Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 1310
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Dziękuję i pozdrawiam.
-
W latach 90-tych "Silesia" nie była jeszcze tragiczna. Potem było gorzej.
-
Ale (na szczęście) tylko w latach 1953-1956. A Aleję Armii Czerwonej pamiętam jeszcze z lat 70-tych i 80-tych.
-
Warto się wybrać przy okazji wizyty w Warszawie. Dzielnica ma swój klimat i wiele ciekawych miejsc (katedra warszawsko-praska, katedra prawosławna, cmentarz żydowski na Bródnie, Bazar Różyckiego, Park Praski, warszawskie ZOO).
-
Tam kwitną w lutym, a u nas - jak pisał Tuwim - "mimozami jesień się zaczyna"...
-
Zdecydowanie warto poodkurzać archiwum. Takie zdjęcia, oglądane po latach naprawdę przywracają masę wspomnień. Ja w tym czasie też dość często jeździłem do krajów arabskich, choć głównie była to Algieria i Maroko - klimaty też były podobne. W czasie wojny iracko-irańskiej (ale nieco później, bo w 1984 roku) miałem okazję spędzić trzy tygodnie w Teheranie, a więc po drugiej stronie frontu. I też pamiętam entuzjastyczne przejazdy ciężarówek z ochotnikami wyruszającymi na front. Miejscowa TV o własnych stratach mówiła niewiele, tyle tylko że na międzynarodowych targach przemysłowych (na których wystawiała się i nasza firma), często widywało się wycieczki młodych, okaleczonych chłopaków poruszających się na wózkach inwalidzkich. Innymi wojennymi "atrakcjami" były grupki irackich jeńców, które czasami (aczkolwiek, trzeba to przyznać - rzadko) prowadzono ulicami Teheranu i ćwiczenia (te akurat dość częste) artylerii przeciwlotniczej. Za relację z podróży należy Ci się duży plus! Pozdrawiam.
-
Phoenix dactylifera, czyli daktylowiec właściwy zwany nieprawidłowo palmą daktylową (za Wikipedią).
-
O.K. w dalszych zdjęciach jest wyjaśnienie.
-
Czyj to pomnik?
-
Wczesny ranek? Niedziela? Bo zawsze, jak sięgnę pamięcią, były tu tłumy.
-
Dziękuję i pozdrawiam.
-
W latach 90-tych "Silesia" nie była jeszcze tragiczna. Potem było gorzej.
-
Ale (na szczęście) tylko w latach 1953-1956. A Aleję Armii Czerwonej pamiętam jeszcze z lat 70-tych i 80-tych.
-
Warto się wybrać przy okazji wizyty w Warszawie. Dzielnica ma swój klimat i wiele ciekawych miejsc (katedra warszawsko-praska, katedra prawosławna, cmentarz żydowski na Bródnie, Bazar Różyckiego, Park Praski, warszawskie ZOO).
-
Tam kwitną w lutym, a u nas - jak pisał Tuwim - "mimozami jesień się zaczyna"...
-
Zdecydowanie warto poodkurzać archiwum. Takie zdjęcia, oglądane po latach naprawdę przywracają masę wspomnień. Ja w tym czasie też dość często jeździłem do krajów arabskich, choć głównie była to Algieria i Maroko - klimaty też były podobne. W czasie wojny iracko-irańskiej (ale nieco później, bo w 1984 roku) miałem okazję spędzić trzy tygodnie w Teheranie, a więc po drugiej stronie frontu. I też pamiętam entuzjastyczne przejazdy ciężarówek z ochotnikami wyruszającymi na front. Miejscowa TV o własnych stratach mówiła niewiele, tyle tylko że na międzynarodowych targach przemysłowych (na których wystawiała się i nasza firma), często widywało się wycieczki młodych, okaleczonych chłopaków poruszających się na wózkach inwalidzkich. Innymi wojennymi "atrakcjami" były grupki irackich jeńców, które czasami (aczkolwiek, trzeba to przyznać - rzadko) prowadzono ulicami Teheranu i ćwiczenia (te akurat dość częste) artylerii przeciwlotniczej. Za relację z podróży należy Ci się duży plus! Pozdrawiam.
-
Phoenix dactylifera, czyli daktylowiec właściwy zwany nieprawidłowo palmą daktylową (za Wikipedią).
-
O.K. w dalszych zdjęciach jest wyjaśnienie.
-
Czyj to pomnik?
-
Wczesny ranek? Niedziela? Bo zawsze, jak sięgnę pamięcią, były tu tłumy.