Ładuję...

kolumber.pl


Lwów 2009-06-05

14.oo - wyjazd ze Lwowa
  • Lwów - Rynek
  • Lwów - Rynek
  • Lwów - Rynek
  • Lwów - Rynek
  • Lwów - Prospekt Swobody
  • Lwów - Rynek

Na granicy czekamy na przejazd 8,5 godziny, mimo, ze jedziemy z dziećmi, a kolejka ma ok. 500 m. Polscy pogranicznicy i celnicy opóźniają odprawę - po stronie ukraińskiej wszystko idzie na bieżąco. Złość i bezsilność, bo nic nie można zrobić, na szczęście pogoda ładna, a dzieci dobrze znoszą oczekiwanie. Ok. pólnocy wjeżdżamy do Polski.

Nocleg pod Rzeszowem, w hotelu "4 Pory Roku". Przyjeżdżamy o 2.oo, dostajemy apartament dla nowożenców, pod warunkiem, ze wyjedziemy do 9.oo - następnego dnia w hotelu jest wesele. 

Hotel porządny, nie ma się do czego przyczepić, nawet na śniadanie, choć były standardowe zestawy, pani pytała, co dzieci by zjadły i przyniosła im płatki i jogurty.   

Pierwszy na naszej trasie zabytek, przy którym się zatrzymujemy i zwiedzamy. Robi wrażenie. Ogromne "soboty" otaczające kościół, ciche wnetrze. A przede wszystkim to, że jest drewniany - u nas drewniany zabytek z XVII w. to rzecz niespotykana (zbyt często odwiedzali nas Tatarzy...). 

 

Kościół parafialny pw. św. Wojciecha w Gawłuszowicach jest drugim co do wielkości drewnianym obiektem kultu religijnego w Polsce, jedynie synagoga w Białymstoku jest większa, poza tym jest jednym z najważniejszych zabytków klasy 0 powiatu mieleckiego. Należy on także do budynków szlaku architektury drewnianej. Kościół jest jednonawowy, konstrukcji zrębowej. Zbudowany jest z drzewa modrzewiowego i kryty gontem.

Kościół zbudowany został w 1677 roku pod kierunkiem cieśli Stanisława Karkutowicza z pieniędzy Maksymiliana i Sieciecha Ossolińskich i jest trzecim w historii parafii.  W 1871 r. kościół przebudowano: Zbudowano wolnostojącą dzwonnicę w kształcie arkady, a pełniącą do tej pory tę funkcję wieżę kościoła rozebrano i postawiono w jej miejscu kruchtę. W latach 1968-1975 kościół przeszedł generalny remont.

W kościele znajdują się polichromia dekoracyjna z 1924 roku malarstwa Vlastimila Hofmana, trzy rokokowe ołtarze z drugiej połowy XVIII wieku oraz obraz Chrystusa na krzyżu z XVIII wieku. Dzwony na dzwonnicy pochodzą z 1946 roku.

  • kościół w Gawłuszowicach
  • kościół w Gawłuszowicach
  • kościół w Gawłuszowicach
  • kapliczka w Gawłuszowicach

Kolejny punkt podróży - atrakcja dla dzieci. Bo poza tym, że na każdym kroku i wszystko reklamuje tu koziołek Matołek, od skarpet po mięso, to nie zauważyliśmy w Pacanowie specjalnych atrakcji (można zwiedzić kościół parafialny). Powstaje tu Europejskie centrum bajki, ale na razie to tylko plac budowy. 

Kupiliśmy brakujące części przygód koziołka (polecam lekturę także dorosłym, Makuszyński był genialny!) a także jego gadająca maskotkę. Wiktor też naciągnął nas na samochodzik, z którym nie rozstawał się do końca podróży. 

Pacanów (prawa miejskie od 1265 do 1869) leży na skrzyżowaniu dróg łączących Kielce z Tarnowem, dawniej szlaku książęcego - królewskiego łączącego Kraków z Sandomierzem. Kościół św. Marcina z Tours, wybudowany w II poł. XIII wieku, po zniszczeniu przebudowany (II poł. XVII wieku, rozbudowany w 1768; odbudowany po pożarze w 1906 r.) z późnorenesansową kaplicą (1633). 

  • Pacanów
  • Pacanów
  • Pacanów

Zatrzymaliśmy się na chwilę w Stopnicy, żeby obejrzeć gotycki kamienny kościół. Zabytek wygląda wręcz jak "nowy", byl w dużej części zniszczony w czasie wojny. Dookoła koscioła lapidarium - w nim bardzo siekawe przyklady starych kamienyych rzeźb. Ciężko uwierzyć, że ten kościół jest rówieśnikiem naszej lwowskiej katedry! We Lwowie gotyk praktycznie się nie zachował, tym bardziej interesujące jest dla nas zwiedzanie zabytków gotyckich. Kościół ma nietypową, 2-nawową konstrukcję - gotyk nadwiślański (po środku kościola stoją filary podtrzymujące sklepienia, wyglądają jak kamienne drzewa). Niestety wnętrze było zamknęte. 

Co ciekawe, cmentarz w Stopnicy (na którym nie byliśmy) jest jednym z najstarszych cmentarzy zamiejskich w Polsce - został założony w 1786 r. (dokładnie w tym samym roku powstał Cmentarz Łyczakowski we Lwowie!)

W XI i XII wieku prawdopodobnie istniał tutaj warowny gród. Pierwsze wzmianki o Stopnicy, zwanej wówczas Stobnicą, pochodzą z XII wieku. W 1362 r. król Kazimierz Wielki nadał Stopnicy prawa miejskie, średzkie. Na rozkaz króla, w mieście wybudowano  szpital, obronny zamek, murowany, gotycki kościół, w miejsce dawnego drewnianego. Był to jeden z kościołów pokutnych, które król wzniósł jako zadośćuczynienie za zabójstwo Marcina Baryczki. Świątynia została niemal całkowicie zniszczona (w 80%) podczas walk w 1944 r. Zrekonstruowano ją w latach powojennych.  

