Ładuję...

kolumber.pl


Papieska rezydencja



W winnicy - letniej rezydencji papieży 2014-05-25

Podróżowanie po Prowansji to okazja na dotarcie do wielu ciekawych choć niepozornych z pozoru miejsc.

To miejsce zaplanowaliśmy na podstawie internetu i mapy. Jak wiele innych. Kolejny punkt, który mógł okazać się pomyłką. Chociaż w przypadku winnic w Prowansji jest to raczej mało prawdopodobne.

Podróżowanie od miejsca do miejsca, z terminarzem obliczonym z dokładnością do dziesiątek minut, nieraz powodowało perturbacje i zniechęcenie.

Tym razem było podobnie ... tylko, że przeciwnie. Byliśmy zachwyceni. Od momentu skręcenia z głownej, a może raczej z lokalnej pokrytej asfaltem drogi, wszystko krok po kroku okazywało, że miejsce jest niemal magiczne. Wjazd przez bramę ze słupkami sięgającymi bardzo odległych czasów, pusty parking, cisza i urocze zabudowania stanowiące fragment warownej posiadłości. Pełno czarujących detali na budynku i w jego sąsiedztwie oraz wspaniały widok na winnicę i odległe góry z Mont Ventoux na głównym planie.

Obchodziliśmy budynek kiedy powitał nas gospodarz - duży pies sprawiający przyjacielskie wrażenie jednak wyraźnie wygłaszający informację o naszym przybyciu. Na wszelki wypadek wycofaliśmy się spotykając przy samochodzie ludzkiego gospodarza. I za chwilę zostaliśmy skierowani do pomieszczenia winnicy.

Właścicielka mówiła płynnie po angielsku dzięki czemu dowiedzieliśmy się wiele o historii tego miejsca. Była to jedna z pierwszych winnic założonych przez papieży. Pełniła też rolę letniej rezydencji papieży. Średniowieczne pozostałości widać było tutaj na każdym kroku nawet w opowieści.

Wino było dobre, szczególnie te dwa 15-letnie egzemplarze. Dzięki francuskiej prasie mieliśmy okazję ich posmakować - dzień wcześniej podczas specjalnej degustacji dla dziennikarzy zostały otwarte specjalne egzemplarze. Nas zaciekawiło różowe wino tworzone w trochę odmienny sposób niż większość, dzięki czemu miało bardzo głęboki kolor. Smakowało równie głęboko.

Rozmowa i wino były tak ciekawe, że spędziliśmy tam bardzo dużo czasu. Trzeba było ominąc conajmniej jeden kolejny przystanek naszej podróży.