Ajax Loader Ładuję ...

Między górami Harzu a Morzem Północnym



I co tu robić?

Hanower to nie jest miejsce, do którego chce się jechać tak po prostu, dla piękna krajobrazów. Na ogół ma się jakiś bardziej prozaiczny motyw. Zaskoczenie jest tym milsze, im mniejsze oczekiwania.

Wiedząc o nalotach dywanowych i pokiereszowanej przeszłości miasta, plombowanej architekturą zmieniającą się z dekady na dekadę, nie oczekiwałam wewnętrznego achania. Ale coś tam drgnęło i ujęło. 

No i rzeka Leine, okolona bujną roślinnością, pośród której buszują niepoliczalne stadka królików. Wzdłuż rzeki, co tydzień, w sobotę, odbywa się giełda staroci-naprawdę niezła, a poza tym w kolorowym towarzystwie rzeźb zaprojektowanych przez Niki de Sainth Phalle, które - powielone w miniaturze- urosły do jednego z miejskch symboli, masowo reprodukowanego w formie breloczków.  

Poza tym, jak na solidne miasto przystało, architektura użyteczności publicznej prezentuje się zacnie, w kilku momentach mile zaskakuje, dom Leibniza elegancko odrestaurowany a najmodniejszym miejscem spotkań pozostaje koński ogon dumnie prężący się przed Dworcem Głównym