Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 473
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
-
"Oh! Alpes des conquérants de l'inutile
Comme je sens sous tes glaces en péril
Le rêve d'une solitude partagée
Entre glaces, neiges et roches éprouvées..."
-
Ale minusy chyba jednak przeważają...
-
Dzięki za plusy za Orawkę i Kraków. Pozdrowienia.
-
Dziękuję za kolejne etapy podróży przez Galicję, ciekawe komentarze i plusy. Dziękuję także za korektę błędu w podpisie zdjęcia z Dębna. Pozdrawiam.
-
To jedna z kilku wersji tej legendy. A jak tam było naprawdę?...
-
Kto wie?... Choć z drugiej strony, pamiętam że będąc jeszcze pacholęciem widziałem takie rysunki duchów, a wówczas nikt do Londynu i Irlandii raczej nie jeździł.
-
Ale... im strzelać nie kazano..
-
Albo to, że pod Giewont przyjeżdżają kibice wielu klubów, a rynek wychodzi im naprzeciw...
-
Bardzo fajna podróż i relacja. Szkoda, że zabrakło Wam czasu na odwiedzenie Watykanu - byłyby wszystkie kontynentalne "maluchy". Pozdrawiam.
-
"Oh! Alpes des conquérants de l'inutile
Comme je sens sous tes glaces en péril
Le rêve d'une solitude partagée
Entre glaces, neiges et roches éprouvées..."
-
Ale minusy chyba jednak przeważają...
-
Dzięki za plusy za Orawkę i Kraków. Pozdrowienia.
-
Dziękuję za kolejne etapy podróży przez Galicję, ciekawe komentarze i plusy. Dziękuję także za korektę błędu w podpisie zdjęcia z Dębna. Pozdrawiam.
-
To jedna z kilku wersji tej legendy. A jak tam było naprawdę?...
-
Kto wie?... Choć z drugiej strony, pamiętam że będąc jeszcze pacholęciem widziałem takie rysunki duchów, a wówczas nikt do Londynu i Irlandii raczej nie jeździł.
-
Ale... im strzelać nie kazano..
-
Albo to, że pod Giewont przyjeżdżają kibice wielu klubów, a rynek wychodzi im naprzeciw...
-
Bardzo fajna podróż i relacja. Szkoda, że zabrakło Wam czasu na odwiedzenie Watykanu - byłyby wszystkie kontynentalne "maluchy". Pozdrawiam.
".. Ils vont toujours. L'horizon s'ouvre immense,
Il se gonfle, il se perd, et toujours recommence ;
Confus, inépuisable, il s'enfuit, reculant
L'orageuse étendue au flot étincelant.
Et les monts sur les monts s'accumulent sans cesse ;
Le haut plateau succède au plateau qui s'abaisse,
Bordant de ces créneaux lugubres, désolés,
Les horizons de neige au clair azur mêlés.
Le glacier, qui se roule en vagues cristallines,
Allume aux feux du jour ses verdâtres collines".