Komentarze użytkownika pt.janicki, strona 930
Przejdź do głównej strony użytkownika pt.janicki
-
...znaczki pocztowe z błędem też są bardziej cenione ... :-) ...
-
...to fakt. Pewnie dlatego także średniowieczni muratorzy katedr byli traktowani jako posiadacze wiedzy tajemnej ... :-) ...
-
...może układający je fachura był figlarzem? ... :-) ...
-
...fajnie rozmawia się o klimatyzatorach gdy za oknem - 9 ... :-) ...
-
...z moich doświadczeń,Sławku, wynika, że duża część rodziców, chyba nawet większość, jest zainteresowana rozwojem naturalnych predyspozycji ich dzieci. Oczekują od systemu oświaty pomocy w rozpoznaniu tych predyspozycji. Można to próbować ustalić w drodze badań w specjalistycznych poradniach. Wiadomo, że takie badania, nawet rzetelne, prowadzone są w sposób w jakimś stopniu zakłócający naturalne środowisko. Tak jak w każdej sytuacji pomiarowej. Przyrząd pomiarowy wprowadzony w układ fizyczny też powoduje powstanie uchybów pomiaru. Dlatego lepiej jest przeprowadzać ocenę predyspozycji dziecka w jego naturalnym środowisku. Najlepiej byłoby w rodzinie, ale logistycznie to jest w praktyce niewykonalne. Dlatego korzystniej jest dla naszych pociech umożliwić im aktywność w grupie rówieśników (niekoniecznie dotyczy to roku urodzenia) stawiając jednocześnie poprzeczkę wymagań optymalnie wysoko. Potencjał poznawczy dziecka jest największy w kilku pierwszych latach życia. Sami obserwujemy chociażby szybkość, z jaką nabywają umiejętność obsługi telefonów komórkowych, czy tabletów ... :-) ...
Zmiana wprowadzona przez Sejm uchwaloną kilka dni temu ustawą wprowadza gorsze rozwiązanie. Zastępuje naturalną obserwację i stymulowanie autentycznego rozwoju dziecka w grupie, w przystosowanych do tego warunkach możliwością oceny jego przygotowania "do szkoły" przeprowadzonej w "zaaranżowanych" warunkach poradni. Nawet kilkugodzinne - ha, ha, ha - badania nie dadzą efektów porównywalnych z "życiem w grupie". Troska rodziców, fakt, najbardziej kochających, ale czy znających w wielu przypadkach, swoje dziecko po prostu nie zawsze wystarcza ... :-) ...
Przepraszam, Sławku, że wtrąciłem się do Twojej rozmowy z Jolą.
-
...ja też zaczynając studia na politechnice nie przypuszczałem, że natura pociągnie do lasu, może nawet dżungli, interesującej dżungli, z tym, że teraz już nie pracuję przy tablicy...
-
...mimo wszystko lepiej jest zadbać w ten sposób o komfort użytkowników niż ryć szacowne mury...
-
...bo w końcu jak się dokądkolwiek jedzie, to chce się zobaczyć jak jest, a nie jak wcisną spece od PR...
-
...nooo! ... :-) ...
-
...ja byłem obciążony dziedzicznie, a i nasza córcia też pracuje z dziećmi ... :-) ...
-
...znaczki pocztowe z błędem też są bardziej cenione ... :-) ...
-
...to fakt. Pewnie dlatego także średniowieczni muratorzy katedr byli traktowani jako posiadacze wiedzy tajemnej ... :-) ...
-
...może układający je fachura był figlarzem? ... :-) ...
-
...fajnie rozmawia się o klimatyzatorach gdy za oknem - 9 ... :-) ...
-
...z moich doświadczeń,Sławku, wynika, że duża część rodziców, chyba nawet większość, jest zainteresowana rozwojem naturalnych predyspozycji ich dzieci. Oczekują od systemu oświaty pomocy w rozpoznaniu tych predyspozycji. Można to próbować ustalić w drodze badań w specjalistycznych poradniach. Wiadomo, że takie badania, nawet rzetelne, prowadzone są w sposób w jakimś stopniu zakłócający naturalne środowisko. Tak jak w każdej sytuacji pomiarowej. Przyrząd pomiarowy wprowadzony w układ fizyczny też powoduje powstanie uchybów pomiaru. Dlatego lepiej jest przeprowadzać ocenę predyspozycji dziecka w jego naturalnym środowisku. Najlepiej byłoby w rodzinie, ale logistycznie to jest w praktyce niewykonalne. Dlatego korzystniej jest dla naszych pociech umożliwić im aktywność w grupie rówieśników (niekoniecznie dotyczy to roku urodzenia) stawiając jednocześnie poprzeczkę wymagań optymalnie wysoko. Potencjał poznawczy dziecka jest największy w kilku pierwszych latach życia. Sami obserwujemy chociażby szybkość, z jaką nabywają umiejętność obsługi telefonów komórkowych, czy tabletów ... :-) ...
Zmiana wprowadzona przez Sejm uchwaloną kilka dni temu ustawą wprowadza gorsze rozwiązanie. Zastępuje naturalną obserwację i stymulowanie autentycznego rozwoju dziecka w grupie, w przystosowanych do tego warunkach możliwością oceny jego przygotowania "do szkoły" przeprowadzonej w "zaaranżowanych" warunkach poradni. Nawet kilkugodzinne - ha, ha, ha - badania nie dadzą efektów porównywalnych z "życiem w grupie". Troska rodziców, fakt, najbardziej kochających, ale czy znających w wielu przypadkach, swoje dziecko po prostu nie zawsze wystarcza ... :-) ...
Przepraszam, Sławku, że wtrąciłem się do Twojej rozmowy z Jolą. -
...ja też zaczynając studia na politechnice nie przypuszczałem, że natura pociągnie do lasu, może nawet dżungli, interesującej dżungli, z tym, że teraz już nie pracuję przy tablicy...
-
...mimo wszystko lepiej jest zadbać w ten sposób o komfort użytkowników niż ryć szacowne mury...
-
...bo w końcu jak się dokądkolwiek jedzie, to chce się zobaczyć jak jest, a nie jak wcisną spece od PR...
-
...nooo! ... :-) ...
-
...ja byłem obciążony dziedzicznie, a i nasza córcia też pracuje z dziećmi ... :-) ...