  • kościół w Stopnicy
  • lapidarium w Stopnicy
  • lapidarium w Stopnicy
  • lapidarium w Stopnicy

Szydłów, który trochę na wyrost reklamuje się jako "polskie Carcassone", to małe, senne miasteczko, w którym zachowały się średniowieczne mury miejskie. 

Weszliśmy do miasta furtką od strony kościoła. Kościół gotycki, poł. XIV w. też dwunawowy (jak w Stopnicy), ceglano-kamienny. Akurat odbywał się pogrzeb, więc zwiedzić się nie dało. Przed kościołem pracownicy zakładu pogrzebowego siedzieli w karawanie i jedli kiełbasę z musztardą. Udaliśmy się na Rynek, bo pora była coś zjeść. Niestety prawie wszystkie lokale były pozamykane (wszyscy byli na pogrzebie), a w jedynej restauracji szykowali stypę. zapytaliśmy, czy nie ma nic, oprócz tej restauracji, zamkniętej pizzerii i grill-baru, na co miejscowi ze zdziwieniem zapytali, czy jeszcze nam mało. W sumie, racja. Pozostały nam kiełbaski w grill-barze. 

To była sobota, a na Rynku nie było praktycznie nikogo. Pewnie z powodu pogrzebu, ale ogólnie panowała jakaś senna atmosfera.  

Poszliśmy zwiedzać. Miasto jest maleńkie, wszystko w odległosci kilkuminutowego spaceru. Najpierw zamek (XV w.)- obecnie dziedziniec miejscowej szkoły. Jak na tak male miasteczko, rozmiary imponujące. Zachował się w dobrym stanie budynek skarbczyka, w którym mieści się muzeum krajoznawcze, nie powalające na kolana, ale warte obejrzenia. Wejście na teren zamku jest płatne, można wykupić bilet od razu na wszystkie atrakcje Szydłowa, co też zrobiliśmy. 

Z zamku poszliśmy do synagogi. Jest to budynek renesansowy, pierwszy raz w życiu widziałam takie renesansowe sklepienie! Jedna z najstarszych synagog w Polsce. W środku ekspozycja poświęcona kulturze żydowskiej, m. in. ciekawe współczesne rzeźby, do poczytania stara prasa, przedwojenne widoki Szydłowa. Mnie z judaików najbardziej podobały się wskaźniki do czytania Tory - zakończone małymi rączkami z wyciągnietym palcem wskazującym (pewnie mają swoją nazwę). Pracownik muzeum opowiedział nam w skrócie o obiekcie. 

Przeszliśmy się jeszcze trochę po zaułkach Szydłowa, a na koniec poszliśmy zwiedzić gotycki kościółek Wszystkich Świętych (położony za miastem). Niestety był zamknięty, a szkoda, bo w środku zachowaal się gotycka polichromia. 

Pierwsza pisemna wzmianka o Szydłowie pochodzi z 1191 r.W połowie XIV wieku król Kazimierz Wielki otacza miasto murami obronnymi, rezydencję królewską przekształca w warowny zamek i wznosi okazały kościół. Tym samym miasto staje się jedną z warowni strzegących Małopolski. Dostać się można do miasta jedną z trzech pobudowanych bram: Krakowską, Opatowską i Wodną. Gospodarczemu ożywieniu miasta sprzyjała częsta obecność dworu królewskiego. Przez Szydłów odbywa się tranzyt m.in. wina, chmielu i stad bydła co jest znacznym źródłem dochodów Szydłowa. Miasto doświadczyło klęski potopu szwedzkiego w 1655 r. Wojska szwedzkie i węgierskie zniszczyły większość budynków, zamek, część obwarowań miejskich. Przestała istnieć łaźnia i wodociągi. Z ok. 1300 mieszkańców przy życiu pozostało 350, w tym 100 Żydów. Stan zabudowy zmniejszył się do 34 domów. Po najeździe szwedzkim miasto już nie zdołało się dźwignąć do poziomu świetności z XIV i XV stulecia. W 1822 r. wystawiono na licytację mury miejskie, które ocalały dzięki temu, iż nie znalazły nabywcy. 

  • Szydłów - kościół parafialny
  • Szydłów - kościół parafialny
  • Szydłów - kościół Wszystkich Świętych
  • Szydłów - pogrzeb (siedzą i jedzą tłuste kiełbasy)
  • Szydłów - pogrzeb; rynek
  • Szydłów - zamek
  • Szydłów - zamek
  • Szydłów - makieta miasta w muzeum
  • Szydłów - synagoga
  • Szydłów - synagoga
  • Szydłów - synagoga

W Garbkach malych znajduje się XVIII-w. pałac (obecnie prywatny).

Zbudował go kasztelan małogoski Stanisław Rupniewski herbu Śreniawa w 1742 roku, po pobycie w niewoli tureckiej. Budynek ów spełniał funkcje... haremu. Pałac zaprojektował włoski architekt Franciszek Placidi.Budowla jest dość niezwykła - wzniesiona na planie ośmioboku, mieści na parterze olbrzymią salę z obudowanymi symetrycznie mniejszymi pomieszczeniami. Na piętrze znajdują się liczne pokoiki, także rozmieszczone symetrycznie. Pałac posiada także podziemia z systemem korytarzy. Obok pałacu stoją dwa pawilony, z których jeden służył wg tradycji tureckiej za herbaciarnię, drugi zaś przeznaczony był do modlitwy. 

  • Grabki Duże
  • Grabki Duże

Ok. 18.oo dotarliśmy do Bobolic, gdzie miała się odbyć impreza wspomnieniowa, na którą jechałam. Zakwaterowaliśmy się w schronisku (75 zł za pokój 4-os. z pościelą). Schronisko mieści się, sądząc z rozplanowania budynku, w dawnej szkole. Luksusów nie ma, ale właścicielka nie narzeka na brak chętnych, przyjeżdża bardzo dużo wycieczek szkolnych (dlaczego we Lwowie wycieczki szkolne chcą spać tylko w dwójkach z łazienkami?)

