Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 473

Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski

  1. lmichorowski
    lmichorowski (18.09.2013 21:49)
    Pasowałby tu poetycki opis z poematu o Alpach napisanego przez Frédérica Monnerona (1813-1837)

    ".. Ils vont toujours. L'horizon s'ouvre immense,
    Il se gonfle, il se perd, et toujours recommence ;
    Confus, inépuisable, il s'enfuit, reculant
    L'orageuse étendue au flot étincelant.
    Et les monts sur les monts s'accumulent sans cesse ;
    Le haut plateau succède au plateau qui s'abaisse,
    Bordant de ces créneaux lugubres, désolés,
    Les horizons de neige au clair azur mêlés.
    Le glacier, qui se roule en vagues cristallines,
    Allume aux feux du jour ses verdâtres collines".
  2. lmichorowski
    lmichorowski (18.09.2013 21:41)
    "Oh! Alpes des conquérants de l'inutile
    Comme je sens sous tes glaces en péril
    Le rêve d'une solitude partagée
    Entre glaces, neiges et roches éprouvées..."
  3. lmichorowski
    lmichorowski (18.09.2013 21:40)
    Ale minusy chyba jednak przeważają...
  4. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 22:59)
    Dzięki za plusy za Orawkę i Kraków. Pozdrowienia.
  5. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 22:57)
    Dziękuję za kolejne etapy podróży przez Galicję, ciekawe komentarze i plusy. Dziękuję także za korektę błędu w podpisie zdjęcia z Dębna. Pozdrawiam.
  6. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 22:34)
    To jedna z kilku wersji tej legendy. A jak tam było naprawdę?...
  7. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 22:05)
    Kto wie?... Choć z drugiej strony, pamiętam że będąc jeszcze pacholęciem widziałem takie rysunki duchów, a wówczas nikt do Londynu i Irlandii raczej nie jeździł.
  8. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 22:03)
    Ale... im strzelać nie kazano..
  9. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 21:36)
    Albo to, że pod Giewont przyjeżdżają kibice wielu klubów, a rynek wychodzi im naprzeciw...
  10. lmichorowski
    lmichorowski (17.09.2013 21:21)
    Bardzo fajna podróż i relacja. Szkoda, że zabrakło Wam czasu na odwiedzenie Watykanu - byłyby wszystkie kontynentalne "maluchy". Pozdrawiam.