Ładuję...

kolumber.pl


Dzień 5, powrót z Linozy, zachód słońca i żółwie 2011-10-05

Wracając wodolotem miałyśmy przyjemność obserwować zachód słońca na morzu... Choć przez szybkę, było na co patrzeć...

Po przybyciu do portu odwiedziłyśmy Centro Recupero Tartarughe - szpital dla żółwi morskich. Codziennie od 18 do 19 weterynarze, pracujący na zasadzie wolontariatu oprowadzają po szpitaliku turystów, opowiadają o życiu żółwi i o czyhających na nie niebezpieczeństwach.

Najczęstszy problem to połknięty haczyk. Żółwie u których podejrzewa się haczyk w przewodzie pokarmowym są badane, prześwietlane i operowane. Po odbytej kuracji wypuszczane są do morza. Chętni turyści mogą pomóc w tej operacji - wynosi się żółwie na plaże w wanienkach i wypuszcza tuż przed wodą. Kiedy my tam byłyśmy nie było takiej akcji.

Najdłużej przebywa w szpitaliku żółwica, która niestety, nie może być wypuszczona. W kolizji z łodzią motorową straciła łapę i doznała również innych uszkodzeń węwnętrznych. Po wyleczeniu przebywa w szpitalu w ogromnym basenie.

Mieszkańcy Lampeduzy, rybacy oraz turyści uczulani są na los żółwi. Wzywa się wszystkich, który zauważyli żółwia - żywego lub martwego - do poinformowania o tym fakcie pracowników szpitala, z podaniem miejsca znalezienia żółwia, jego wielkości i stanu.