Szybko się dogadaliśmy z właścicielką, bo, może słysząc nasz wschodni akcent, spytała, skąd jesteśmy. Kiedy powiedziałam, że ze Lwowa, okazało się, że dwóch jej synów studiuje w Tarnopolu. A mąż jest Włochem, i cały czas spotyka się ze zdziwieniem, co on robi w Polsce, i to w takiej dziurze ;)

Wieczorem odbyła się impreza - ognisko, wspominanie starych czasów, śpiewy przy gitarze, kiełbaski...  ja wymiękłam ok. północy, ale niektórzy siedzieli, aż nie zaczęło świtać.  

  • śniadanie
  • ognisko
  • ognisko
  • ognisko

Rano po leniwym śniadaniu (też przy ognisku, które jeszcze do końca nie zdążyło wygasnąć) zebraliśmy się i ruszyliśmy w dalszą drogę. Postanowiliśmy jechać mniej więcej w kierunku Krakowa. 

Pierwszym punktem na naszej trasie byl zamek w Bobolicach, ktorego wczraj nie zdążyliśmy obejrzeć. Pierwszy z odwiedzonych przez nas zamków na szlaku "Orlich Gniazd" - kamiennych zamków wzniesionych na skałach, które od poł. XIV w. broniły zachodniej granicy Polski (granicy ze Śląskiem). 

Zamek jest w prywatnych rękach, jest odbudowywany, a pprzed wejściem wisi wielki apel-odezwa o wsparcie moralne, bo biedny właściciel nie dostaje żadnych pieniędzy od państwa, a prywatnych dotacji nie wolno mu przyjmować. Po co kupował zamek?

Ciekawostką dotyczącą zamku jest pobyt w nim Jana III Sobieskiego (naszego ;) - zamek był w tak złym stanie, że król musiał nocować pod namiotem!

  • Bobolice
Kolejnym zamkiem, który odwiedziliśmy, był zamek w Mirowie, także dawna strażnica szlaku "Orlich Gniazd". 
  • Mirów

Jedną z ciekawostek przyrodniczych Jury sa skały o dziwnych kształtach - pojechaliśmy zobaczyć Okiennik Wielki, skałkę z wydrążonym otworem w kształcie okna. 

Po szczycie łazili jacyś skałołazi. U podnóża okiennika natomiast stał uroczy kamienny domek z drewnianymi okiennicami. Prywatny. Po drodze mijaliśmy takie pałace, że prezydent by się nie powstydził.  

  • Okiennik Wielki

Na chwilę zajechaliśmy do Pilicy. Do zwiedzenia jest zamek, kościół parafialny, sanktuarium MB Śnieżnej, ruiny klasztoru augustianów, kościół szpitalny św. Jerzego, miejsce po drewnianym kościółku św. Piotra i Pawła.

My zwiedziliśmy tylko kościół parafialny ( z zewnątrz - był zamknety).

Dokładna data powstania kościoła parafialnego nie jest znana. Kościół początkowo miał charakter budowli gotyckiej, ale ok. 1612 i 1700 r., został przebudowany w stylu renesansowym i barokowym. Najstarszą częścią kościoła jest gotyckie prezbiterium z ostrołukowym żebrowaniem sklepienia. Gotyckie jest także okno za ołtarzem głównym oraz kamienne tabernakulum z XV w. Ołtarz główny pochodzi z XVII w., a wczesnobarokowe stalle z wyobrażeniami psalmów z 1611 r. Od strony południowej do prezbiterium przylega kaplica Padniewskich ufundowana w 1601 r. Obok kapilcy Padniewskich znajduje się wybudowana o około 100 lat później kaplica św. Józefa, będąca wybitnym dzełem sztuki i architektury. Naprzeciw kapilcy św. Józefa znajduje się najstarsza, gotycka kaplica św. Anny, która została ufundowana jeszcze przez Pileckich. Znajduje się też tutaj wybitne dzieło sztuki z ok. 1555 r. - kamienny nagrobek dziecka, Katarzyny Pileckiej, który został wykonany w warsztacie Jana Marii Padovano. 

Padovano robił też coś we Lwowie, ale nie mogę sobie przypomnieć, co. 

 

  • Pilica
  • Pilica

Ruszyliśmy w kierunku Ogrodzieńca. Po drodze jednak zatrzymaliśmy się na chwilę koło sanktuarium Matki Boskiej Skałkowej w Podzamczu. 

Dnia 14 października 1818 roku mieszkańcowi Podzamcza ukazał się na skale wizerunek Matki Bożej. Po tym wydarzeniu, na skale, w miejscu ukazania się wizerunku Matki Bożej umieszczono obraz Najświętszej Maryi Dziewicy, a mieszkańcy codziennie wchodząc po drabinie zapalali światło przed obrazem. Obraz ten miał być z zamkowej kaplicy przeniesiony do kościoła, jednak to miejsce upodobała sobie Matka Zbawiciela, więc z wielką procesją z kościoła przeniesiono obraz w miejsce objawienia. W miejscu tym było kiedyś źródełko, do którego przychodzili obmywać się chorzy ludzie, gdyż miało ono leczniczą moc. W pięćdziesiątych latach mieszkańcy Podzamcza zbudowali na Skałce niedużą kaplicę ze skalniaków i z lekkiej stalowej konstrukcji. Do 1999 r. w każde niedzielne popołudnie w okresie wiosenno-letnim odprawiano w niej msze święte. W marcu 2000 roku została ona rozebrana, aby na jej miejsce postawić większa i piękniejsza kaplicę z zakrystią. 

  • Podzamcze

Zamek Ogrodzeiniec robi ogromne wrażenie. Jest to jedna z największych warowni (największa?) na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. 

Wkomponowana w miejsce naturalnie obronne - wybudowana na skale sięga początkami co najmniej XIII w. W okresie renesansu została przekształcona w malowniczą rezydencję o gromnych rozmiarow, rozbudowywaną jeszcze przez kolejnych właścicieli. Zamek skladał się z przedzamcza - terenu o pow. ok. 3 ha, na którym odbywały się turnieje rycerskie, a w razie niebezpieczeństwa chronial miejscowa ludność; dziedzińca dolnego, zamku właściwego i zamku wysokiego, który służył tylko w celach obronnych i początkowo nie było innego sposobu, aby się do niego dostać, jak wejście po drabinie. 

