwana przez Francuzów neapolitańską lub przez innych francuską. Można dopatrywać się tu zemsty króla Neapolu Alfonsa, który po ucieczce na Sycylię zwerbował oddziały hiszpańskie i hiszpańskie kurtyzany i jak V kolumnę podrzucił je królowi Karolowi do Neapolu. Stąd wypłynął na całą Europę syfilis. A lekarstwa na tę przypadłość nie były ogólnie dostępne i niewiele wiedziano na temat tej choroby. Może dlatego kto zobaczył Neapol i wziął udział w toczących się tam zabawach i fetowaniu pobytu musiał umrzeć? Tyle historia.

        A dziś? Wiadomo mafia, sterty śmieci i złodzieje damskich torebek poruszający się na skuterach i kieszonkowcy z całą pewnością nie są podstawą do wydawania dobrej opinii temu miastu. Ale z drugiej strony najlepsza pizza, stąd pochodzi przecież słynna margherita, podana po raz pierwszy królowej Włoch Małgorzacie Sabaudzkiej. Płaski okrągły placek ciasta został pokryty pomidorami, serem mozzarella i bazylią. Poza doznaniami smakowymi w oczy rzucały się kolory : czerwony, biały i zielony czyli to co jest na włoskiej fladze. 

        Do Neapolu wjeżdzamy około południa. Wjeżdżamy to taki eufemizm bo poruszamy się w żółwim tempie. Mnóstwo samochodów, niektóre zdezelowane, widać oberwane lusterka i otarcia karoserii nawet tych wyglądających na nowe i drogie, tłum  przewożony skuterami, a do tego manifestacja związkowa, powodują, że stoimy w tłumie tych, którzy też chcą się przemieścić do centrum. Na szczęście związkowcy decydują się zejść z ulicy i możemy kontynuować podróż. Wysiadamy, "szybciutko, szybciutko" przy głównej ulicy i spacerkiem oglądając mijane kamienice, z okien których zwieszają się flagi, i te trójkolorowe i te świadczące o kibicowaniu FC Napoli, dochodzimy, kilkakrotnie nagabywani przez ciemnoskórych sprzedawców, do Placu Plebiscytowego przy którym mieszczą się ważne budowle Neapolu. Sam Plac Plebiscytowy jest obecnie deptakiem, a nazwę zawdzięcza plebiscytowi w wyniku którego połączono Królestwo Sycylii z Królestwem Sardynii i Piemontu i stworzono wspólne państwo włoskie.

        Najbardziej okazałą budowlą jest Pałac Królewski, jedna z rezydencji królewskich Burbonów, którzy panowali w Neapolu w XVIII i XIX wieku. Wcześniej na tym miejscu stał pałac zbudowany dla króla Hiszpanii, który miał być gościem Neapolitańczyków, ale nigdy do nich nie zawitał, być może mając na uwadze własne bezpieczeństwo - Neapol położony nad samym morzem był często celem oblężenia przez wrogie floty. Fasada zachodnia przylegająca do placu jest główną fasadą i wygląd swój zawdzięcza wielu remontom i przeróbkom. Ostatnia związana była ze zniszczeniem pałacu w czasie drugiej wojny światowej, został poważnie zniszczony podczas bombardowania. Fasada jest bardzo długa, zdobią ją posągi władców Neapolu pochodzących ze wszystkich dynastii rządzących Królestwem Neapolu od czasów jego powstania w XII . Wśród posągów Rogera II, Fryderyka II Hohenstaufa, Karola I Andegaweńskiego, Alfonsa V Aragońskiego, Karola V Habsburga, Karola III Burbona i Wiktora Emanuela - księcia sabaudzkiego i pierwszego króla zjednoczonych Włoch jest i on, Joachim Murat, szwagier Napoleona Bonaparte, który był adresatem napoleońskiego stwierdzenie „od wielkości do śmieszności tylko krok”.  Stoją sobie w niszach zaświadczając o historii Neapolu. 

