Ładuję...

kolumber.pl


Niech ten lot się nie kończy... 2009-12-30

Na lotnisku jest niezwykle pusto... Dziś mało kto leci. Większość lotów odwołano.

W samolocie na fotelach czekają na nas życzenia od pilota i podziękowanie, że zechcieliśmy wraz z załogą spędzić razem tę magiczną noc. Czuję się niezwykle...

Jest oczywiście ciemno, kiedy tak lecimy nad Europą, ale ja jak zwykle lecę z głową w okienku. Niebo jest bezchmurne, widać rozświetlone miasta. Do północy jeszcze daleko, ale co pewien czas gdzieś tam w dole pojawiają się maleńkie kolorowe światełka - fajerwerki! Uwielbiam fajerwerki, lecę marząc o pokazie w Mediolanie. Włosi mają fioła na punkcie fajerwerków, więc z pewnością to będzie coś fantastycznego. Tu jednak widzę fajerwerki od góry, i to jest całkiem niezwykłe. A jeśli jakaś raca poleci tak wysoko że dosięgnie samolotu? Nie przejmuję się, niech tam - lecę nad Europą, to najważniejsze, teraz mógłby nawet skończyć się świat...

Świat się nie kończy, fajerwerki cały czas są nie większe niż główki od szpilki, kolorowe miasta wyciągają swoje światła w naszym kierunku, a my płyniemy nad Europą...

Stewardessa roznosi pasażerom kieliszki z szampanem. - Szczęścia w Nowym Roku i nowym stuleciu od pilota i załogi! - pijemy toast, a ja myślę w duchu: kochany pilocie, i nie spiesz się za bardzo, pokręć się trochę, polataj dookoła, niech nas tu w górze Nowy Rok zastanie...