  • zamek Ogrodzieniec
  • zamek Ogrodzieniec
  • zamek Ogrodzieniec
  • zamek Ogrodzieniec

Na obiad pojechaliśmy do Olkusza. Akurat jak wjechaliśmy, zaczął padać deszcz. Kilka razy objechaliśmy starówkę dookoła, szukając wjazdu na rynek. W międzyczasie deszcz przeszedł w deszczyk. Znaleźliśmy restaurację (nieczynną) i pizzerię (czynną). W międzyczasie wyszło slońce. 

Zwiedziliśmy rynek, kościół i resztki murów obronnych. W kościele akurat zaczynała się msza, więc tylko zajrzeliśmy. Znajduje się tam bardzo cenny gotycki poliptyk (ołtarz) z 1485 r., ciekawy renesansowy ołtarz główny i renesansowe organy z początku XVII w. (najstarsze w Polsce). Tuż nad wejściem, na organach, widnieje napis: "Ja pogrzeb syna pod swemi organy – mistrz z Norymberga Hans Hummel nazwany...". 

Kiedy budowa zbliżała się do końca doszło do tragedii. Jedyny syn Hummla, który pomagał ojcu w pracy, spadł z rusztowania. Pochowano go w podziemiach kościoła. Wstrząśnięty mistrz natychmiast wyjechał z Olkusza. Budował potem jeszcze instrumenty w wielu miastach, ale straszne wspomnienie zapewne nie dawało mu spokoju. Osiemnaście lat po śmierci syna popełnił samobójstwo. Skoczył z rusztowania budowanych przez siebie organów w Lewoczy.

*** 

Na terenie Olkusza już we wczesnym średniowieczu rozwinęło się górnictwo, ze względu na płytko położone pokłady srebra.  Przed 1299 rokiem miasto zostało lokowane na prawie niemieckim. W XIV w. miasto zostaje zaliczone do największych i najważniejszych miast Małopolski, co zawdzięczało rozbudowie królewskich kopalń a także położeniu na szlaku Wrocław – Kraków.Kres świetności miasta nastał wraz z nadejściem XVII wieku: wtedy to górnicy zaczęli podkopywać zabudowania miejskie, ponieważ uległy wyczerpaniom złoża kruszców. Do całkowitej klęski przyczynił się potop szwedzki.Po powstaniu styczniowym powoli z upadku podźwignął się przemysł. Niebagatelne znaczenie miała budowa w latach 1883-1885 linii Dąbrowsko-Iwangrodzkiej, która znacznie przyczyniła się do integracji gospodarczej całego regionu i wyjątkowo ożywiła niespełna dwutysięczne miasteczko.

 

  • Olkusz - mury obronne
  • Olkusz - rynek
  • Olkusz - rynek
  • Olkusz - rynek
  • Olkusz - rynek
  • Olkusz - kościół

Jestem ogromną miłośniczką renesansu. A zamek renesansowy położony w tak malownyczym miejscu, na wyniosłej skale, i doskonale zachowany - cóż może być lepszego? 

Do zamku wiedzie dróżka - trzeba wspiąć się na sam szczyt wzgórza, ale wędrówka nie jest dluga ani męcząca. Na szczycie znajduje się parki, dziedziniec zamkowy i sam zamek - obecnie muzeum (niestety kiedy przyjechaliśmy już było zamknięte).  

 

Zamek ten, podobnie jak Kazimierzowski w Ojcowie, był ważnym ogniwem w łańcuchu fortyfikacyjnym broniącym drogi handlowej z Krakowa na Śląsk. Pierwsza wzmianka o zamku w Pieskowej Skale pochodzi dopiero z 1315 r. Do 1422 r. stanowił własność Korony. W 1557 r. zamek odziedziczył Stanisław Szafraniec, który dokonał przebudowy gotyckiego zamku w stylu renesansowym, wzorując się na wawelskiej rezydencji: "zamek wspaniały wystawił, ogrody zasadził, stawy i zwierzyńce założył. Dom tak był sprzętami ozdobiony, iż go z królewskim równano, a potomkowie jeszcze i w następnym wieku w tymże go stanie bez odmiany dla pamiątki utrzymywali". Data "1578" wykuta we fryzie obramienia okiennego przed wejściem na dziedziniec wewnętrzny dotyczy prawdopodobnie zakończenia przebudowy zamku.W l. 1655-57 zamek zajęli Szwedzi, którzy dokonali w jego wnętrzach dużych zniszczeń. W II poł. XVIII w. Hieronim Wielopolski dokonał wielkiej przebudowy zamku, w wyniku której zatracił on swój renesansowy charakter i stał się bryłą pozbawioną wyraźnych cech stylowych. Pomimo tak gruntownej przebudowy, Wielopolski przywrócił jednak zamkowi splendor rezydencji magnackiej. Jako człowiek postępowy i mający zamiłowania kolekcjonerskie, zgromadził zbiór cennych dzieł sztuki. Zamek był wówczas odwiedzany przez znane osobistości, m.in. gościł w nim August III Sas, zanim został koronowany na króla Polski oraz Stanisław August Poniatowski. W 1903 r. zamek został wykupiony z rąk prywatnych właścicieli i odermontowany. Po wojnie przeprowadzono kolejną restaurację, która przywróciła budowli renesansowy charakter. 

  • po drodze do Pieskowej Skały
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała
  • Pieskowa Skała

Do Ojcowa przyjechaliśmy już wczesnym wieczorem. Weekendowi wycieczkowicze po mału uciekali, kończyla się msza w kaplicy na wodzie. Dzieci były zmęczone, więc skorzystalismy z usług miejscowego dorożkarza odbyliśmy 12-km wycieczkę bryczką doliną Prądnika. Pan był bardzo rozmowny i trochę nam opowiedział o mijanych atrakcjach. 

Skały wyrastające nas niewielką rzeczką rzeczywiście robią wrażenie. Niektóre z nich mają taką budowę, że wyglądają jak kupka kamieni, która za chwilę się rozsypie. Układają się w najprzeróżniejsze fantazyjne formy - bramy, szczeliny, ostańce, niektóre jakby zrobione ludzką ręką rzeźby. 

