Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 801
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Gdzieś czytałem, że oryginał zniszczono, pomimo tego, że jakiś kolekcjoner z USA oferował za niego całkiem ładną sumkę pieniędzy...
-
Starsza wersja, sądząc z tego. jak otwierają się przednie drzwi...
-
Tak, Czarku - to właśnie to ...
-
Bartku. patrząc, czy nie ma Twoich podróży, których jeszcze nie oglądałem , zauważyłem że wszedłeś do grona "stutysięczników", czego serdecznie Ci gratuluję i pozdrawiam.
-
Sławku, dziękuję za nadmorskie plusiki i pozdrawiam.
-
Czemu właściwie służy latarnia
Przeciętny umysł z trudem ogarnia.
W zasadzie - winna rozjaśniać mroki,
Gdy ku niej nocą skierujesz kroki.
Iść się powinno pewniej, przyjemniej...
Cóż, kiedy pod nią ponoć najciemniej.
-
Takiego Singapuru jest coraz mniej. Gdy pierwszy raz odwiedziłem to miasto w czerwcu 1980 roku spora część miała jeszcze taką , a nawet niższą zabudowę. Sporo było też jeszcze budynków z czasów kolonialnych. Potem jeździłem z racji pracy dość często do Singapuru i widziałem jak szybko się zmienia. Ostatni raz byłem tam w grudniu 1986 roku i po zdjęciach Kolumberowiczów mogę śledzić dalsze zmiany. Zgadzam się z Tobą, że miasto to nie jest aż tak drogie w stosunku do tego, co otrzymuje się za wydawane pieniądze. W każdym razie na pewno do Singapuru nie raz wrócić.
-
I nie tylko woda...
-
Rybka zwana Wandą...
-
Przyjemnie byłoby poleżeć na takich plażach.
-
Gdzieś czytałem, że oryginał zniszczono, pomimo tego, że jakiś kolekcjoner z USA oferował za niego całkiem ładną sumkę pieniędzy...
-
Starsza wersja, sądząc z tego. jak otwierają się przednie drzwi...
-
Tak, Czarku - to właśnie to ...
-
Bartku. patrząc, czy nie ma Twoich podróży, których jeszcze nie oglądałem , zauważyłem że wszedłeś do grona "stutysięczników", czego serdecznie Ci gratuluję i pozdrawiam.
-
Sławku, dziękuję za nadmorskie plusiki i pozdrawiam.
-
Czemu właściwie służy latarnia
Przeciętny umysł z trudem ogarnia.
W zasadzie - winna rozjaśniać mroki,
Gdy ku niej nocą skierujesz kroki.
Iść się powinno pewniej, przyjemniej...
Cóż, kiedy pod nią ponoć najciemniej. -
Takiego Singapuru jest coraz mniej. Gdy pierwszy raz odwiedziłem to miasto w czerwcu 1980 roku spora część miała jeszcze taką , a nawet niższą zabudowę. Sporo było też jeszcze budynków z czasów kolonialnych. Potem jeździłem z racji pracy dość często do Singapuru i widziałem jak szybko się zmienia. Ostatni raz byłem tam w grudniu 1986 roku i po zdjęciach Kolumberowiczów mogę śledzić dalsze zmiany. Zgadzam się z Tobą, że miasto to nie jest aż tak drogie w stosunku do tego, co otrzymuje się za wydawane pieniądze. W każdym razie na pewno do Singapuru nie raz wrócić.
-
I nie tylko woda...
-
Rybka zwana Wandą...
-
Przyjemnie byłoby poleżeć na takich plażach.