Ładuję...

kolumber.pl


4 +
2020-06-17

Na początek Bratysława

Opisywane miejsca: Bratysława
Typ: Blog z podróży

 26 kwietnia 2012 roku.

Tę podróż odbyłam dawno temu, ale wciąż jest w zakamarkach mojej pamięci. Bo jak nie oszaleć teraz, gdy po długich tygodniach dobrowolnego zamknięcia sie w domach, w chwili gdy liczba zachorowań na chorobę wywołaną przez ten cholerny wirus rośnie, rządzący podejmują niezrozumiałe decyzje, a sondaże kandydatów w przełożonych wyborach prezydenckich nie napawają optymizmem? To właśnie teraz trzeba pod powieki przywoływać piękne obrazy krajobrazów, miast i ludzi z którymi w innych czasach spędziliśmy dobre i miłe chwile. 

         Po całym dniu podróży przyjeżdżamy do Bratysławy. Jest piękny kwietniowy wieczór. To pierwsze miasto, które w drodze do Włoch zwiedzimy. Z Bratysławy mam wspomnienia sprzed wielu, wielu lat. Wtedy w drodze z Wiednia zatrzymaliśmy się w stolicy Słowacji na 2 godziny. W poszukiwaniu restauracji w której mogłybyśmy zjeść knedliki przebiegłysmy z koleżanką jedną z ulic na Starym Mieście w poszukiwaniu, wydawałoby się, narodowego dania południowych sąsiadów. Niestety z wielkim żalem wszędzie gdzie zaglądałyśmy słyszałyśmy, że knedlików nie podają. Zdesperowane, bo czas płynął nieubłaganie, weszłysmy do pierwszej bramy w której była restauracja. To był dobry wybór. Restauracja urządzona w piwnicy emanowała habsburską elegancją. Dębowe kredensy z porcelanowymi serwisami i komody na których ustawiono srebrne świeczniki zwiastowały wysoki poziom kuchni. Przy stołach ze śnieżnobiałymi obrusami ozdobionymi haftem riechelieu siedzieli turyści z całej Europy. Kierowali oni na nas życzliwe spojrzenia. Był początek lat dziewięćdziesiatych, nie jeździliśmy jeszcze tak tłumnie za granicę, a wycieczki na weekend majowy były rzadkością. W oczekiwaniu na zamówione placki po węgiersku (!) popijałyśmy z pięknych porcelanowych filiżanek herbatę podaną w imbrykach, prowadząc spokojną i miłą rozmowę z coraz większym niepokojem spoglądając na zegarki, których wskazówki zbliżały się w zastraszającym tempie do godziny o której miałyśmy wyjechać z Bratysławy. Z braku parkingu w pobliżu Starego Miasta, autokar miał podjechać na najbliższy przystanek komunikacji miejskiej i stamtąd możliwie jak najszybciej odjechać. Kiedy więc nasze placki zostały podane, rzuciłyśmy się na nie jak wygłodniałe, już nie tak światowe jak pijące wcześniej herbatę, kobiety. Zauważyłyśmy duże poruszenie przy stolikach. Wszyscy patrzyli na nas, myśląc pewnie, że ceną wolności i niezależności była ogromna bieda. Z braku czasu nie miałyśmy okazji tego wyjaśnić:). Oczywiście, nie wiedziałyśmy jak miałybyśmy to zrobić. Opuściłyśmy restaurację i niemal biegnąc dotarłyśmy na miejsce zbiórki, gdzie musiałyśmy czekać na autokar, który utknął w wielkomiejskim korku. To było tak traumatyczne przeżycie, że obie z Ewą zapamiętałyśmy je mimo upływu ponad 20 lat.

           Bratysławski zamek wznosi się na wysokim wzgórzu. Został przebudowany w stylu renesansowym i mógłby być ilustracją do książki z baśniami dla dzieci. Najstarszą oryginalną częścią zamku jest pochodząca z 13 w. wieża koronna.

