Ajax Loader Ładuję ...

Malta od dupy strony



Na wsi maltańskiej 2010-07-13

Nie wierzcie informacjom, że na Malcie jest drogo, brudno i ciasno. No dobra, tutejsze ulice nie są tak wypucowane jak drogi Szwecji, a taksówkarz bez skrupułów wyrzuci butelkę lub „kiepa” z pędzącego auta wprost na ulicę, ale piękne i odludne zakątki każdy znajdzie tu bez problemu.

Mój plan wakacyjny zakładał, nocowanie na polu namiotowym, co znacznie ograniczyło koszty akomodacyjne. Okazało się, że na wyspie jest tylko jedno miejsce na oficjalny biwak. Znajduje się on w północnej części wyspy, na końcu półwyspu nazywanego Marfa Ridge. Według sympatycznego managera pola – Pana Vince’a – lokalne władze nie są przychylne temu rodzajowi turystyki. Ponad 17 lat walczył o pozwolenie na otworzenie campingu, a udało się to dopiero 5 lat temu.Dotarcie na pole teoretycznie nie powinno być problemem. Teoretycznie, bo za pierwszym razem w 30-stopniowym upale z 14-kilogramowym plecakiem… odrobinę zabłądziłem.

Nie miałem pewności, czy jest możliwe przejście wzdłuż wybrzeża i ruszyłem na około – nadkładając jakieś 2-3km. Nie popełniajcie mojego błędu! Aby dotrzeć na kemping: dojazd do wybrzeża autobusem 45 z Valetty i dalej 3km spacer po plażach uroczych zatoczek. Rejony te to taka maltańska wieś: niewielkie poletka z dojrzewającymi pomidorami i miedzami usypanymi z kamieni, dzieci bawiące się na skalistych plażach oraz na wpół zdziczałe psy i koty wylegujące się w cieniu – to typowy krajobraz Marfa Ridge.

Trasę z pola namiotowego na przystanek, pokonałem w sumie kilkanaście razy. Uwierzcie lub nie, ale ten spacer po wioskach i zatoczkach był zawsze rozkosznym wstępem do dalszej eksploracji Malty...

Czytaj więcej na blogu: http://www.drobneroznice.pl/na-wsi-maltanskiej/