        Naprzeciw pałacu wznosi się ogromna kolumnada i kościół. Podobieństwo między Panteonem i kolumnadą Berniniego jest oczywiste. To bazylika św. Franciszka z Paoli. Franciszkanin i pustelnik, założyciel i organizator wspólnot „czystych” i eremitów, twórca zakonu braci najmniejszych. Za życia wpływał na rozwiązywanie konfliktów Królestwa Neapolu i organizację krucjat antytureckich, był również doradcą króla Karola VIII.

Przed nami Galeria Umberto I. Na 4 ramionach bogato zdobionych stiukami położono metalowo – szklaną kopułę.  Znajduje się tu mnóstwo sklepów, barów i kawiarni. Budowla charakteryzuje się piękną architekturą. Pod nogami piękne mozaiki, wśród nich znaki zodiaku, a nad głową wspaniała kopuła. Na ścianach barokowe i renesansowe zdobienia sprawiają, że Neapol podoba mi się coraz bardziej. 

Po obejrzeniu budowli i wysłuchaniu historii związanych z tym miejscem przekazywanych przez panią Joannę, przewodniczkę biura organizującego podróż, przechodzimy w stronę portu. To tu rozciąga się przepiękny widok na Zatokę Neapolitańską, jeden z najpiękniejszych widoków panoramicznych nad Morzem Śródziemnym. Wymieniamy uwagi, fotografujemy i podziwiamy Wezuwiusz rysujący się majestatycznie na horyzoncie. Mimo tak wrogiego sąsiedztwa, nie tylko Wezuwiusz dał się mieszkańcom we znaki, ale i trzęsienia ziemi, trwa Neapol nieprzerwanie od 2800 lat co plasuje go wśród najstarszych miast Europy.  

I to już wszystko...Mamy czas na kawę, która podobno w Neapolu jest najlepsza. Podobnie jak wypiekane ciasta. Wybór ciastek w nadmorskiej kawiarence jest ogromny. Wszystkie pięknie wyglądają. Zamawiamy kawę i różne ciastka i  przenosimy się do kawiarnianego ogródka, aby utrwalić pod powiekami cudowne widoki. Natychmiast zjawia się kelner żądający pieniędzy. Nie bardzo rozumiemy o co chodzi, pokazujemy paragony. Sytuacja komplikuje się, bo poza włoskim chłopak nie zna żadnego języka. Próbujemy "Do you speak english?" Usłyszane "nein" daje nadzieję. A więc "Sprechen sie Deutsch?" na co słyszymy "no". Ręce opadają. Wygląda na to, że Neapolitańczyk opanował w różnych językach tylko słowo "nie". Jeszcze dramatyczna próba porozumienia się w języku rosyjskim i dajemy za wygraną. Wracamy do kawiarni i bardziej domyślamy się niż wiemy, że za zajęcie stolika na tarasie należy uiścić dodatkową opłatę. 

W drodze powrotnej oglądamy Nowy Zamek, który moim zdaniem przypomina zamki stare:), bo jak wybudowany w XIII wieku może być Nowy? Wspaniała architektura obronnej budowli, piękny, wykonany z białego marmuru bogato rzeźbiony łuk triumfalny, dobudowany po wypędzeniu Francuzów z Neapolu. Dookoła fosa i potężne baszty dobrze strzegły skarbów Aragonów.

Jeszcze tylko kilka minut w sklepie z przyprawami i souvenirami i Neapol przejdzie do historii. Sklep jest z serii miłych i klimatycznych, ale niestety poza przyprawami nie oferuje niczego włoskiego. Wszystko jest made in China! Nie ma wyjścia, chcąc wspomóc sprzedawcę kupuję przyprawy i makaron:).

