Ocenione komentarze użytkownika lmichorowski, strona 713
Przejdź do głównej strony użytkownika lmichorowski
-
Cóż, jak się jest z żelaza (lub innego metalu) to ma się i żelazne nerwy.
-
Dzięki, Piotrze - nie wiedziałem o tym.
-
Bo te plamki na skrzydełku przypominają oczy, nos i fragment pyska króla zwierząt...
-
No, ale jakieś okonki się jednak trafiały, jak widać na którymś z następnych zdjęć.
-
Nie wiem, czy pamiętasz, ale "Rodzina Poszepszyńskich" była programem satyrycznym, tak też trzeba traktować tego "zaskrońca z dżemem"...
-
Krysiu, dlaczego od razu "z pokorą". Przecież to były bardzo drobne nieścisłości, które udało mi się wychwycić jedynie dlatego, że w Warszawie się urodziłem i spędziłem prawie całe moje życie (w Lubawie mieszkam dopiero od 3,5 roku). Pozdrawiam.
-
Rzym rzeczywiście inspirował wielu filmowców. Do cytowanych przez Ciebie dzieł dodałbym koniecznie "Rzym" ("Roma") Federico Felliniego z 1972 roku i "Rzym miasto otwarte" ("Roma citta aperta") Roberto Rosseliniego z 1945 roku (zresztą jednym z autorów scenariusza tego filmu był Federico Fellini). A miasto jest samo w sobie urzekające i najlepiej zwiedzać je bez specjalnego planu, po prostu zacząć od jakiegoś "highlightu" a potem pójść "na żywioł". Sam byłem w Rzymie kilkakrotnie, zaliczyłem główne zabytki, ale ciągle mam duży niedosyt i myślę, że kolejna wizyta w Wiecznym Mieście byłaby dla mnie odkrywaniem wielu nieznanych miejsc.
-
Pamiętam z dawnych lat, że zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix), powszechnie występujący w Polsce (i Mandżurii) niejadowity wąż, był zwierzęciem często przywoływanym w słuchowisku "Rodzina Poszepszyńskich". Zaskroniec zakonserwowany w spirytusie przedstawiany był przez Marylę Poszepszyńską jako symbol nieomal wiecznego, niezmiennego trwania. Jej zdaniem "zanurzony w spirytusie zaskroniec nawet po wielu latach nie traci kształtu i barwy". A w ogóle... zaskroniec z dżemem, palce lizać!
-
+++++++++
-
A wino marki "wino"?
-
Cóż, jak się jest z żelaza (lub innego metalu) to ma się i żelazne nerwy.
-
Dzięki, Piotrze - nie wiedziałem o tym.
-
Bo te plamki na skrzydełku przypominają oczy, nos i fragment pyska króla zwierząt...
-
No, ale jakieś okonki się jednak trafiały, jak widać na którymś z następnych zdjęć.
-
Nie wiem, czy pamiętasz, ale "Rodzina Poszepszyńskich" była programem satyrycznym, tak też trzeba traktować tego "zaskrońca z dżemem"...
-
Krysiu, dlaczego od razu "z pokorą". Przecież to były bardzo drobne nieścisłości, które udało mi się wychwycić jedynie dlatego, że w Warszawie się urodziłem i spędziłem prawie całe moje życie (w Lubawie mieszkam dopiero od 3,5 roku). Pozdrawiam.
-
Rzym rzeczywiście inspirował wielu filmowców. Do cytowanych przez Ciebie dzieł dodałbym koniecznie "Rzym" ("Roma") Federico Felliniego z 1972 roku i "Rzym miasto otwarte" ("Roma citta aperta") Roberto Rosseliniego z 1945 roku (zresztą jednym z autorów scenariusza tego filmu był Federico Fellini). A miasto jest samo w sobie urzekające i najlepiej zwiedzać je bez specjalnego planu, po prostu zacząć od jakiegoś "highlightu" a potem pójść "na żywioł". Sam byłem w Rzymie kilkakrotnie, zaliczyłem główne zabytki, ale ciągle mam duży niedosyt i myślę, że kolejna wizyta w Wiecznym Mieście byłaby dla mnie odkrywaniem wielu nieznanych miejsc.
-
Pamiętam z dawnych lat, że zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix), powszechnie występujący w Polsce (i Mandżurii) niejadowity wąż, był zwierzęciem często przywoływanym w słuchowisku "Rodzina Poszepszyńskich". Zaskroniec zakonserwowany w spirytusie przedstawiany był przez Marylę Poszepszyńską jako symbol nieomal wiecznego, niezmiennego trwania. Jej zdaniem "zanurzony w spirytusie zaskroniec nawet po wielu latach nie traci kształtu i barwy". A w ogóle... zaskroniec z dżemem, palce lizać!
-
+++++++++
-
A wino marki "wino"?