Komentarze użytkownika slawannka, strona 362
Przejdź do głównej strony użytkownika slawannka
-
to powiem łatwiej;) - z daleka wydawało się, że jest pagórek, za nim zaraz drugi, a na końcu trzeci, taki trochę górowaty, mniej pagórkowaty. I jako że zawsze idę do czegoś co jest na końcu, to chciałam dojść do tego trzeciego. A w praktyce było tak, że co prawda z jednego pagórka na drugi się szło zboczem, nieco w górę, nieco w dół, to jak doszłam do przedostatniego nagle się okazało że między jednym i drugim jest - może nie przepaść, ale bardzo stromo w dół. A w bok można było zejść łagodnie... Uff!
-
Kiedy to było takie wino, którego nie dostanie się w sklepie. Pytaliśmy jak się nazywa - nie nazywa się, bo zanim się nazwie, jest wypite:). Było boskie!
-
kto da więcej? ;)
-
Inne, co nie znaczy że lepsze, ani że gorsze ani w ogóle. Czyli, kto wie...
-
A agawa to nie palma?...
-
ale żeby dojść do góry tak czy tak trzeba było zejść w dół!
-
może...
-
a to w doniczce?
-
Uwaga uwaga, dopisałam coś - tam gdzie leżę opatulona w płaszcz przeciwdeszczowy i usiłuję zasnąć...
Piotr, weź pod uwagę, że poznałam La Contessa Brandolini osobiście! - miałam u hrabiny pracować!!! Miałam zostać we Włoszech na studiach i prowadzić dom hrabinie, pojęcia nie mam skąd wzięłam tyle odwagi, nie umiejąc ani gotować ani sprzątać. Nic z tego nie wyszło bo rodzice chcieli, żebym to załatwiła legalnie, a to się niestety nie udało...
-
No tak, księżyc w pełni... tam była taka kuchnia, że przytyłam chyba dwa razy!
-
to powiem łatwiej;) - z daleka wydawało się, że jest pagórek, za nim zaraz drugi, a na końcu trzeci, taki trochę górowaty, mniej pagórkowaty. I jako że zawsze idę do czegoś co jest na końcu, to chciałam dojść do tego trzeciego. A w praktyce było tak, że co prawda z jednego pagórka na drugi się szło zboczem, nieco w górę, nieco w dół, to jak doszłam do przedostatniego nagle się okazało że między jednym i drugim jest - może nie przepaść, ale bardzo stromo w dół. A w bok można było zejść łagodnie... Uff!
-
Kiedy to było takie wino, którego nie dostanie się w sklepie. Pytaliśmy jak się nazywa - nie nazywa się, bo zanim się nazwie, jest wypite:). Było boskie!
-
kto da więcej? ;)
-
Inne, co nie znaczy że lepsze, ani że gorsze ani w ogóle. Czyli, kto wie...
-
A agawa to nie palma?...
-
ale żeby dojść do góry tak czy tak trzeba było zejść w dół!
-
może...
-
a to w doniczce?
-
Uwaga uwaga, dopisałam coś - tam gdzie leżę opatulona w płaszcz przeciwdeszczowy i usiłuję zasnąć...
Piotr, weź pod uwagę, że poznałam La Contessa Brandolini osobiście! - miałam u hrabiny pracować!!! Miałam zostać we Włoszech na studiach i prowadzić dom hrabinie, pojęcia nie mam skąd wzięłam tyle odwagi, nie umiejąc ani gotować ani sprzątać. Nic z tego nie wyszło bo rodzice chcieli, żebym to załatwiła legalnie, a to się niestety nie udało... -
No tak, księżyc w pełni... tam była taka kuchnia, że przytyłam chyba dwa razy!