Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 860
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Mimo, że w Londynie byłe kilkakrotnie zawsze chętnie wracam do tego miasta, które można ciągle odkrywać na nowo i zawsze znaleźć coś nowego. Dzięki za piękny i pouczający spacer.
-
Eco-friendly art...
-
Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom ...
-
Nie tylko tu. Podobne lekcje widziałem i w National Gallery.
-
W pierwszej chwili, podobnie jak nasza krakowska Koleżanka pomyślałem, że to dzieło Paula Gauguina.
-
Żony "wilków morskich"? Cóż, przypomniała mi się stara piosenka z Kabaretu Starszych Panów, którą wykonywał Wiesław Gołas:
"Ta pieśń to awanturka
O kogo? O Kapturka.
Jakiego? Czerwonego -
zmodyfikowanego.
Nie była to dziewczynka,
lecz chlopię, jak malinka.
Czapeczkę nosił z szykiem -
czerwoną z kutasikiem!
Uha, tra la la!
Kapturek'62!
Uha ha! Tra la la!
Kapturek'62!
U babki, co za lasem
mieszkała w białym domku -
Kapturek czynił czasem
gomorkę ze sodomką.
Ta babka to kto ona?
Morskiego Wilka żona.
Gdy Wilk się szarpał w szkwałach
Kapturka zapraszała.
Uha, tra la la...
Gdy Wilk raz wrócił z rejsu
Kapturek był na miejscu -
Bo właśnie z żoną Wilka
płynęła mu ta chwilka.
Speszeni wszyscy troje:
"Wróciłeś...?" "Siądź..." "Postoję..."
Czas tak zazwyczaj rączy
zupełnie się nie sączy.
Uha, tra la la...
Lecz cóż to?
Zamiast natrzeć -
Wilk na Kapturka patrzy,
na jego torsik boski
i - przełom w Wilku Morskim!
Więc zamiast pogniewać się,
urządzić awanturkę -
zamieszkał w innej chacie
szczęśliwy Wilk z Kapturkiem.
Uha, tra la la..."
-
Melomani kojarzą też to miejsce z nazwą słynnej orkiestry kameralnej pod batutą sir Neville'a Marrinera.
-
Mogło służyć, bowiem z tego naczynia serwował on śliwowicę.
-
Nie musisz się rumienić. Toż mówią samą prawdę.
-
Planeta małp? (był kiedyś taki film)
-
Mimo, że w Londynie byłe kilkakrotnie zawsze chętnie wracam do tego miasta, które można ciągle odkrywać na nowo i zawsze znaleźć coś nowego. Dzięki za piękny i pouczający spacer.
-
Eco-friendly art...
-
Budujemy nowy dom, jeszcze jeden nowy dom ...
-
Nie tylko tu. Podobne lekcje widziałem i w National Gallery.
-
W pierwszej chwili, podobnie jak nasza krakowska Koleżanka pomyślałem, że to dzieło Paula Gauguina.
-
Żony "wilków morskich"? Cóż, przypomniała mi się stara piosenka z Kabaretu Starszych Panów, którą wykonywał Wiesław Gołas:
"Ta pieśń to awanturka
O kogo? O Kapturka.
Jakiego? Czerwonego -
zmodyfikowanego.
Nie była to dziewczynka,
lecz chlopię, jak malinka.
Czapeczkę nosił z szykiem -
czerwoną z kutasikiem!
Uha, tra la la!
Kapturek'62!
Uha ha! Tra la la!
Kapturek'62!
U babki, co za lasem
mieszkała w białym domku -
Kapturek czynił czasem
gomorkę ze sodomką.
Ta babka to kto ona?
Morskiego Wilka żona.
Gdy Wilk się szarpał w szkwałach
Kapturka zapraszała.
Uha, tra la la...
Gdy Wilk raz wrócił z rejsu
Kapturek był na miejscu -
Bo właśnie z żoną Wilka
płynęła mu ta chwilka.
Speszeni wszyscy troje:
"Wróciłeś...?" "Siądź..." "Postoję..."
Czas tak zazwyczaj rączy
zupełnie się nie sączy.
Uha, tra la la...
Lecz cóż to?
Zamiast natrzeć -
Wilk na Kapturka patrzy,
na jego torsik boski
i - przełom w Wilku Morskim!
Więc zamiast pogniewać się,
urządzić awanturkę -
zamieszkał w innej chacie
szczęśliwy Wilk z Kapturkiem.
Uha, tra la la..." -
Melomani kojarzą też to miejsce z nazwą słynnej orkiestry kameralnej pod batutą sir Neville'a Marrinera.
-
Mogło służyć, bowiem z tego naczynia serwował on śliwowicę.
-
Nie musisz się rumienić. Toż mówią samą prawdę.
-
Planeta małp? (był kiedyś taki film)