Pogoda była ładna, świeciło późne słońce. Tradycyjnych zabudowań w dolinie nie zachowało się wiele, ale i takie widzieliśmy. Najbardziej podobalo mi się, że na terenie parku właścicielami domków byli prywatni ludzie, którzy akurat o tej porze wypoczywali na gankach "słuchając, jak upływa czas".

Dojechaliśmy aż do domu opieki, dawniej prowadzonego przez jaki zakon, teraz chyba panstwowy. Ciekawe, co trzeba zrobić, żeby spędzić starość w takim miejscu ;) 

  • Ojców
  • Ojców
  • Dolina Prądnika
  • Dolina Prądnika
  • Dolina Prądnika
  • Dolina Prądnika - "brama krakowska"
  • Dolina Prądnika
  • Dolina Prądnika - dom spokojnej starości

Udaliśmy się dalej, w stronę Krakowa. Najpóźniej o 22.oo chcieliśmy znaleźć miejsce na nocleg. Minęliśmy Kraków i wjechaliśmy na zakopiankę. Miałam wielką ochotę następnego dnia na Zakopane, choć bałam się trochę mówić o tym głośno. Podziwialiśmy piekne chmury, póki slońce nie przesłao ich oświetlać. 

Wybór padł na kiepski i kiczowaty motelik przed Myślenicami. Standard dało się przecierpieć, ale kicz przytłaczał. Dostaliśmy duży 4-osobowy pokój z balkonem i oknami na 3 strony. Łazienka była cienka jak kiszka, wyłożona czarnymi kafelkami i śmierdząca. Niestety nazwy nie zapamiętałam. Obok, przez płot był drugi hotel, i cały czas zastanawiam się, jakie tam były warunki :)

Rano nie tracąc zbędnego czasu wyruszyliśmy w dalszą drogę.  

  • przed MysłowicamiA
  • Dolina Prądnika
  • motel

Pierwszym zadaniem było pozytywne nastrojenie dzieci do końca dnia. Pojechalismy do "Rabkolandu" - wesołego miasteczka. Na nasze szczęście działało od 10.oo, a przyjechaliśmy o 9.55. Byliśmy pierwszymi klientami. 

W Rabkolandzie płaci się za wstęp (1 zl chyba) i za każdą jazdę - 5 zl. Są też akrnety na 5 i 10 jazd (20 i 35 zł). Nie pamiętam, czy poszły nam dwa, czy trzy karnety po 10, ale spędziliśmy tam ładnych parę godzin. Dzieci oczywiście mogłyby jeździć na karuzelach do wieczora.

Na terenie wesołego miasteczka znajdowała się ekspozycja rzeźb z zapałek. Ciekawe i pomysłowe.  

Na pobliskim bazarze kupiliśmy truskawki i ruszyliśmy dalej. 

  • rabkoland
  • rabkoland
  • rabkoland
  • rabkoland
  • rabkoland
  • muzeum rzeźby z zapałek
  • muzeum rzeźby z zapałek

W Chabówce zwiedziliśmy skansen kolejowy. Dzieciom się podobało, można było wchodzić do wagonów, lokomotyw. Można także przejechać się zabytkowym pociągiem, ale tylko w niektóre dni w sezonie wakacyjnym, byliśmy za wcześnie. 

 

  • muzeum rzeźby z zapałek
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka
  • skansen kolejowy - Chabówka

Z Chabówki pojechaliśmy jednak do Zakopanego. Bardzo chciałam pokazać mojej rodzinie góry - dzieci takich jeszcze nie widzialy, ani mąż - na Ukrainie nie ma gór typu alpejskiego. 

Rzeczywiście, jak się podjeżdża do Zakopanego, widok  jest wspaniały. 

Mieliśmy ambitny plan wyjechać kolejką na Kasprowy Wierch, ale jednak pogoda nie wróżyła dobrze, zaczęły się zbierać chmury, a nie mieliśmy odpowiednich ubrań na górę, więc zrezygnowaliśmy.

Poszliśmy na obiad, a zanim zjedliśmy (rest. Warta, ul. Zamoyskiego, daja ogromne porcje), rozpadało się. Wsiedliśmy do samochodu, i lunęło na dobre. Musieliśmy zrezygnować nawet ze spaceru po Krupówkach, nawet przez okna nic nie było widać, tak padało.

Wyjechaliśmy z Zakopanego w kierunku Bukowiny Tatrzańskiej i Łysej Polany, i pomyślałam, że skoro i tak już najeździlismy tyle, to bez sensu teraz wracać tą samą drogą, kiedy można przez... Słowację. 

Ruszyliśmy więc na podbój Słowacji, mając 10 euro w kieszeni. 

  • Tatry
  • Tatry
  • Zakopane (zalane?)

Widoki po drodze byly niesamowite. U nas padało, a nad szczytami kłębiły się chmury. Była nadzieja, że na Słowacji jest ładna pogoda.  

Ostatnio jechałam przez to przejście 12 lat temu. Pamiętam kolejkę, zastępy celników, pograniczników, kontrole. Teraz wszystko zamknięte na cztery spusty. Niby wiedzieliśmy, że tak będzie, ale jednak... szok. 

Najbardziej zdziwiona była Marta (przyzwyczajona do granicy polsko-ukraińskiej); - Mamo, kiedy będziemy na Słowacji? - Już jesteśmy. Właśnie przejechaliśmy granicę. - Już? Jak to już? Kiedy?

Po drugiej stronie granicy rzeczywiście nie padało. Było też zupełnie inaczej niż po polskiej. Nie tylko przez napisy w obcym języku. Gorsze drogi, biedne wioski, ani śladu turystów. I spokój. 

  • jeszcze Polska
  • Słowacja
  • jeszcze Polska
  • Słowacja
  • Słowacja
  • Słowacja

Pierwsze misteczko na Słowacji, przez które przejeżdżaliśmy, to Spiska Biała. 

