Komentarze użytkownika lmichorowski, strona 1022
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
W Tunezji to raczej "La vieille medina"...
-
Dzięki za Kwidzyn. Pozdrawiam.
-
Ten brzeg też słoneczny...
-
A z tyłu, w głębi ulicy widoczny budynek sandomierskiej synagogi.
-
Za pierwszym razem komentarz się nie pojawił - teraz widzę że są oba.
-
Na pewno. Ciekawe jest lokalne podejście do sacrum. Czytałem, że np. meksykańskie zaduszki mają całkiem inny charakter niż nasze - są świętem, przy okazji którego wspomina się oczywiście zmarłych, ale właśnie w pogodnej, radosnej atmosferze. Na Filipinach spotkałem się np. z tym, że bożonarodzeniowe żłóbki były umieszczane nawet ... w publicznych szaletach.
-
Pewnie tak. Nie byłem, ale wygląda bardzo zachęcająco...
-
Dziękuję za kolejną porcję warszawskich plusów i komentarze. Pozdrawiam.
-
Wprawdzie zarówno w filmie Hoffmana, jak i u samego Sienkiewicza występuje ten właśnie klasztor kamedułów, to w rzeczywistości, gdy Anusia Borzobohata opuściła ten padół zakonnicy dopiero wznosili kościół i klasztor. Zarówno w powieści, jak i w filmie wygląda to trochę inaczej. Wydaje się, że w rzeczywistości Pan Michał chyba nie znalazłby tutaj wówczas ciszy i spokoju, by dokonać żywota li tylko na modłach i kontemplacji.
-
Czasami i w dużych miastach trafiają się i takie zakątki.
-
W Tunezji to raczej "La vieille medina"...
-
Dzięki za Kwidzyn. Pozdrawiam.
-
Ten brzeg też słoneczny...
-
A z tyłu, w głębi ulicy widoczny budynek sandomierskiej synagogi.
-
Za pierwszym razem komentarz się nie pojawił - teraz widzę że są oba.
-
Na pewno. Ciekawe jest lokalne podejście do sacrum. Czytałem, że np. meksykańskie zaduszki mają całkiem inny charakter niż nasze - są świętem, przy okazji którego wspomina się oczywiście zmarłych, ale właśnie w pogodnej, radosnej atmosferze. Na Filipinach spotkałem się np. z tym, że bożonarodzeniowe żłóbki były umieszczane nawet ... w publicznych szaletach.
-
Pewnie tak. Nie byłem, ale wygląda bardzo zachęcająco...
-
Dziękuję za kolejną porcję warszawskich plusów i komentarze. Pozdrawiam.
-
Wprawdzie zarówno w filmie Hoffmana, jak i u samego Sienkiewicza występuje ten właśnie klasztor kamedułów, to w rzeczywistości, gdy Anusia Borzobohata opuściła ten padół zakonnicy dopiero wznosili kościół i klasztor. Zarówno w powieści, jak i w filmie wygląda to trochę inaczej. Wydaje się, że w rzeczywistości Pan Michał chyba nie znalazłby tutaj wówczas ciszy i spokoju, by dokonać żywota li tylko na modłach i kontemplacji.
-
Czasami i w dużych miastach trafiają się i takie zakątki.