Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 857

Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski

  1. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 22:08)
    Dziękuję za wirtualną wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego oraz za plusiki. Pozdrawiam.
  2. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 22:06)
    Dzięki za Słowację. Pozdrawiam.
  3. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 22:04)
    Robercie, nakreślona przez ciebie apokaliptyczna wizja przypomniała mi starą balladkę Wojciecha Młynarskiego pt. "Jak należy rozpocząć cyrkowe przedstawienie". A tekst był taki:

    Do dyrektora cyrku w N. wszedł gość,
    na twarzy miał rumieniec
    i krzyknął: dyrektorku, wiem
    jak trzeba zacząć przedstawienie!

    Sztampowych parad dosyć już,
    i innych oklepanych chwytów.
    My, gdy orkiestry zabrzmi tusz,
    puścimy w cyrku stu dżygitów.

    Wszyscy w kostiumach z czarnych skór
    będą drałowac po arenie
    i każdy w dłoni dzierży wór.
    Tak się zaczyna przedstawienie!

    Tutaj dyrektor krzyknął - stop!
    mów pan, co dżygit ma w tym worku!
    Jegomość odparł - otóż to!
    W worku jest gówno, dyrektorku!

    Czekajże pan, bo tchu mi brak,
    dżygit to w worku ma? A jak!
    I teraz tak: napięcie rośnie, wtem gaśnie światło,
    pada strzał i każdy dżygit w tej ciemności
    rozrzuca to, co w worku miał.

    A potem tętent się oddala i - dyrektorku ukochany -,
    światło znienacka się zapala i ... cały cyrk jest obesrany!
    Czarna arena, i orkiestra, i napis: "Wiwat ZPR"
    czarne tygrysy, foki, krzesła, wszystko na czarno,
    wszystko w "merde"!

    I wtedy ja na dany znak
    prężąc i śmiejąc się szampańsko
    wychodzę ubrany w biały frak....

    i mówię: dobry wieczór Państwu!!!
  4. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 21:55)
    Czyżby do kociołka jako dodatek były też ziemniaczki, tyle że przedestylowane?
  5. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 21:47)
    Dzięki za Słowację. Pozdrawiam.
  6. lmichorowski
    lmichorowski (27.07.2011 21:41)
    Dziękuję za odwiedziny Słowacji. W pełni podzielam Twoją opinię, co do walorów turystycznych tego kraju. W swoim czasie miałem też okazję zwiedzić parę innych miejsc. Polecam przepiękne jaskinie na pograniczu słowacko-węgierskim ( zwłaszcza Domicę i Ochtińską Aragonitową), jaskinie Demianowskie i urokliwe miasteczka - Trenczyn, Rożniawę. Oczywiście, warta jest wizyty także słowacka stolica. Dziękuję za plusy i komentarze. Pozdrawiam.
  7. lmichorowski
    lmichorowski (25.07.2011 20:04)
    Wielkie dzięki za odwiedziny okolic Lubawy i plusy za zdjęcia z Dąbrówna i Iławy. Pozdrawiam.
  8. lmichorowski
    lmichorowski (25.07.2011 19:54)
    Dziękuję za tak liczne plusy z wizyty w Muzeum Powstania Warszawskiego. Pozdrawiam.
  9. lmichorowski
    lmichorowski (25.07.2011 19:48)
    Dziękuję za wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego i wszystkie plusy. Ja byłem w Muzeum już trzykrotnie, i jest tak jak mówisz. Wpada się na 1-2 godziny, które zamieniają się w półdniowy pobyt. Pozdrawiam.
  10. lmichorowski
    lmichorowski (24.07.2011 23:03)
    Nie wiem, czy przypominacie sobie balladkę Wojciecha Młynarskiego z 1982 roku pt. "Po Krakowskim w noc majową"? Tam jest odpowiedź dlaczego gościa zamurowało:

    Po Krakowskim w noc majową szedłem kiedyś moi mili,
    i mniej więcej przy Karowej usłyszałem, jak ktoś kwili:
    Siedli na mnie całą zgrają, i tokują i gruchają:
    “Dość tej złości, dość bierności, dość milczenia!
    Wiemy jakie są realia, z jakich kart się składa talia
    i nawiązać pora nić porozumienia”
    Zarzucają mi negację i wewnętrzną emigrację,
    z coraz cięższej artylerii do mnie walą,
    siedzą na mnie i do ucha tłum zajadły wciąż mi grucha:
    “Nawiąż dialog, nawiąż dialog, nawiąż dialog!”

    A mnie, wyznam państwu szczerze, do dialogu chęć nie bierze,
    Patrzę tępo w wyszczerbiony bruk ulicy
    Czując wśród gruchania tego coś lepkiego i wstrętnego,
    co bez przerwy ścieka mi po potylicy
    Ciecz to wstrętna, biała rzadka -
    - i tu wreszczie by balladka
    ujawniła są dramaturgiczną głębię:
    Wyznać bierze mnie pokusa, że to kwilił pomnik Prusa,
    Dialog zaś proponowały mu gołębie…

    Już balladkę kończyć pora, jeszcze tylko skromny morał
    jej przyczepię, jak do psiego chwosta rzep;
    By nie zgorszyć pań prześlicznych, ujmę rzecz eufemistycznie:
    Trudny dialog z kimś, kto wciąż ci sra na łeb.”

    Trudny dialog był w Polsce A.D. 1982, ale w sytuacji którą "eufemistycznie" ujął Pan Wojciech - może gościa zamurować także i na Sycylii.