Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 1159
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
-
Bardzo ciekawa relacja. Z przedstawionych miejsc miałem okazję odwiedzić ongiś Wodziłki i Giby. O innych nawet nie słyszałem. Dzięki za przybliżenie tej nielicznej już dziś społeczności. Pozdrawiam.
-
Miracoli, bo cudów jest tu więcej...
-
The day after...
-
Muzeum Marino Mariniego - w tym wypadku chodzi o rzeźbiarza, choć przeciętnemu Polakowi, pamiętającemu czasy siermiężnego Gomułki to nazwisko kojarzy się bardziej z popularnym wówczas u nas włoskim piosenkarzem.
-
Z ust mi to wyjęliście...
-
Piotrze, tu tyle puszek, że jedna Pandora nie da rady...
-
Jak mają nie swędzieć? Przecież sama pisałaś, że komarów jest tam w bród...
-
Wiadomo, "Gillette" - najlepsze dla mężczyzny...
-
Nie, było super wygodnie i panowała cudowna cisza. I do tego serwowali wspaniałą herbatę.
-
Bardzo ciekawa relacja. Z przedstawionych miejsc miałem okazję odwiedzić ongiś Wodziłki i Giby. O innych nawet nie słyszałem. Dzięki za przybliżenie tej nielicznej już dziś społeczności. Pozdrawiam.
-
Miracoli, bo cudów jest tu więcej...
-
The day after...
-
Muzeum Marino Mariniego - w tym wypadku chodzi o rzeźbiarza, choć przeciętnemu Polakowi, pamiętającemu czasy siermiężnego Gomułki to nazwisko kojarzy się bardziej z popularnym wówczas u nas włoskim piosenkarzem.
-
Z ust mi to wyjęliście...
-
Piotrze, tu tyle puszek, że jedna Pandora nie da rady...
-
Jak mają nie swędzieć? Przecież sama pisałaś, że komarów jest tam w bród...
-
Wiadomo, "Gillette" - najlepsze dla mężczyzny...
-
Nie, było super wygodnie i panowała cudowna cisza. I do tego serwowali wspaniałą herbatę.
Gdy naród warszawski się porwał do boju,
Gdy z bronią powstali cywile -
Gdzie ty byłeś wtedy, sowiecki gieroju?
Za Wisłą, opodal, o milę.
O, cześć wam, radzieccy kamraci!
O, cześć, towarzysze przytomni!
Za pomoc w Powstaniu niech Bóg wam zapłaci
A Polska wam jej nie zapomni.
Gdy ponad Warszawą świeciły się łuny
Powstańczej, szaleńczej batalii,
Za Wisłą czekali sołdaci komuny,
Aż ogień się do cna wypali.
O, cześć, sojuszniku łaskawy!
O, cześć wam, radzieccy kamraci!
Za pomoc dla ludu walczącej Warszawy,
Niech Bóg wam stokrotnie zapłaci!
Gdy trupem padały kobiety i dzieci
U miejskich barykad i szańców,
Za Wisłą spokojnie czekali sowieci,
Az Hitler dobije powstańców.
O, cześć wam, o cześć, w samej rzeczy!
O, cześć wam, o cześć, demokraci!
Za pomoc w Powstaniu, za pośpiech w odsieczy,
Niech Bóg wam stokrotnie zapłaci!
Ten sam Rokossowski, nasz wódz-falsyfikat,
Widokiem się nie mógł nacieszyć
I mruczał: Dopóki strzelają z barykad -
Nu, ni ma do czego się śpieszyć.
O, cześć ci marszalku zwycięski!
Za odsiecz ginących twych braci,
Za pomoc Warszawie w tej dobie jej klęski,
Niech Bóg ci stokrotnie zapłaci!
A Bierut w Lublinie, a Bierut sobaka,
Rozkazy już zaczął powielać:
Każdego Paljaka, kto tylko był w AK
Od razu na miejscu rozstrzelać!
O, cześć wam, moskiewskie bieruty!
O, cześć wam, ludowi kamraci!
Niech Bóg wam stuleciem straszliwej pokuty
Za zdradę Warszawy zapłaci!
A dzisiaj, ta ciżba moskiewskich zaprzańców,
A dzisiaj, te same psubraty
Z butami się pchają na groby powstańców
I wieńce im niosą i kwiaty -
Dziś oni te groby chcą wziąć w swą arendę
I ukraść im honor tej chwili
I zwołać umarłych pod swoją komendę,
Gdy żywych już sami dobili.
Ach, precz stąd radzieccy kamraci!
Ach, precz stąd, zdradzieccy psubraci!
Czekaliście wtedy, i dziś poczekajcie.
Nie bójcie się. Bóg wam zapłaci.