Komentarze użytkownika pt.janicki, strona 5761
Przejdź do głównej strony użytkownika pt.janicki
-
...palmy zabłądziły pod strzechy?
-
...na pierwszym planie zapory przed inwazją plażowiczów?
-
...przez ostatnie dni nasz kraj cieszył się szczególnym zainteresowaniem, tylko myśmy się z tego nie cieszyli...
-
...wszystkim, którzy zechcieli obejrzeć zdjęcie dziękuję ...w imieniu Rafaela!
-
...faktycznie, Kraków to piękne miasto, zarówno oglądane na zdjęciach, jak i w rzeczywistości!
-
...w muzeach watykańskich można się przekonać, że sporo jest tych doceniających...
-
...dziś znowu sobota rozpoczęta przed tygodniem. Jutro pogrzebem Pary Prezydenckiej zakończy się niedziela rozpoczęta przywiezieniem pierwszej trumny spod Smoleńska.
W komentarzu redakcji naszego serwisu padło sformułowanie "...nie wszystkie podróże kończą się szczęśliwie...". Wczoraj odbyło się pierwsze z tych zakończeń. Kontynuowane były dzisiaj i będą jeszcze trwały. Nie wiadomo jak długo.
Dla wielu z tych, którzy zginęli to będzie tylko zmiana rodzaju życia, które "...zmienia się, ale się nie kończy...". Są wśród poległych zapewne i tacy, którzy odeszli w przekonaniu, że tylko pamięć po nich zostaje. Tak bardzo różne myślenie jest obecne na pewno i wśród tych, którzy jeszcze są po tej stronie.
Przez kilka dni żałoby padło wiele słów o konieczności podjęcia przez nas dzieła tych, którzy "...odeszli pełniąc służbę..." i pielęgnowaniu wszystkiego co było dobre w ich życiu. Bez względu na różnice między nimi w patrzeniu na Polskę. Ocenę ich starań "wystawi historia", bez względu na wzniosłość tego sformułowania.
Nie wszyscy jeszcze wrócili. Wśród nich dwaj piloci samolotu, kapitan i dowódca załogi. Nie ma sygnałów o zidentyfikowaniu ich ciał. Bez względu jednak na to obydwaj zderzą się jeszcze z werdyktem komisji śledczych. Zderzą się także ich rodziny. Możemy jednak wesprzeć i członków tych komisji, i bliskich pilotów dobrymi myślami.
Zróbmy to!
-
...nie wiemy jeszcze wzystkiego, ale jeśli nawet wszystkiego dowiedzielibyśmy się , to czy potrafilibyśmy lepiej postępować w przyszłości? Czy w stosunku do ludzi, z którymi sie spotkamy, o których będziemy rozmawiali z innymi, potrafimy uniknąć słów i sytuacji, które kiedyś zaistniałe wobec tragicznie zmarłych, dzisiaj u nas samych wywołją refleksję, może nawet wyrzuty sumienia?
Może zabrakło bardzo niewiele, żeby katastrofa się nie zdarzyła? Może kilkanaście, może kilka metrów z wysokości podejścia do lądowania, może kilkadziesiąt centymetrów z odległości od przeszkody na ziemi?
Może równie niewiele brakuje do znacznego polepszenia życia w Polsce, do poprawy relacji między osobami odpowiedzialnymi za nasz kraj, do poprawy relacji między nami, do porawy relacji w naszych rodzinach?
Chyba warto poszukać nawet pozornie małych zmian naszego postępwania, żeby z tamtego "niewiele" z lotniska w Smoleńsku wiele dobrego mogło powstać w Polsce, czym pomoglibyśmy sobie samym, i czym moglibyśmy uczcić pamięć wszystkich, którzy tam zginęli, bez względu na datę ich śmierci...
-
Leszku,
nie mówię, że Twoje podróże to jedyne miejsce w Kolumberze, w którym wymienia się Katyń. Może gdzieś ta nazwa jeszcze pada, może nawet są zdjęcia.
Nim cokolwiek powiem wyrażę szacunek, nawet hołd, zamordowanym tam przed 70-cioma laty Polakom. Obaj należymy do pokolenia, któremu przedstawiano Niemcy jako jedynego wroga Polski i Polaków podczas II wojny światowej. W niepodległej Polsce z tym wrogiem udało nam się pojednać. Może i dlatego, że przestaliśmy mówić o Niemcach zastępując ich hitlerowską III Rzeszą. Bez wątpienia można to traktować jako wielkie osiągnięcie obu sąsiednich narodów mających tak trudną, wspólną historię.
Katyń i słuszne oczekiwanie na dotarcie do pełnej prawdy o zdarzeniach kryjących się pod tym pojęciem wywołało także i ten skutek, że ZSRR przedstawiany w czasach PRL-u jako wyzwoliciel i sojusznik, w niepodległej Rzeczypospolitej zaczął być postrzegany jako wróg równie groźny co III Rzesza.
W połowie ubiegłego tygodnia, od momentu spotkania premierów, Tuska i Putina, na rocznicowych uroczystościach w Lesie Katyńskim zaczęto mówić o konieczności, wręcz obowiązku, znalezienia drogi do pojednania pomiędzy Polakami i Rosjanami, i konieczności wejścia na te drogę.
Może katastrofa w Smoleńsku będzie początkiem tej drogi, a postawa Putina i Rosjan wobec tej katastrofy będzie potwierdzeniem, że pojednanie jest do osiągnięcia szybciej niż myślimy?
Leszku, bywały jesteś w świecie, niejedno widziałeś. Myślisz, ze może tak być?
-
...jest cisza, tylko syreny słychać...