        Bardzo podobało mi się w Neapolu. Kilka godzin to na pewno zbyt mało, aby poznać miasto. wystarczy jednak, aby poczuć jego atmosferę. Zupełnie inną niż we wcześniej odwiedzanych miastach. Widać, że to miasto południowe. Spotykani ludzie byli pogodni, uśmiechali się. Nie czuło się tego pośpiechu, jaki na każdym kroku widać było w Rzymie. To nie przypadek, że podobało się Słowackiemu i Sienkiewiczowi, a Gustaw Herling - Grudziński wybrał je na miasto swego życia. Chciałabym jeszcze raz móc przyjechać do Neapolu i wbrew opowieściom zanurzyć się w wąskie uliczki w nieturystycznych dzielnicach i zobaczyć to co znam z filmów i literatury: rozbudowane domy zamieszkałe przez wielopokoleniowe rodziny, suszące się na rozciągniętych między oknami sąsiednich kamienic praniei to wszystko czym Neapol straszy. Bo mnie zachwycił. 

Przed nami podróż do Florencji. 

  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol - Galeria Umberto I
  • Neapol - Galeria Umberto I
  • Neapol - Galeria Umberto I
  • Neapol - Galeria Umberto I
  • Neapol - Galeria Umberto I
  • Neapol - Castel Nuovo
  • Neapol - Teatr San Carlo.
  • Neapol
  • Neapol- Castel Nuovo
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol - zamek na wzgórzu.
  • Neapol
  • Neapol
  • Neapol - marina
  • Neapol - marina
  • Neapol - kuflik.
  • Neapol
  • Neapol

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. kahlan77
    kahlan77 (26.03.2014 18:47) 0 + -
    Piekny Neaopol
  2. jolrop
    jolrop (28.01.2014 18:50) +1 + -
    ...tak jak napisałam inne włoskie miasta muszą poczekać. Pompeje też chętnie zobaczę i wiem, że na pewno wzruszę się tam i zadumam nad historią tych, ktorzy zastygli w lawie i pyłach wulkanu:). Dziękuję.
  3. lmichorowski
    lmichorowski (28.01.2014 18:06) +1 + -
    Powiedzenie Goethego stało się wręcz przysłowiem włoskim - Vedi Napoli e poi muori! Ja, podobnie ja i Ty, Jolu, widziałem i też póki co, nie mam ochoty umierać. Aczkolwiek Neapol widziałem tylko raz i bardzo dawno, bo jeszcze w czasach studenckich, to muszę się przyznać, że znacznie większe wrażenie wywarły na mnie ruiny pobliskiej Pompei. Pozdrawiam.
  4. pt.janicki
    pt.janicki (13.01.2014 21:26) +2 + -
    ...ja też się, Jolu, cieszę, że nie zastosowałaś się do sugestii Goethego ... :-) ...
  5. jolrop
    jolrop (30.12.2013 17:00) +4 + -
    ...po powrocie podsumowałam " zobaczyłam Neapol, ale nie zamierzam umierać. Może nic ładniejszego już nie zobaczę, ale tyle innych rzeczy jeszcze nie widziałam". A co do historycznego wstępu, to prowadziłam się tam bardzo higienicznie więc mam nadzieję jeszcze pożyć:)
  6. snickers1958
    snickers1958 (30.12.2013 14:04) +4 + -
    Piękny Neapol, piękne spojrzenia ale sentencja tytułowa to raczej już nieaktualna?... Przed pierwszą moją podróżą też tak powiedziałem a teraz ? a gdzież bym tam myślał o umieraniu, reszta zabytków czeka...
  7. eli_ko
    eli_ko (29.12.2013 17:34) +3 + -
    Miła i przyjemna wycieczka po tym pięknym mieście, opisy jak zawsze wspaniałe :))
  8. renata-1
    renata-1 (27.12.2013 19:19) +3 + -
    miło z Tobą powspominać
  9. hooltayka
    hooltayka (23.12.2013 5:16) +5 + -
    Przyjemnie się zwiedzało,szkoda,że tak krótko.
    Pozdrawiam-)
jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 94554