Komentarze użytkownika pan_hons, strona 836
Przejdź do głównej strony użytkownika pan_hons
-
taki może McDrive, podbiegasz tylko z odliczoną gotówką i w parę sekund masz bilet:) Taki FastTicket:) No i w jakiej fajnej kolorowej oprawie:)
-
to muzyka katalońska czymś się różni od hiszpańskiej? :) Ja wiem, że Katalończycy uwielbiają się we wszystkim odróżniać od reszty Hiszpanów, ale muzyka to chyba jest ta sama... Ale ja się tam zbytnio nie znam...
-
mamy dokładnie te same zdanie zfieszu:) Na szczęście będąc w Turcji można sobie spokojnie poradzić bez oliwek, bo tyle tam innych owoców i warzyw:)
-
mi też bardzo się tam podobało:)
-
oo, dobrze wiedzieć:) Dzięki za uzupełnienie:)
-
cytując za wikipedią:
Kościół św. Elżbiety we Lwowie – jest położony przy pl. Kropiwnickiego 1 (ukr. пл. Кропивницького 1; przed 1945 pl. Bilczewskiego), w najwyższym punkcie Śródmieścia, dokładnie na wododziale Wisły i Dniestru; zwykło się mawiać, że woda z każdej połaci jego dachu spływa do innego morza[1]. Największa i zarazem najwspanialsza świątynia lwowska ery nowożytnej
Zaraz przy ulicy Gródeckiej, idąc nią z dworca kolejowego do centrum miasta. Nie da się ominąć tego kościoła, bo z daleka rzuca się w oczy. No chyba że nie przyjechałaś koleją do Lwowa albo nie byłaś w tej części miasta...
-
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
rzeczywiście żyrafy:) Takie rzeczy mogą być tylko w mieście Gaudiego. Jakby jeszcze je tak pomalować i dodać oczy...;)
-
ano... eksterminacja na niespotykaną nigdy wcześniej i później skalę...Ale co tam, ważne złoto...:( No i oczywiście ku chwale Boga...
-
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...
-
taki może McDrive, podbiegasz tylko z odliczoną gotówką i w parę sekund masz bilet:) Taki FastTicket:) No i w jakiej fajnej kolorowej oprawie:)
-
to muzyka katalońska czymś się różni od hiszpańskiej? :) Ja wiem, że Katalończycy uwielbiają się we wszystkim odróżniać od reszty Hiszpanów, ale muzyka to chyba jest ta sama... Ale ja się tam zbytnio nie znam...
-
mamy dokładnie te same zdanie zfieszu:) Na szczęście będąc w Turcji można sobie spokojnie poradzić bez oliwek, bo tyle tam innych owoców i warzyw:)
-
mi też bardzo się tam podobało:)
-
oo, dobrze wiedzieć:) Dzięki za uzupełnienie:)
-
cytując za wikipedią:
Kościół św. Elżbiety we Lwowie – jest położony przy pl. Kropiwnickiego 1 (ukr. пл. Кропивницького 1; przed 1945 pl. Bilczewskiego), w najwyższym punkcie Śródmieścia, dokładnie na wododziale Wisły i Dniestru; zwykło się mawiać, że woda z każdej połaci jego dachu spływa do innego morza[1]. Największa i zarazem najwspanialsza świątynia lwowska ery nowożytnej
Zaraz przy ulicy Gródeckiej, idąc nią z dworca kolejowego do centrum miasta. Nie da się ominąć tego kościoła, bo z daleka rzuca się w oczy. No chyba że nie przyjechałaś koleją do Lwowa albo nie byłaś w tej części miasta... -
racja:) Też tak myślę, z tą przykładowo Teneryfą czy Egiptem. Ogólnie myślę, że nie ma sensu oczekiwać relacji tekstowej po bardzo oklepanych miejscach, gdzie mnóstwo osób albo było, albo nawet jeśli nie było, to dużo wiemy o tych miejscach. Ale ażby się prosiło aby coś napisać o bardzo egzotycznych miejscach, o których my Polacy prawie nic nie wiemy i bardzo mało z nas tam było, a na kolumberze prawie nikt. Choćby np. ostatnia podroż na Sri Lankę gdzie wywiązała się moja dyskusja z autorem. Super byłoby coś poczytać o tym miejscu, jak wyglądała podróż, co się działo, jakie przygody były, jakie obserwacje i wrażenie, coś o kraju, o życiu ludzi, o kulturze, zwyczajach, o historii, o sytuacji polityczno-gospodarczo-społecznej, o odwiedzanych miejscach itd. Ale autor stwierdził, że nie ma zamiaru nic pisać, bo wszystko już powiedziano i wszystko jest na internecie dostępne. I najciekawsze jest to, że to nie jest odosobniony przypadek, ale norma obecnie na kolumberze, że im bardziej egzotyczna podróż i im bardziej ludzie byliby spragnieni dowiedzieć się czegoś o tej podróży czy kraju, to tym mniej jest tekstu, a najwięcej tekstu jest w podróżach najbliższych, dotyczących miejsc bardzo znanych i wielokrotnie odwiedzanych. Wszystko na odwrót!
-
rzeczywiście żyrafy:) Takie rzeczy mogą być tylko w mieście Gaudiego. Jakby jeszcze je tak pomalować i dodać oczy...;)
-
ano... eksterminacja na niespotykaną nigdy wcześniej i później skalę...Ale co tam, ważne złoto...:( No i oczywiście ku chwale Boga...
-
rozumiem Cię w pełni:) Też widzę tą ogromną dysproporcję między użytkownikami tego serwisu... Od ściany do ściany. Choćby jedną z takich ścian jest ta, gdzie pisaliśmy przed chwilą o Afryce. Tekst nic, ale plusy i zainteresowanie rośnie... Niestety, kultura obrazkowa zwycięża... Niewykluczone, że za np. rok ja też się poddam i stwierdzę, że to nie ma sensu, że kijem Wisły nie da się zawrócić i przerzucę się tylko na same fotki i zero tekstu będzie (bo i po co) albo się przeniosę gdzie indziej (choć na razie nie wiem gdzie, bo nie mam alternatyw)...