Ładuję...

kolumber.pl


20 +
2009-06-18

Wilno - rozważnie i romantycznie

Opisywane miejsca: Wilno
Typ: Inna

Być w Rzymie i papieża nie widzieć, to żaden grzech w porównaniu z poniechaniem Wilna.  

Nie trzeba być miłośnikiem turystyki zabytkoznawczej, można lubić bądź nie wypoczynek na łonie natury, Wilno – chcąc nie chcąc, od Odry i Nysy po Wisłę i Bug, ma się wpuszczone w krwiobieg i serce. Nie trzeba być romantykiem, by pragnąć się przekonać, czy „Litwa jest jak zdrowie” a Liwtini  „krzepcy, otyli i silni, do wybitki najpierwsi, w naukach mniej pilni”, nie trzeba być człowiekiem wierzącym, by pielgrzymować do Ostrej Bramy, jeśli jest się po prostu ciekawym piękna świata, Wilna ominąć nie sposób. 

 Nie ukrywam, że moja pierwsza wileńska wyprawa była podążaniem tropami ostatniej wileńskiej plejady, ale w następstwie tego pojawiły się polsko-litewskie przyjaźnie i chwytanie życia Litwy tu i teraz, na gorąco.  

Wilno dla początkujących  

W pakiecie przelotowym, krótkotrwałym i przeglądowym, wizytę w Wilnie zaczyna się zazwyczaj od przyjazdu z Polski (przez Ogrodniki bądź Budziska, gdzie na granicy najwygodniej zamienić złotówki na lity, za 130 złotych dostanje się 100 litów) do centrum Wilna, najprawdopodobniej pod katedrę św. Kazimierza słynącego z trzech rąk i obchodzonych na jego cześć marcowych Kaziuków. Białą bryłę klasycystycznej katedry z przyległą do niej dzwonnicą osłania na tyłach Wzgórze Giedymina – miejsce, gdzie według legendy został położony kamień węgielny pod przyszłe miasto. Wejście (bądź wjazd) na tę górę to rzecz obowiązkowa – kto na niej nie był, to jakby Wilna nie widział – zwykli mawiać Wilniucy. Można wierzyć lub nie, ale panorama rzeczywiście pozwala zachłysnąć się bezkresem falujących po wzgórzach dzielnic i okolicznych miejscowości. Można też wdrapać się na sąsiednią Górę Trzykrzyską i zyskać nową perspektywę na miasto …. 

A potem, wracając na plac Katedralny, ulicą Zamkową (Piliates) należy podążać, przez plac ratuszowy, w kierunku Ostrej Bramy. Mijając po drodze kamienice pamiętające wieki minione, natkniemy się na szereg polsko-litewskich tabliczek dokumentujących rozmaite wydarzenia w życiu miasta. Mnie najbardziej wzruszyła ta pod nr 21 o treści następującej: stąd wyjechał Adam Mickiewicz, opuszczając Litwę na zawsze… 

Vis-a-vis, w budynku ratuszowym, swoją premierę miała Moniuszkowska Halka. Idąc kolejnych dwieście metrów dochodzimy do dawnego klasztoru oo. Bazylianów, obecnie kompleksu hotelowego, gdzie uwięziony w celi Kordian wadził się z Bogiem. W tym miejscu, stale obleganym przez polskich turystów, flesze nie przestają błyskać, i choć sama fasada budynku prezentuje się nader skromnie, to magia miejsca jest wszechogarniająca. Obok kompleksu klasztornego znajduje się Filharmonia Narodowa, a vis-a vis – cerkiew św. Ducha z malachitowo zielonym ikonostasem. 

W Wilnie, na szczęście, jak na razie wstęp do wszystkich świątyń wszelkich wyznań jest bezpłatny, a i w muzeach ceny biletów są zazwyczaj przyjazne turystom klasy ekonomicznej. Godziny otwarcia też raczej zbieżne są z polskimi niż np. Południowymi, obyczajami. 

Biegnącą w górę uliczkę zamyka klamra biało-błękitnej Ostrej Bramy (po litewsku zwanej bramą Jutrzenki), i rzeczywiście wschodzące słońce dzień po dniu opromienia bramę światłem. Potem możliwości jest wiele. Można udać się na cmentarz na Rossie. Pokłonić się Lelewelowi, wstrząsnąć dłonia nad grobem Becu, zachwycić się jedną ze słynniejszych wileńskich anielic...

 Można zawrócić w ulicę Niemiecką i błądzić po dzielnicy studenckiej, z obowiązkową wizytą na Uniwersytecie Wileńskim. A Uniwersytet, pięknem architektonicznym może budzić zazdrość. Choć zdaniem niektórych studentów  niezbyt praktycznie zakomponowany - piękne loggie i arkady, doskonale sprawdzające się w klimacie włoskim, wraz z pierwszymi śniegami okazują się nienajcieplejszym rozwiązaniem.