[']
...będziemy Was pamiętać...
-
...palmy zabłądziły pod strzechy?
-
...na pierwszym planie zapory przed inwazją plażowiczów?
-
...przez ostatnie dni nasz kraj cieszył się szczególnym zainteresowaniem, tylko myśmy się z tego nie cieszyli...
-
...wszystkim, którzy zechcieli obejrzeć zdjęcie dziękuję ...w imieniu Rafaela!
-
...faktycznie, Kraków to piękne miasto, zarówno oglądane na zdjęciach, jak i w rzeczywistości!
-
...w muzeach watykańskich można się przekonać, że sporo jest tych doceniających...
-
...dziś znowu sobota rozpoczęta przed tygodniem. Jutro pogrzebem Pary Prezydenckiej zakończy się niedziela rozpoczęta przywiezieniem pierwszej trumny spod Smoleńska.
W komentarzu redakcji naszego serwisu padło sformułowanie "...nie wszystkie podróże kończą się szczęśliwie...". Wczoraj odbyło się pierwsze z tych zakończeń. Kontynuowane były dzisiaj i będą jeszcze trwały. Nie wiadomo jak długo.
Dla wielu z tych, którzy zginęli to będzie tylko zmiana rodzaju życia, które "...zmienia się, ale się nie kończy...". Są wśród poległych zapewne i tacy, którzy odeszli w przekonaniu, że tylko pamięć po nich zostaje. Tak bardzo różne myślenie jest obecne na pewno i wśród tych, którzy jeszcze są po tej stronie.
Przez kilka dni żałoby padło wiele słów o konieczności podjęcia przez nas dzieła tych, którzy "...odeszli pełniąc służbę..." i pielęgnowaniu wszystkiego co było dobre w ich życiu. Bez względu na różnice między nimi w patrzeniu na Polskę. Ocenę ich starań "wystawi historia", bez względu na wzniosłość tego sformułowania.
Nie wszyscy jeszcze wrócili. Wśród nich dwaj piloci samolotu, kapitan i dowódca załogi. Nie ma sygnałów o zidentyfikowaniu ich ciał. Bez względu jednak na to obydwaj zderzą się jeszcze z werdyktem komisji śledczych. Zderzą się także ich rodziny. Możemy jednak wesprzeć i członków tych komisji, i bliskich pilotów dobrymi myślami.
Zróbmy to!
-
...nie wiemy jeszcze wzystkiego, ale jeśli nawet wszystkiego dowiedzielibyśmy się , to czy potrafilibyśmy lepiej postępować w przyszłości? Czy w stosunku do ludzi, z którymi sie spotkamy, o których będziemy rozmawiali z innymi, potrafimy uniknąć słów i sytuacji, które kiedyś zaistniałe wobec tragicznie zmarłych, dzisiaj u nas samych wywołją refleksję, może nawet wyrzuty sumienia?
Może zabrakło bardzo niewiele, żeby katastrofa się nie zdarzyła? Może kilkanaście, może kilka metrów z wysokości podejścia do lądowania, może kilkadziesiąt centymetrów z odległości od przeszkody na ziemi?
Może równie niewiele brakuje do znacznego polepszenia życia w Polsce, do poprawy relacji między osobami odpowiedzialnymi za nasz kraj, do poprawy relacji między nami, do porawy relacji w naszych rodzinach?
Chyba warto poszukać nawet pozornie małych zmian naszego postępwania, żeby z tamtego "niewiele" z lotniska w Smoleńsku wiele dobrego mogło powstać w Polsce, czym pomoglibyśmy sobie samym, i czym moglibyśmy uczcić pamięć wszystkich, którzy tam zginęli, bez względu na datę ich śmierci... -
Leszku,
nie mówię, że Twoje podróże to jedyne miejsce w Kolumberze, w którym wymienia się Katyń. Może gdzieś ta nazwa jeszcze pada, może nawet są zdjęcia.
Nim cokolwiek powiem wyrażę szacunek, nawet hołd, zamordowanym tam przed 70-cioma laty Polakom. Obaj należymy do pokolenia, któremu przedstawiano Niemcy jako jedynego wroga Polski i Polaków podczas II wojny światowej. W niepodległej Polsce z tym wrogiem udało nam się pojednać. Może i dlatego, że przestaliśmy mówić o Niemcach zastępując ich hitlerowską III Rzeszą. Bez wątpienia można to traktować jako wielkie osiągnięcie obu sąsiednich narodów mających tak trudną, wspólną historię.
Katyń i słuszne oczekiwanie na dotarcie do pełnej prawdy o zdarzeniach kryjących się pod tym pojęciem wywołało także i ten skutek, że ZSRR przedstawiany w czasach PRL-u jako wyzwoliciel i sojusznik, w niepodległej Rzeczypospolitej zaczął być postrzegany jako wróg równie groźny co III Rzesza.
W połowie ubiegłego tygodnia, od momentu spotkania premierów, Tuska i Putina, na rocznicowych uroczystościach w Lesie Katyńskim zaczęto mówić o konieczności, wręcz obowiązku, znalezienia drogi do pojednania pomiędzy Polakami i Rosjanami, i konieczności wejścia na te drogę.
Może katastrofa w Smoleńsku będzie początkiem tej drogi, a postawa Putina i Rosjan wobec tej katastrofy będzie potwierdzeniem, że pojednanie jest do osiągnięcia szybciej niż myślimy?
Leszku, bywały jesteś w świecie, niejedno widziałeś. Myślisz, ze może tak być?
-
...jest cisza, tylko syreny słychać...
[']
...będziemy Was pamiętać...