Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 379
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Szkoda, że zamiana wody w wino miała miejsce tylko w Kanie Galilejskiej...
-
nie "ma" lecz "na" - przepraszam za literówkę.
-
Cóż, mechanizm ten sam, co w przypadku metamorfozy Niemców-hitlerowców w pozbawionych konotacji narodowych "nazistów", czy zamiana koncentracyjnych obozów hitlerowskich w okupowanej Polsce ma "polskie obozy koncentracyjne"...
-
Wasza dyskusja przypomniała mi piosenkę, jaką na 20-lecie "Solidarności" napisał Jacek Kaczmarski: http://www.youtube.com/watch?v=Pp2KLCnarDI
-
Widzę, że i w Europie Zachodniej zaczyna się upowszechniać dziwny zwyczaj nadawania imion żyjących ludzi ulicom, placom i innym obiektom. W Rosji i Niemczech było to normą za Stalina i Hitlera. U nas zaczęło się to od Jana Pawła II i Wałęsy. Praktyka jest trochę ryzykowna, bo w niektórych przypadkach (np. marszałka Petaina, czy obu wymienionych wyżej dyktatorów trzeba później z tego wycofywać się rakiem). A czy pani Veil jest - jak pisze Hooltayka - "normalną kobietą"? Cóż, w niektórych sprawach niewątpliwie tak, ale w wielu ma wyraźne "przegięcie" lewicowe, by nie powiedzieć - "lewackie". Co dla mnie - jako konserwatysty - normalne do końca nie jest... Ale to moja czysto subiektywna opinia.
-
Ale Piotrze, łatwiej jest "antyszambrować" w kawiarni, przynajmniej można jakoś pożytecznie wykorzystać ten czas pobytu w "przedsionku".
-
Co się dzieje??? Powiadomienia działały przez DWA dni i znowu ich nie ma. Pozdrawiam.
-
No, jeśli tak twierdzisz... Oczywiście, ten Jasio z dowcipów był bardzo niesforny i często używał w szkole niecenzuralnych wyrazów. Kiedyś w czasie wizytacji nauczycielka zaczęła zadawać dzieciom pytania:
- Kto zna jakiś wyraz na "k"? Oczy wiście, pierwszy zgłosił się Jasio, ale pani nauczycielka, bojąc się kompromitacji, dopuściła do głosu inne dziecko, które powiedziało "kotek". Podobnie rzecz miała się z wyrazami na "d", "p", "ch" itd.
W końcu pani zapytała, czy ktoś zna słowo na literę "l". Tym razem zgłosił się tylko Jasio i nauczycielka już nie mogła udawać, że nie widzi jego podniesionej ręki. Przebiegła w myślach znane sobie tzw. "brzydkie wyrazy", ale nie znalazła żadnego na "l".
- Jaki to wyraz? - spytała Jasia
- Liliput - odrzekł Jasio... ale z takim...
-
A tu, Irenko, masz tę piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=dxb-Wgbhntc
-
Wiesz, Hooltayko, przypomniał mi się tu pewien dowcip... ale nie nadaje się do tzw. przestrzeni publicznej (dodam, że jest o małym Jasiu i lilipucie... może znasz0.
-
Szkoda, że zamiana wody w wino miała miejsce tylko w Kanie Galilejskiej...
-
nie "ma" lecz "na" - przepraszam za literówkę.
-
Cóż, mechanizm ten sam, co w przypadku metamorfozy Niemców-hitlerowców w pozbawionych konotacji narodowych "nazistów", czy zamiana koncentracyjnych obozów hitlerowskich w okupowanej Polsce ma "polskie obozy koncentracyjne"...
-
Wasza dyskusja przypomniała mi piosenkę, jaką na 20-lecie "Solidarności" napisał Jacek Kaczmarski: http://www.youtube.com/watch?v=Pp2KLCnarDI
-
Widzę, że i w Europie Zachodniej zaczyna się upowszechniać dziwny zwyczaj nadawania imion żyjących ludzi ulicom, placom i innym obiektom. W Rosji i Niemczech było to normą za Stalina i Hitlera. U nas zaczęło się to od Jana Pawła II i Wałęsy. Praktyka jest trochę ryzykowna, bo w niektórych przypadkach (np. marszałka Petaina, czy obu wymienionych wyżej dyktatorów trzeba później z tego wycofywać się rakiem). A czy pani Veil jest - jak pisze Hooltayka - "normalną kobietą"? Cóż, w niektórych sprawach niewątpliwie tak, ale w wielu ma wyraźne "przegięcie" lewicowe, by nie powiedzieć - "lewackie". Co dla mnie - jako konserwatysty - normalne do końca nie jest... Ale to moja czysto subiektywna opinia.
-
Ale Piotrze, łatwiej jest "antyszambrować" w kawiarni, przynajmniej można jakoś pożytecznie wykorzystać ten czas pobytu w "przedsionku".
-
Co się dzieje??? Powiadomienia działały przez DWA dni i znowu ich nie ma. Pozdrawiam.
-
No, jeśli tak twierdzisz... Oczywiście, ten Jasio z dowcipów był bardzo niesforny i często używał w szkole niecenzuralnych wyrazów. Kiedyś w czasie wizytacji nauczycielka zaczęła zadawać dzieciom pytania:
- Kto zna jakiś wyraz na "k"? Oczy wiście, pierwszy zgłosił się Jasio, ale pani nauczycielka, bojąc się kompromitacji, dopuściła do głosu inne dziecko, które powiedziało "kotek". Podobnie rzecz miała się z wyrazami na "d", "p", "ch" itd.
W końcu pani zapytała, czy ktoś zna słowo na literę "l". Tym razem zgłosił się tylko Jasio i nauczycielka już nie mogła udawać, że nie widzi jego podniesionej ręki. Przebiegła w myślach znane sobie tzw. "brzydkie wyrazy", ale nie znalazła żadnego na "l".
- Jaki to wyraz? - spytała Jasia
- Liliput - odrzekł Jasio... ale z takim... -
A tu, Irenko, masz tę piosenkę: http://www.youtube.com/watch?v=dxb-Wgbhntc
-
Wiesz, Hooltayko, przypomniał mi się tu pewien dowcip... ale nie nadaje się do tzw. przestrzeni publicznej (dodam, że jest o małym Jasiu i lilipucie... może znasz0.