Jeżeli dopisze nam szczęście – spróbujmy sforsować Aulę Smuglewicza z koneserskimi inkunabułami oraz Salę Lelewela z bogatą kolekcją globusów i przyrządów przyrodniczych. Poza tym, obowiązkowo- stołówka przy Wydziale Filologicznym (pyszny kompot z jabłek doprawiony szczyptą kminku), gdzie jadali za młodu filomaci i filareci, oraz Czesław Miłosz i Jerzy Zagórski. Oraz barokowy kościół św. Janów, gdzie płomienne kazania wygłaszał m.in. ksiądz Piotr Skarga. 

Gdy nadchodzi wieczór, praktycznym adresem okazuje się ulica Filaretów (Filaretai) 17, gdzie znajduje się najstarsze, wileńskie schronisko (tel. 370-5-2154627 info@filaretaihostel.lt), usytuowane w rozłożystym drewnianym budynku, przypominającym zakopiańskie wille. W cenę noclegu (jedynka 70 litów, dwójka 50 litów od osoby, miejsce w trójce 40, a w pokojach wieloosobowych 34 lity) wliczone jest śniadanie, z obowiązkowymi kanapkami na pysznym, czarnym litewskim chlebie. Znajduje się ono w dzielnicy Zarzecze, usytuowanej po prawobrzeżnej stronie Wilejki, kilka lat temu obwołanej przez artystów niezależną republiką sztuki. Prowadzą do niej romantyczne mostki zakochanych, zdobne w złote kłódki z wyrytymi serduszkami, a otacza pierścień galerii sztuki, pracowni artystów z całodobowo,  szeroko otwartymi drzwiami. Twórczej atmosfery dzielnicy strzeże Anioł z Zarzecza, mosiężny, z rozwianymi lokami i potężną trąbą. Wokół niego gromadzi się muzykująca bohema i kaskadami dźwięków zalewa małe, kręte dróżki, pełne winiarni przycupniętych w przedwojennych kamienicach. W obrębie Zarzecza znajduje się także cmentarz bernardyński, rzadziej odwiedzany niż Rossa czy Antokol (wstęp na cmentarze jest bezpłatny), lecz równie fascynujący. Poza grobami wielu zasłużonych artystów i profesorów Uniwersytetu Wileńskiego, znajduje się tam szereg kolumbariów.  

Poruszanie się po mieście jest łatwe, do większości ciekawych obiektów warto dotrzeć na piechotę, choć dystanse między poszczególnymi zabytkami bywają spore, trasy marszruty są na tyle atrakcyjne, że warto na nie zetrzeć zelówki. Dla tych, co się spieszą, istnieje dobrze pomyślana sieć autobusów i tramwai. Bilety w cenie 2 litów (2,50 u kierowców) – do kupienia w kiosku, a środki komunikacji jeżdżą punktualnie i mają przejrzyście oznaczone trasy przejazdu. Ceny taksówek porównywalne są z polskimi. Rzecz ma się podobnie z cenami innych produktów. Od czasu, kiedy stosunek do lita ma się jak 1:1.30, ceny na Litwie są trochę wyższe niż w Polsce, ale różnice nie są drastycznie duże. 

Na deser należy odwiedzić słonie, które uciekły Noemu z arki i zmarmryzowały się w ścianach kościoła Piotra i Pawła na Antokolu - kto widział, ten nigdy nie zapomni, ani słoniowatych trąb związanych w kokardy, ani samej światni, z kośćmi fundatora - hrabiego Paca - pokutnie złożonymi w progu świątyni, ani potężnego zyrandola w kształcie łodzi Wikingów po którym figlarnie przesuwają sie promienie słońca. A przed kolejnym obiektem, trzeba koniecznie udać się na pożywne bliny lub cepeliny, i popiając je lokalnym kwasem chlebowym, poczuć, jak Wilno wrasta nam w ciało i serce.    

  • Przy głównym trakcie - ulica Zamkowa
  • Brama prowadząca do celi Konrada
  • Pod celą Konrada
  • Stare i nowe w kościele bazylianów
  • Mickiewicz jest wszędzie
  • Śnipiszki
  • Postmodernistyczna fala w dzielnicy przedwojennych domków
  • dwa kroki od centrum
  • Ostra Brama
  • wiosna nad Wilejką
  • wiosna rozkwita na Zarzeczu
  • Niegdysiejsze lokum Gałczyńskiego
  • Anioł z Zarzecza
  • samotność we dwoje _ na Zarzeczu
  • Na Antokolu
  • katedra
  • u grobu Marszałka
  • na Rossie - drzewo bez korzeni i pędów - vanitas vanitatum
  • Rossa
  • Uniwersytet Wileński - płyta z drzwi do gmachu głównego
  • w kościele dominikanów
  • ptaki z Zarzecza
  • przy ul. Krakowskiej
  • Europas Parkas
  • Zwierzyniec
  • Zwierzyniec
  • Zaułek Literatów
  • Zaułek Literatów
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • tabliczki dedykowane literatom związanym z Wilnem
  • gdzieś na Zarzeczu...
  • Europas Parkas