Kolorowe małe domeczki, manierystyczna(?) kapliczka - Matka Boska na kręconym słupie (zachwyciła mnie), kościół w wyniosłą wieżą.

Ktoś kiedyś zwrocił mi uwagę, że na Słowacji wszystkie kościoły są takie same - rzeczywiście, wszystkie przez nas mijane miały podobne bryły. 

Niestety, nie wiedzieliśmy, że w Spiskiej Bialej znajduje się renesansowy pałac :(

 

Powstanie Białej Spiskiej związane jest z przybyciem na Spisz niemieckich osadników. Główna fala niemieckiego osadnictwa miała miejsce po najeździe tatarskim (1241), choć pierwsze grupy Niemców przybyły na te tereny już wcześniej. W 1271 roku węgierski król Stefan V, nadał niemieckim miastom na Spiszu – między innymi Białej Spiskiej - prawa miejskie, stały się one wtedy wolnymi miastami królewskimi. W 1412 roku węgierski król Zygmunt Luksemburski wziął u Władysława Jagiełły pożyczkę na wojnę z Wenecją, pod zastaw trzynastu miast – w tym Białej Spiskiej. Tereny tzw. zastawu spiskiego pozostały w polskim władaniu aż do 1769 roku, kiedy to zostały zajęte przez wojska austriackie. W 1535 roku, król Zygmunt I Stary przyznał Białej Spiskiej przywilej do organizowania cotygodniowego jarmarku (w każdą niedzielę). Biała Spiska była ważnym producentem lnu, a lniane płótno było eksportowane do całego królestwa węgierskiego, a także na Bałkany i do Turcji.Rozwój miasta zaowocował postawieniem kilku ważnych budowli m. in.: Kościoła Świętego Antoniego Anachorety (Pustelnika) (XIII wiek), ratusza (XVI wiek), plebanii (XVI wiek), szkoły parafialnej (XVII wiek), a także dużej ilości kamienic, potem wielokrotnie przebudowywanych. Biała Spiska nigdy nie otrzymała przywileju wybudowania murów miejskich. Od początku istnienia Biała Spiska była praktycznie wyłącznie niemieckim miastem. Słowacy w statystykach pojawiają się dopiero w XIX wieku. W latach 1945-46 około 850 miejscowych Niemców zostało przymusowo wysiedlonych.  

  • Spiska Biała
  • Spiska Biała
  • Spiska Biała

Opustoszałymi słowackimi drogami dotarliśmy do miasteczka Stara Lubowla, w której znajduje się zamek, położony na wyniosłym wzgórzu, górującym nad miastem. Do samego zamku nie pojechaliśmy, podziwialiśmy tylko z daleka, za to zwiedziliśmy chyba całą Lubowlę w poszukiwaniu supermarketu Billa. 

Zrobiliśmy sobie zakupy na kolację i na śniadanie następnego dnia, a także kupiliśmy dwie zgrzewki piwa - zaczepiony tubylec poradził nam Złotego Bażanta. 

 

Stara Lubowla jest jednym z najstarszych miast obecnego Spisza. Pierwsza pisemna wzmianka o mieście pochodzi z 1292, z czasów sporu polsko-węgierskiego o południowe tereny ziemi sądeckiej. Wykorzystując stan anarchii na Węgrzech księżniczka Kinga, dążąca do zacieśnienia związków Spisza z Polską, obsadziła ten teren swoimi wojskami, które stacjonowały tam aż do śmierci księżniczki w 1292. Potem jednak teren obecnego północnego Spisza został włączony do Węgier. W 1364 król Ludwik nadał Starej Lubowli prawa miejskie i obdarzył miasto wieloma przywilejami. W 1412 miasto to weszło wraz z miastami spiskimi w skład tzw. zastawu spiskiego - miast zastawionych przez Zygmunta Luksemburczyka Władysławowi Jagielle. Zamek lubowelski ustanowiono siedzibą polskiego starosty spiskiego. Pod rządami polskich królów miasto rozkwitało, prowadząc handel z Polską. Było miejscem wielu spotkań i rokowań między władcami Polski i Węgier. Pod władzę królów Węgier - wówczas byli już nimi Habsburgowie - miasto wróciło w 1769, po zagarnięciu starostwa spiskiego i południowej części ziemi sądeckiej przez Marię Teresę. W połowie listopada 1918 r. założono tu Polską Radę Narodową. Przynależność państwową miał wtedy określić plebiscyt, do którego jednak nie doszło. Do dziś gwara lubowelska, co potwierdza wydany niedawno jej słownik, jest bardzo zbliżona do języka polskiego. 

Ważniejsze zabytki miasta to:

 - zamek lubowelski (Hrad Ľubovňa) - wybudowany pod koniec XIV w. (pierwsza wzmianka z 1311); dobrze zachowany

 - skansen budownictwa ludowego pod zamkowym wzgórzem, z greckokatolicką drewnianą cerkwią ze wsi Matysowa oraz drewnianymi domami mieszkalnymi z początków XX w., przeniesionymi z różnych miejscowości na terenie północno-wschodniego Spisza

 - kościół św. Mikołaja - gotycki, z XIII w., przebudowany w drugiej połowie XVII w. w stylu barokowym oraz w XIX w. w stylu klasycystycznym, barokowe wnętrze z późnogotycką chrzcielnicą i rzeźbą Madonny z 1300

 - średniowieczny rynek (Námestie sv. Mikuláša) z renesansowymi i klasycystycznymi domami mieszczańskimi. 

  • Stara Lubowna - zamek
  • nie parkuj
  • po drodze
  • po drodze
  • po drodze

Właściwie mieliśmy wracać do Polski najbliższym przejściem, czyli przez Piwniczną, ale namówiłam męża, żebyśmy pojechali jeszcze kawałek i zaczepili o Bardejów. Dał się namówić.

Do Bardejowa dojechaliśmy ok. 18.oo. Przeszliśmy pustymi uliczkami na Rynek, na ławkach siedzialy może ze cztery osoby. Pusto, cicho. I dookoła wspaniały renesans, renesans zapierający dech w piersiach. Nie mogłam się nacieszyć.

