Ajax Loader Ładuję ...

vamos a la playa



Barcelona w rytmie samby 2008-02-14

W słonecznym kraju, gdzie tak blisko jest do raju, rosną palmy, szumi morze, pięknie jest o każdej porze. Barcelona w rytmie samby, czyli -- --całkiem obcy ludzie okazują sie najlepszymi gospodarzami świata, najpierw z Polski piszemy mejla do losowo wybranego młodzieńca z aż podejrzanie bezinteresowanego serwisu : hola amigo, szukamy noclegu, nie mamy pieniędzy ani złych zamiarów, besos de polonia, a potem lecimy, tak po prostu, noc na lotnisku i vamos, a la playa. Drzewka pomarańczowe kwitną pod oknem, klucze do mieszkania człowieka, którego znamy z 3 mejli i 10 minut rozmowy nad walizką, lądują w kieszeni, potem wspólna kolacja i wino, argentyńskie opowieści, fucking Spain, salut con padre!-- nocny spacer na La Rambla, uciekamy przed panem kebabem, a potem jest tylko więcej, bardziej, intensywniej, Pakistańczycy atakują, Afrykańczycy tańczą taniec deszczu, miejscowa mafia chce nas zwerbować, a my możemy tylko patrzeć, słuchać, chłonąć. Rozkładamy tęczowe parasolki w metrze, que pasa? no lluvia! śmieją się hiszpanie i robią nam zdjęcia, my też się śmiejemy, bo si si, it's raining spiritually. Un poco locca, poznajemy tajemnice miasta nocą, haszysz na ulicy, kokaina na barze, wszyscy zachłanni i you have to be open-minded, you are in barcelona - zachrypnięte głosy i nieprzytomne spojrzenia, samba i mojito, it's normal, linda, it's normal.  --ulice, domy, ludzie, czekanie, patrzenie, zmęczenie, pragnienie, tęsknota -- życie --un dos tres, nada mas, za moment znów tam wracamy