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. auroratravel
    auroratravel (29.08.2013 16:42) +2 + -
    Muszę przyznac że bardzo sprytnie w wielkim skrócie przekazałaś co najwazniejsze w Wilnie do zobaczenia. Ciekawa podróż i fajne zdjęcia.
  2. pan_hons
    pan_hons (11.01.2013 11:05) +5 + -
    Pięknie pokazałaś miasto, ciekawy opis, z wieloma praktycznymi i cennymi uwagami oraz ładne zdjęcia tworzą dobre połączenie. Szkoda tylko, że zdjęć tak mało, przydałoby się ich więcej, bo Wilno zasługuje na to:) Fajna podróż i relacja, tak wiec plus jest:) Pozdrawiam!
  3. japb_k
    japb_k (04.04.2010 19:41) +4 + -
    Wilno to moje korzenie a na Rossie leżą moi przodkowie, w Ostrej Bramie był chrzczona moja babcia, moja mama ... byłam na krótko (z moją mamą, która do swego rodzinnego miasta przyjechała po 60 latach) z niezbyt dobrze zorganizowana wycieczką, chcę wrócic by lepiej pozna, poczuć ... dziekuje za opis
  4. lmichorowski
    lmichorowski (13.10.2009 15:04) +4 + -
    Miasto, zaiste magiczne. Nigdy się nie ma go dość.
  5. wuj_matt_w_podrozy (28.07.2009 20:48) +4 + -
    Do wszystkich, którzy jeszcze nie byli: Nie planujcie, nie zamierzajcie, tylko po prostu jedźcie do Wilna!
    Byłem tam w zeszłym roku, wprawdzie służbowo, ale miałem masę czasu dla siebie, więc szwendałem się ile wlezie.
    Tak, Wilno jest cudownym miastem na takie powolne, niespieszne szwendanie. Wszędzie jest blisko, nie trzeba ganiać od jednego "must see" do drugiego z wywieszonym językiem, natomiast można cudownie utonąć w wileńskiej atmosferze, której nawet komuna nie dała rady zabić... Chwilami myślałem sobie, że takim miastem, tylko większym była przedwojenna Warszawa...
    Wilna nie wolno zwiedzać. Wilno trzeba poczuć...
    Pozdrowienia dla autorki! :)
  6. anamatus (25.07.2009 20:54) +4 + -
    Ulica Zamkowa w języku litewskim nazywa się Pilies - nie przekręcajmy nazw, bo mogą nabra nowego, śmiesznego znaczenia.
    Rzeczka przy Zarzeczu po polsku w Wilnie częściej jest nazywana Wilenką, bo nazwa Wilejka jest zarezerwowana raczej dla dzielnicy na obrzeżach stolicy. Chociaż widzę, że wikipediap odaje jako poprawną nazwę "Wilejka".
    No i nigdy nie widziałam w Wilnie ani jednego tramwaju :) po Wilnie jeźdżą trolejbusy.

    Ale tak ogólnie, tekst bardzo dobry :) dziękuję!
  7. gilewicz4 (22.06.2009 20:07) +4 + -
    Planuje wyjazd do Wilna i musze powiedzieć że twój tekst jeszcze bardziej mnie zachęcił.
  8. kazikss
    kazikss (22.06.2009 11:11) +4 + -
    Bardzo poetycki opis, co naprawde sprawia ze do Wilna chce się przyjechac i poczuć tą atmosferę. Posiadasz naprawdę dużą wiedzę (i tą o Wilnie i ogólną z kultury i sztuki) co w połączeniu z lekkim piórem sprawia że opisy twoich podróży czyta się bardzo przyjemnie i można się z nich wiele dowiedzieć.
    I extra tytuł. Wielki plus.
  9. dino
    dino (19.06.2009 1:05) +3 + -
    Dużo tych symboli potrójnych

    trzech rąk, trzech krzyży

    to ja dorzucam jeszcze trzy głowy-trofea Longinusa Podbipięty :))

    Fajny opis! Ładnie przedstawiłaś Wilno :)
  10. mimbla.londyn
    mimbla.londyn (19.06.2009 0:57) +3 + -
    Wlasnie przeczytalam i.... tak jakos zachcialo mi sie odwiedzic Wilno...
  11. bobi178
    bobi178 (19.06.2009 0:40) +4 + -
    Nie bylam w Winie-wydaje sie byc bardzo interesujacym miejscem do odwiedzenia...
dolcevita1

dolcevita1

Karolina Bykowska
Punkty: 19191