Przysiedliśmy w cukierni w jednym z rynkowych podwórek (dzieci miały obiecane ciastka). Ciastka nie były najlepsze, z dużą ilością chemicznych barwników i cukru w środku. 

 

Pierwsza wzmianka o Bardejowie pochodzi z 1241 r., a w 1376 r. przyznano mu przywileje wolnego miasta królewskiego. W tym czasie, dzięki położeniu przy szlakach czarnomorskich, miasto stało się jednym z najpotężniejszych ośrodków Górnych Węgier. Szczyt potęgi Bardejowa przypada na XV stulecie, kiedy królowie, również polscy, udzielali mu licznych przywilejów, a w mieście kwitł handel i rzemiosło. Bogactwo i stabilizacja zaowocowały wielkimi inwestycjami budowlanymi, do których należał kościół parafialny św. Idziego, ratusz, gimnazjum humanistyczne, a także rozbudowa murów miejskich w solidny system fortyfikacji, bodaj najdoskonalszy na obszarze Górnych Węgier (dziś jeden z najlepiej zachowanych na Słowacji).

Najpiękniejszym budynkiem na rynku jest ratusz (1505 r.): rdzawy bezwieżowy budynek ze spadzistym dachem ozdobionym pinaklami, łączący cechy późnego gotyku i wczesnego renesansu. W jego wnętrzach od 1905 r. mieści się Šarišské múzeum (Muzeum Szarysza). Integralną częścią ekspozycji są wnętrza ratusza z pierwszymi na Słowacji kamiennymi portalami i obramieniami okien w stylu włoskiego renesansu, fragmentami fresków czy drewnianym kasetonowym stropem z początku XVI w. w dawnej sali obrad.

Kościół wzniesiono na początku XV w. We wnętrzu zamkniętym przepięknymi sklepieniami zachowało się 11 późnogotyckich dwuskrzydłowych ołtarzy, warto zwrócić uwagę na gotyckie pastoforium i chrzcielnicę, a także na grupę Ukrzyżowanie z 1479 r. w łuku tęczowym i pietę z 1440 r. wyrzeźbioną w piaskowcu. 

  • Baredjów - rynek, kościół św. Idziego
  • Baredjów - ratusz
  • Baredjów - rynek
  • Baredjów - rynek
  • Baredjów - rynek
  • Baredjów - rynek
  • Baredjów - kościół franciszkanów
  • Baredjów - detale
  • Baredjów - detale
  • Baredjów - ratusz
  • Baredjów - ratusz
  • Baredjów - ratusz
  • Baredjów - po ciastkach

Zaraz sa Svidnikiem natrafiliśmy na ciekawy pomnik - radziecki i niemiecki czołg w walce wręcz. Znajduje się tu "Dolina Śmierci" - pamiątka po ciężkich bojach z okresu II wojny światowej, operacji dukielsko-preszowskiej. jadąc w głąb doliny można zobaczyć kilkadziesiąt czołgów i innego sprzętu wojskowego porzuconych na okolicznych polach.

  • Dolina Śmierci

Tego samego jeszcze dnia na wieczór, ok. 22.oo dotarliśmy do Dukli, gdzie spędziliśmy noc w "apartamencie" w hotelu "Galicja". Było to faktycznie małe mieszkanko, 2 pokoje z kuchnią, na poddaszu hotelu. Zapłaciliśmy 100 zł - 2 razy mniej niz pod Krakowem, a standard był lepszy, i wiele przyjemniej, choć też bez luksusów.

Śniadania nie było w cenie, ale mieliśmy zakupy ze Slowacji, więc daliśmy radę sami.

Dukli nie zwiedzaliśmy, od razu następnego dnia rano ruszyliśmy w dalszą drogę.  

  • ololice Dukli
  • okolice Dukli
  • okolice Dukli

Ruszyliśmy w kierunku Przemyśla, ale z zamiarem zwiedzenia jeszcze kilku rzeczy po drodze. Pierwszym był drewniany gotycki kosciół w Haczowie, dla nas absolutnie niesamowity, nie dość, że gotycki, to jeszcze drewniany. Zachowało się nawet 9 oryginalnych desek z gotycką polichromią. Na naszych terenach nie miałby szans z Tatarami.... 

 

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP – drewniany gotycki kościół o konstrukcji zrębowej, zbudowany pod koniec XIV wieku. Wnętrze kościoła zdobi polichromia figuralna z 1494, którą odkryto w 1956 roku, podczas prac konserwatorskich.

W XVII wieku do kościoła gotyckiego dobudowano barokową wieżę, i obiegające kościół drewniane soboty. Jest to największy drewniany kościół gotycki w Europie i jednocześnie najstarszy kościół drewniany w Polsce. W 2003 kościół ten został umieszczony na liście światowego dziedzictwa kulturalnego UNESCO. 

  • Haczów
  • Haczów

Z Haczowa udaliśmy się w kierunku Ulucza. Co prawda wyszło tak, że trochę zabłądziliśmy (atlasy samochodowe nie są zbyt dokładne, jeśli chodzi o takie dziury) i zaczęliśmy się nawet obawiać, czy starczy nam benzyny, ale jakoś się udało. W efekcie do Ulucza dojechaliśmy od drugiej strony, a po drodze zwiedziliśmy cerkiew w Dobrej (dawniej Dobra Szlachecka), która jest podobno jedyną tego typu w Polsce. 

Właściwie sa to swie cerkwie - jedna "właściwa, otoczona murkiem, gruga natomiast posadowiona na wieży bramnej, pozostałość po dawnej fortyfikacji.  

 

Obecnie istnieje w Dobrej zespół złożony z dwóch cerkwi (jedna z nich bramna z dzwonnicą). Data powstania obu budynków nie została dotąd precyzyjnie ustalona. Cerkiew bramna jest świątynią co najmniej XVII-wieczną.

Cerkiew bramna w Dobrej jest jedynym tego typu zabytkiem w Polsce, reliktem średniowiecznej tradycji budowlanej sytuującej świątynię ponad bramą w fortyfikacji. W takiej cerkwi umieszczano zazwyczaj ikonę lub relikwie będące palladium grodu. 