       Przechodzimy ulicą pod zamkiem obok kościoła zwanego kościołem trynitarzy bo zakon ten przez wiele lat związany był z tym kościołem. Jednak prawdziwa nazwa to Kościół św. Jana z Math i św. Feliksa z Valois.  Nieprawidłowo nazywany jest często kościołem św. Trójcy. Zbudowany został na miejscu starszego kościoła św. Michała zburzonego w 1529 r. tuż obok osady św. Michała podczas wojen osmańskich. Trynitarze rozpoczęli budowę kościoła w 1717 r. i poświęcili go w 1727 r; choć prace we wnętrzu kontynuowano jeszcze do lat pięćdziesiątych 18 w. Projekt jest bardzo podobny do tego wg którego zbudowano kościół św. Piotra w Wiedniu. W czasie konsekracji kościoła na miejscu pobliskiego cmentarza wybudowano klasztor trynitarzy. Zakon został zamknięty przez Józefa II w 1782 r. i budynek przejęły władze świeckie. Nie spełniał jednak  ich potrzeb i uległ całkowitej dewastacji. 

       Kościół składa się z olbrzymiego ołtarza głównego i kilku ołtarzy bocznych. W wewnętrznej kopule można dostrzec niebiesko-czerwony krzyż, symbol Trynitarzy. Głównym dziełem sztuki jest duży obraz ołtarzowy przedstawiający św. Jana z Mathy i św. Feliksa z Valois, założycieli Zakonu wykupującego chrześcijańskich jeńców z niewoli, namalowany przez Franza Xavera Palkó w 1745 r. Obraz jest arcydziełem. Ciekawostką jest to, że artysta namalował się na obrazie jako chłopca po prawej stronie. Po obu stronach ołtarza głównego znajdują się duże rzeźby św. Agnieszki i św. Katarzyny Aleksandryjskiej autorstwa bawarskiego rzeźbiarza Johanna Baptista Strauba. Po prawej stronie ołtarza głównego wystaje rozbudowany ołtarz boczny, zamówiony przez hrabiego Zichy w 1736 r. Nad nim znajduje się kopia cudownej ikony z Ratyzbony: „Piękna Dziewica Maryja”. Ołtarze boczne poświęcono św. Annie, św. aniołom, św. Janowi Nepomucenowi, archaniołowi św. Michałowi, św.Marii Magdalenie pod krzyżem Chrystusa oraz św. Janowi Ewangeliście. 

            Spod kościoła trynitarzy przechodzimy na plac z ktorego pięknie widać wieżę nad bramą św. Michała. Wybudowano ją na początku 13 w; po raz pierwszy wspomniano o niej w kronikach w 1411r.  Za bramą wzniesiono fortyfikacje wzmocnione mostem zwodzonym oraz fosą. Wejście zamykano drewnianą broną. Nazwa bramy pochodzi od kościoła św. Michała lub od przyległej  do bramy osady. Michalská brána lub Michalská veža  czyli Wieża Michalska to jedyna zachowana brama miejska w Bratysławie. Pomalowana jest na biało, zwieńczona strzelistą 51-metrową wieżą z 4 tarczami zegarowymi nakrytą cebulastym hełmem; na jej szczycie znajduje się rzeźba Michała Archanioła pochodząca z 18 w. W murach miejskich umieszczono jeszcze 2 inne, niezachowane do dziś, bramy– Laurińska (Laurinská) zwaną też Wawrzyniecką (Vavrinecká) oraz Wydrzycką (Vydrická), a w 14 w.  powstała kolejna – brama Rybacka (Rybárska). Nad bramą wznosi się ośmioboczna wieża wybudowana w pierwszych latach 16 w. Jej barokowe zwieńczenie to efekt renowacji z lat z 1753–1758, z okresu panowania królowej Węgier Marii Teresy. 

      Mijamy place i skwery na których stoją rzeźby, nad wejściem do jednej z aptek stylizowany  bazyliszek wykonany metopą metaloplastyki. Dochodzimy do większego placu wzdłuż którego stoją eleganckie kamienice, ich fasady są pięknie zdobione misternymi sztukateriami. W centrum rynku znajduje się słynna Fontanna Maksymiliana. Upamiętnia ona koronację Maksymiliana II Habsburga na króla Węgier. Fontanna Maksymiliana jest dumą historycznego Rynku Głównego (Hlavné námestie). Została zbudowana w 1572 r. i jest najstarszą fontanną w całym mieście. Fontanna składa się z kolumny pośrodku zwieńczonej posągiem króla Maksymiliana II. Posąg reprezentuje zakochanego rycerza chrześcijańskiego, który opiera się o tarczę z węgierskim godłem. Według legendy z okazji Wielkiego Piątku i Nowego Roku posąg budzi się do życia, aby uczcić miasto i jego mieszkańców. Ale tylko rodowity bratysławianin  o  czystym sercu, może to zauważyć.

