Komentarze użytkownika pt.janicki, strona 5317
Przejdź do głównej strony użytkownika pt.janicki
-
-
...rozumiem, że po schowaniu więcej pola by zostało do działania dla wyobraźni...
-
...hmmm, Kubdu, głosów stamtąd nie słyszałem, mądrzy ludzi, których zdanie dla mnie się liczy, też na takowe głosy się nie powoływali, ale zawsze podkreślali znaczenie nadziei dotyczącej dalszego ciągu...
-
Marku, mam satysfakcję, że to co mnie się spodobało w Cambridge i ciebie zainteresowało. Dziękuję!
-
..czyli dobrze, że brama była uchylona...
-
Ireno, myślę, że Cambridge się ucieszyło z Twojego nim zainteresowania, a ja to już nawet podwójnie! Dzięki!
-
Leszku, widocznie artysta zabezpieczał się dodatkowo, a i uniwersyteckiej kwestury nie chciał narażać na dyskomfort zapachowy...
-
Doroto, miło mi, że uznałaś Cambridge za dobre miejsce na spacer. Dziękuję!
-
Renato, za uśmiechnięty spacer po Cambridge dziękuję!
-
Renato, grał i nawet nieźle mu szło...
-
...rozumiem, że po schowaniu więcej pola by zostało do działania dla wyobraźni...
-
...hmmm, Kubdu, głosów stamtąd nie słyszałem, mądrzy ludzi, których zdanie dla mnie się liczy, też na takowe głosy się nie powoływali, ale zawsze podkreślali znaczenie nadziei dotyczącej dalszego ciągu...
-
Marku, mam satysfakcję, że to co mnie się spodobało w Cambridge i ciebie zainteresowało. Dziękuję!
-
..czyli dobrze, że brama była uchylona...
-
Ireno, myślę, że Cambridge się ucieszyło z Twojego nim zainteresowania, a ja to już nawet podwójnie! Dzięki!
-
Leszku, widocznie artysta zabezpieczał się dodatkowo, a i uniwersyteckiej kwestury nie chciał narażać na dyskomfort zapachowy...
-
Doroto, miło mi, że uznałaś Cambridge za dobre miejsce na spacer. Dziękuję!
-
Renato, za uśmiechnięty spacer po Cambridge dziękuję!
-
Renato, grał i nawet nieźle mu szło...
cd.
Ruszono kawalkadą wdzięczną i dostojną.
Ktoś znał lasek gdzie grzybów było w bród. Przed wojną.
Tam trzy stary pędziły niczym trzy kwadrygi
Rozgrywając ze sobą po drodze wyścigi.
Na miejsce, dzięki Bogu dotarto szczęśliwie,
Choć stwierdzono, że paru już się nieźle kiwie.
Widać pęd był za duży. Ja się tym nie gorszę,
Bo przecież star to taki ciężarowy porsche,
A nie każden, nieprawdaż musi być Zasadą!
Mgła nad lasem wisiała. Za zasłoną bladą
Drzew kryły się konary. W dole zaś pod nimi
Z pewnością wszystkie grzyby, łącznie z prawdziwymi,
Uwiły sobie gniazda w całej swojej krasie,
Tak śliczne w kolorze, jak w grzybim atlasie!
Walka się wewnątrz lasu toczyła zażarta.
Na nogach się trzymała mniej niż jedna czwarta.
A gdy słońce się jęło chylić w stronę mroku
Reszta albo leżała, albo krok po kroku
Pni drzewnych się czepiając wracała ku starom.
Niektórzy, by sobie ułatwić szli parą.
Inni trójką lub czwórką wracali kolesie,
A że szyk to zbyt trudny do marszów po lesie,
Walili się co chwila na ziemię, aż miło!
Więc nie dziw, że i grzybków w koszyczkach nie było.
Mógł za to łatwo stwierdzić, kto ma dryg do nauk,
Że w Polsce grzybobranie - to straszliwy nałóg!