  • Dobra Szlachecka
  • Dobra Szlachecka
  • okolice Ulucza
  • okolice Ulucza

Cerkiew w Uluczu, przez długi czas uważana za najstarszą w Polsce cerkiew drewnianą (datowana na 1510 r.) jest położona na wysokim pagórku. Nie wiem, jak ludzie chodzili się tam modlić, zwłaszcza starsi, bo rzeczywiście idzie się spory kawalek pod stromą górkę. A zimą?

Takie położenie miało jednak swoje uzasadnienie, ponieważ znajdował się tam dawniej obronny klasztor bazyliański. 

Mimo, ze najnowsze badania obaliły tezę o XVI-w. pochodzeniu świątyni, i tak jest ona zachwycająca dzieki swojej archaicznej bryle i bajkowym położeniu.

W Uluczu urodził się autor melodii hymnu narodowego Ukrainy, Mychajło Webyćkyj. 

 

Cerkiew wybudowana została na szczycie wysokiego, zalesionego wzgórza opadającego od strony południowej ku dolinie Sanu i położonej w niej wiosce. Rozległy teren przycerkiewny otaczają czytelne pozostałości obwarowań w postaci podwójnego muru kamiennego (z fosą w międzymurzu), w którym znajdowała się furta i brama (flankowane basztami). Bazylianie opuścili monastyr w 1744 roku, przenosząc się do Dobromila, jednak cerkiew pozostała ośrodkiem ruchu pielgrzymkowego do czasu ostatniej wojny. 

  • > Ulucz
  • Ulucz
  • Ulucz

Ostatnim punktem zwiedzania był Krasiczyn, na specjalne życzenie mojego męża. Zresztą on sam poszedł zwiedzać bo Mały spał, a ja kiedyś już tu byłam (przed remontem).

 

Został zbudowany na przełomie XVI i XVII wieku przez Stanisława Krasickiego i jego syna Marcina. Dwie ściany parawanowe Zamku zdobione są piękną ażurową attyką. W narożach znajdują się cztery okrągłe baszty - Boska, Papieska, Królewska i Szlachecka (ich nazwy symbolizują aprobowaną przez fundatorów hierarchię świata, obejmującą doczesność i wieczność). Z Dziedzińca Zamkowego, okolonego arkadowymi podcieniami, podziwiać można niezwykle rzadko spotykane przepiękne sgraffitowe dekoracje przedstawiające sceny biblijne, medaliony z popiersiami cesarzy, wizerunki polskich królów oraz sceny myśliwskie.

  

  • Krasiczyn
  • Krasiczyn
  • Krasiczyn
  • Krasiczyn

Zazwyczaj jadamy w "Niedźwiadku", albo w barze "Rubin", ale tym razem poszliśmy na pizzę do Margerity.  Koniec wycieczki... przed nami już tylko powrót do domu... 

Tym razem bez zbędnych postojów - nie było kolejki. 

Wieczorem byliśmy w domu. 

  • "wyjmij pistolet przed odjazdem"
  • Ukraina...

Zaloguj się, aby skomentować tę podróż

Komentarze

  1. marger22
    marger22 (10.01.2013 15:55) 0 + -
    Znalazłem tę podróż szukając relacji z Bardejova. Znalazłem Bardejov i całą masę pięknych miejsc, które również niedawno odwiedziłem. Jeżeli masz ochotę to zapraszam do obejrzenia moich podróży.
    Super podróż, bardzo fajny opis i cała masa wspaniałych zdjęć. Pozdrawiam
  2. zipiz
    zipiz (06.09.2009 22:31) 0 + -
    duży plus za podróż, Orle Gniazda i Tatry również odwiedziłem w te wakacje, więc mogłem zobaczyć inne ujęcie tematu...
  3. pt.janicki
    pt.janicki (19.07.2009 17:53) +1 + -
    Podróż oglądałem "na raty", ale nie dlatego, że mnie nużyła. Broń Boże!
    Podobnie jak Agnieszka wiele z tych miejsc zwiedzałem, tyle że podczas kilku wypraw.
    Rajdy Szlakiem Orlich Gniazd pn.: "Jura...(z odpowiednią datą) to była sztandarowa impreza turystyczna Politechniki Łódzkiej, konkretnie Klubu "PŁazik" (nie wiem czy nadal jest organizowana).
    Zamek w Pieskowej Skale też na mnie zrobił wrażenie...
    Mógłbym jeszcze trochę... Za przypomnienie wielu oglądanych miejsc dziękuję!
  4. lmka
    lmka (17.07.2009 21:55) +1 + -
    Gratuluję ! Pomysłu na wyprawę i opisu który przeczytałem bez znużenia .
  5. rebel.girl
    rebel.girl (16.07.2009 0:14) +1 + -
    świetna, modelowa relacja! jestem pod wrażeniem ciekawych i "profesjonalnych" opisów ;) gratuluję ;)
  6. sagnes80
    sagnes80 (15.07.2009 22:11) +1 + -
    ode mnie też plusik :) wiele z tych miejsc odwiedziłam dawno temu i chciałabym kiedyś wrócić :) dzięki za przywrócenie wspomnień :)
  7. kazikss
    kazikss (15.07.2009 12:04) +1 + -
    Brawo za ogrom pracy włożony w opisanie podróży, oraz za pomysł, jak to mówią "cudze chwalicie bo swego nie znacie" się w tym wypadku niesamowiecie sprawdza sprawdza. Mimo iż często bywam w okolicach które opisałaś to nie znam wielu szczegółów opisanych przez Ciebie, musze przyznać że od tej pory bedę na te okolice patrzył troszkę inaczej a w szczególnosci uważniej.
  8. slawannka
    slawannka (15.07.2009 9:30) +1 + -
    Kasiu, jak byś podpisała zdjęcia, ciekawiej by się oglądało:)
  9. slawannka
    slawannka (15.07.2009 9:28) +1 + -
    Bardzo, ale to bardzo ciekawa relacja! Jak na początek, przeczytałam, zdjęcia na potem.
fotokresy

fotokresy

Kasia
Punkty: 15817