Ładuję...

kolumber.pl


Gemona del Friuli 1999 - Laboratorio Internazionale della Comunicazione



Bruno

Nie mogę nie opowiedzieć o tym niezwykłym człowieku, bez którego nie byłoby Laboratorium, nie byłoby tego wyjazdu, bez którego świat byłby uboższy.

Urodził się w Trieście, pracował i mieszkał w Mediolanie, ale Friuli to była jego ziemia, tam się najlepiej czuł, dlatego tam zakotwiczył swoje dzieło - Laboratorio Internazionale della comunicazione. Profesor teorii kina, krytyk filmowy, humanista, przyjaciel wielu...

Chcę powiedzieć o jednym aspekcie jego życia a kto wie, może komuś ta opowieść pomoże - uwierzyć?

Podczas inauguracji Laboratorium na podium staje Bruno De Marchi, il direttore. Zaczyna mówić najpierw bez kartki, potem czyta. Jednak ma problemy ze sformulowaniem słów, zaczyna mówić urwane słowa, niezrozumiałe. Kursanci patrzą na siebie, zaskoczeni... Milknie.

Do podium podchodzi jeden z profesorów. Mówi, że Bruno kilka lat temu doznał wylewu, który zaatakował go w niezwykle bolesny dla tego człowieka sposób - doznał afazji. Wylew zaatakował jego mowę. To powoduje, że mówienie jest dla niego niezwykle trudne i stresujące. Jednak Bruno myśli tak samo jak my wszyscy, pisze, pracuje, wykłada i jest dyrektorem Laboratorium.

Wszyscy studenci słuchają tych objaśnień w milczeniu, a następnie zaczynają klaskać.

Wiem o problemach mojego przyjaciela odkąd spotkałam go po latach rok wcześniej. Rozmawialiśmy wiele na ten temat. Obserwowałam jego nieludzkie wysiłki, jego walkę ze sobą żeby powiedzieć najprostsze zdanie. Miewał dni lepsze i gorsze, ale nigdy nie było takiego dnia, żeby mówienie nie sprawiało mu trudności. Znam go i wiem, że wolałby nie móc chodzić, nie mieć władzy w rękach, ale mówić... Pisać mu było trochę łatwiej, ale i tak była to walka, walka wagi ciężkiej... On najczęściej słyszał swoje błędy, ale każda próba poprawienia się była nieudana. Czasem chciało mi się płakać gdy byłam świadkiem jego walki o słowa, ale nie mogłam okazać współczucia ani mu pomagać, bo wtedy czuł się bezsilny. Jego siła woli i godność z jaką znosił to swoje cierpienie jest godna największego uznania...

Myślę, że historia mojego przyjaciela może dodać sił ludziom, mającym takie, lub inne problemy. Może też pomóc innym wiele zrozumieć: Bruno do końca życia czynnie pracował, pisał artykuły i książki, prowadził wykłady i ćwiczenia ze studentami uniwersytetu... Kiedy nie mógł się porozumieć, przekazywał studentom swoje materiały na piśmie, a sam kierował dyskusją.

Mam wielkie uznanie dla niego, ale też i dla tych, którzy nie powiedzieli - nie! Myślę, że kontakt studentów z profesorem mającym problemy z mówieniem był dla nich wielkim, bogatym doświadczeniem życiowym - tak na uniwersytecie, jak i w naszym Laboratorium.

Bruno De Marchi zmarł nagle 24 kwietnia 2005, a w sierpniu tegoż roku został uznany honorowym obywatelem Gemony ...