Na następnych uliczkach roi się od rzeźb, które ustawiono nie tak dawno. Jedna z nich, u zbiegu ulic Laurinskiej, Panskiej i Bramy Rybackiej na deptaku Starego Miasta, odsłonięta w lipcu 1997 r, to  brązowy posąg Čumila zaprojektowany przez Victora Hulika.  Z otwartego włazu kanalizacyjnego wychyla się uśmiechnięty kanalarz obserwujący przechodniów z poziomu ulicy. Postać podglądacza powstała w ramach projektu rewitalizacji centrum Bratysławy. Mimo zapewnień autora, że postać jest fikcyjna i nie przedstawia nikogo, że to tylko artystyczny przekaz, wiele jest ułożonych historii tej postaci, a pogłaskanie jej po głowie ma przynieść szczęście. Tuż obok na ulicy postać bardzo eleganckiego mężczyzny. To Schöner Náci, wł. Ignác Lamár (ur. 1897 w Petržalce, zm. 1967 w Lehnicach), znana postać międzywojennej i powojennej Bratysławy. Był synem Węgra i Niemki, stąd też język słowacki był mu mało znany. Jego dziadek, po którym odziedziczył imię, także Ignác Lamár, był znanym klaunem. Osierocony przez rodziców w dzieciństwie, matka porzuciła rodzinę wyjeżdżając z miłością życia do Wiednia, a ojciec wkrótce zmarł. Niestety rodzice nie zostawili mu majątku, ale długi. Aby zrealizować ich zobowiązania i utrzymać się, rozpoczął pracę w teatrze. Z czasem jak dziadek, został klaunem. Rok 1914 był dla Ignaca smutny, najpierw porzuciła go narzeczona, a później zwolniono go z teatru. Pracował więc jako murarz, a nawet sprzątał mieszkania elity. Robił to tak dobrze, że wkrótce miał mnóstwo klientów. To właśnie wtedy narodził się jego pseudonim. Jako zapłatę za sprzątanie w jednym z domów otrzymał możliwość wybrania dla siebie kompletu ubrań. Wybrał elegancki frak, spodnie, koszulę, półbuty i cylinder i wtedy usłyszał od klientki, że „jest prawdziwie pięknym mężczyzną”. Właśnie wtedy zaczął być nazywany przez przyjaciół i znajomych, którym opowiadał tę historię „Pięknym Ignasiem” (niem. „Schöner Náci”), a że znajomi byli zarówno Niemcami, Węgrami jak i Słowakami, rosła sława Ignaca. Przez cały czas utrzymywał się z prac dorywczych, ale przed wyjściem na ulicę zawsze przebierał się we frak w którym spacerował ulicami bratysławskiego Starego Miasta, a spotkanym ludziom nisko się kłaniał i chętnie przystawał na pogawędkę. Stał się popularny w latach trzydziestych 20 w. Udzielił nawet wywiadu jednej z popularnych gazet. Wybuch II wojny spowodował konieczność ukrycia się, bo dotychczasowy tryb życia sprawił, że podejrzewano go o zaburzenia psychiczne. Skorzystał więc z pomocy przyjaciół. Wojnę przeżył, ale nowa władza wsadziła go do obozu pod zarzutem przynależności do nazistów bo ... jego imię Naci,  brzmiało jak "nazista". Zwolniony za wstawiennictwem i poręczeniem znajomych stał się Ignacem i zaczął brać lekcje języka słowackiego. Ostatnie lata życia spędził w domu starców, skąd przewieziony został w 1967 r. do szpitala w Lehnicach, gdzie wkrótce umarł na gruźlicę.

