Ocenione komentarze użytkownika pt.janicki, strona 4030
Przejdź do głównej strony użytkownika pt.janicki
-
...no i jeśli patrzącym na obraz w galerii lub ogladającym zdjęcie tego zdarzenia w Kolumberze, dobre myśli przychodzą, to hurrra!...
-
...ja też!
...biorąc pod uwagę wielkość wyklejanki na ścianie w galerii, tu musiało być duże przedszkole...
-
"...aż zrodzi się pod powieką,
Inna łza, radości łza!"
...oby także na widok kwoty wypisanej "na pasku" ... :-) ...
-
Pigmejko, a o które nogi Ci chodzi?
...bo uwzględniając także te widoczne szczątkowo, jest ich tu szesnaście ... :-) ...
-
Dzięki Teko, zwłaszcza za komentarze do zdjęć z Tate Modern. Przyznam się, że ani ja, ani Pani Janicka nie jesteśmy wielkimi fanami sztuki wspólczesnej. O znawstwie w ogóle nie mówiąc, ale z wizyty tam byliśmy zadowoleni...
...jesli do tego dorzucić Twoje uznanie, to czego jeszcze trzeba... :-) ...!
-
:-)
-
...w tym czasie akurat nie. Kilka lat wcześniej syn załapał się na takową. Kupił też reprodukcję wiszącą do tej pory w jego pokoju...
...jasne, że nie w wielkości oryginału... :-) ...
-
...to fakt. Dzięki temu nie było watpliwości, że to dzieło artystyczne. Jeśli do tego dorzucić zastanawianie się patrzących dookoła ludzi nad myślą autora ... :-) ...
...w przypadku naszych zdjęć wrzucanych do Kolumbera chyba jest podobnie. Oprócz iluś tam pikseli tworzących obrazek są jeszcze emocje. Zarówno autora, jak i patrzących, a często podziwiających...
-
Marku, wędrując po Londynie chyba mieliśmy bardziej znośne warunki, myślę o temperaturze, niż Ty w Etiopii. Było przyjemnie a w porównaniu do pogody panującej wtedy w Polsce, to już było żyć, nie umierać!
Do tego jeszcze Twoje uznanie dla zdjeć z tej podróży...!
Tylko się cieszyć i być wdzięcznym, pogodzie i plusującym... To i jestem!
-
...a propos pamięci, .tym razem dotyczącej Nelsona. Wczoraj na Discovery obejrzałem film o tym admirale. Film, jak fim, ale trzech z kilkunastu wypowiadających się historyków określiło go jako ojca potęgi Royal Navy trwającej przez XIX, aż do połowy XX wieku. A jeden nawet posunął się do kwalifikowania sukcesu Wielkiej Brytanii w wojnie o Falklandy jako konsekwencji zasług Nelsona.
..a ja go tylko skromnie nazywam kandytatem na "patrona Londynu" ... :-) ...
-
...no i jeśli patrzącym na obraz w galerii lub ogladającym zdjęcie tego zdarzenia w Kolumberze, dobre myśli przychodzą, to hurrra!...
-
...ja też!
...biorąc pod uwagę wielkość wyklejanki na ścianie w galerii, tu musiało być duże przedszkole... -
"...aż zrodzi się pod powieką,
Inna łza, radości łza!"
...oby także na widok kwoty wypisanej "na pasku" ... :-) ... -
Pigmejko, a o które nogi Ci chodzi?
...bo uwzględniając także te widoczne szczątkowo, jest ich tu szesnaście ... :-) ... -
Dzięki Teko, zwłaszcza za komentarze do zdjęć z Tate Modern. Przyznam się, że ani ja, ani Pani Janicka nie jesteśmy wielkimi fanami sztuki wspólczesnej. O znawstwie w ogóle nie mówiąc, ale z wizyty tam byliśmy zadowoleni...
...jesli do tego dorzucić Twoje uznanie, to czego jeszcze trzeba... :-) ...!
-
:-)
-
...w tym czasie akurat nie. Kilka lat wcześniej syn załapał się na takową. Kupił też reprodukcję wiszącą do tej pory w jego pokoju...
...jasne, że nie w wielkości oryginału... :-) ... -
...to fakt. Dzięki temu nie było watpliwości, że to dzieło artystyczne. Jeśli do tego dorzucić zastanawianie się patrzących dookoła ludzi nad myślą autora ... :-) ...
...w przypadku naszych zdjęć wrzucanych do Kolumbera chyba jest podobnie. Oprócz iluś tam pikseli tworzących obrazek są jeszcze emocje. Zarówno autora, jak i patrzących, a często podziwiających... -
Marku, wędrując po Londynie chyba mieliśmy bardziej znośne warunki, myślę o temperaturze, niż Ty w Etiopii. Było przyjemnie a w porównaniu do pogody panującej wtedy w Polsce, to już było żyć, nie umierać!
Do tego jeszcze Twoje uznanie dla zdjeć z tej podróży...!
Tylko się cieszyć i być wdzięcznym, pogodzie i plusującym... To i jestem! -
...a propos pamięci, .tym razem dotyczącej Nelsona. Wczoraj na Discovery obejrzałem film o tym admirale. Film, jak fim, ale trzech z kilkunastu wypowiadających się historyków określiło go jako ojca potęgi Royal Navy trwającej przez XIX, aż do połowy XX wieku. A jeden nawet posunął się do kwalifikowania sukcesu Wielkiej Brytanii w wojnie o Falklandy jako konsekwencji zasług Nelsona.
..a ja go tylko skromnie nazywam kandytatem na "patrona Londynu" ... :-) ...