     Przechodzimy na taras widokowy nad Dunajem. W zachodzących promieniach słońca woda w rzece ma piękny szafirowy kolor. Brzegi Dunaju spina Most Słowackiego Narodowego Powstania (Most Slovenského národného povstania). W latach 1993−2012 nosił nazwę Nowego Mostu (Nový most), ale w 2012 r. przywrócono mu pierwotną nazwę. Jest rzeczywiście ładny, sprawia wrażenie lekkości. Przy budowie nieuniknięto jednak strat, historycznych i architektonicznych. W tym miejscu mieściła się żydowska dzielnica na Podhradiu,wyburzono większość jej zabudowy łącznie z synagogą neologiczną z 1863r. Przepiękna bóżnica przetrwała II wojnę światową, a Tiso planował urządzić w niej muzeum kultury żydowskiej. Przez 100 lat opierała się nawałnicom, komunizmowi niestety nie dała rady.

            Czas na powrót do hotelu. Tym razem kierujemy się w stronę zamku. Na dziedzińcu na wysokim cokole z uniesionym w górę mieczem ustawiono prawie 2 lata temu konny posąg księcia Świętopełka. Nie był on, ani Słowakiem, ani słowackim władcą, ale rządził u schyłku 9 w. państwem wielkomorawskim.  Pomnik wywołał wiele emocji, bo już w 2 miesiące później, w sierpniu 2010 r. rządząca Słowacją koalicja chciała go usunąć. W obronie bohatera wystąpili populiści i nacjonaliści, ale również neonaziści. Dla nich książę to symbol założycielski państwa słowackiego, mimo, że nie był Słowakiem, o czym w ogóle nie wspominają, to rządził na tych ziemiach o wiele wcześniej niż przybyły z Węgier król Stefan. Nie przypadkiem bronią go neonaziści. Władca dzierży w dłoni średniowieczny krzyż lotaryński - symbol słowackich faszystów z czasów II wojny światowej.

       Stajemy przed  piękną barokową bramą Leopolda. To wejście do zamku, którego początki sięgają starożytności, czasów Celtów, ktorzy założyli tu osadę. Później byli tu Rzymianie i Słowianie, a potem Węgrzy. Przwielelat lat zamek był własnością kościoła, aż  popadł w ruinę. Dopiero w latach 50 - tych ub. wieku został odbudowany. 

        To już schyłek pierwszego dnia podróży, podróży do Włoch, ale jutro jedziemy do Wiednia. Dzień, który zapowiada piękną podróż, bo dostarczył wielu miłych wrażeń związanych z pięknymi miejscami w Bratysławie i dobrych chwil spędzonych wśród koleżeństwa. 

 

  • Zamek Bratysławski
  • Kościół Trynitarzy.
  • Brama Michalska (słow. Michalská brána)
  • Anioł
  • Bazyliszek
  • Kamienice na Starym Mieście.
  • Fontanna Maksymiliana
  • Pomnik Schönera Náci, wł. Ignáca Lamára
  • Čumil– rzeźba na Starym Mieście
  • Nowy Most - Most SPN.
  • Pomnik księcia Świętopełka na zamkowym dziedzińcu.
  • Zamek Bratysławski.
  • Brama Leopolda

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. jolrop
    jolrop (05.08.2020 15:14) +1 + -
    Zdjęć niewiele, bo:
    1. Bratysława nie była celem wycieczki, potraktowałam ją "po drodze",
    2. Zwiedzana późnym popołudniem, więc światło nie rokowało dobrze zdjęciom, zwłaszcza przy moim sprzęcie i umiejętnościach:)
  2. snickers1958
    snickers1958 (05.08.2020 10:46) +1 + -
    Zdjęć nie za wiele i bynajmniej niczemu to nie szkodzi karmiąc się dokładną opisówką. Poza tym, że w Bratysławie zapewne jest wiele innych miejsc do odwiedzenia to mnie ucieszyła fotografia z kanalarzem. Znałem te instalację z przed kilku lat jak również tę z Brukseli gdzie żandarm z podciętym nogami przez człowieka wyłaniającego się spod pokrywy klapy. Te dwie fotografie były dla mnie inspiracją do kolejnego, tematycznie ciekawego hobby, ale o tym to już na privie.
jolrop

jolrop

Jola
Punkty: 94358