Ocenione komentarze użytkownika iwonka55h, strona 418

Przejdź do głównej strony użytkownika iwonka55h

  1. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:56)
    to racja, nawet jak człek "bezpartyjny" jest, to jednak trudno przejść obojętnie obok takich miejsc.
  2. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:54)
    na drewnie chyba ślady spalenizny po pożarze.
  3. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:52)
    tak, lubię takie fotki.
  4. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:51)
    a kluchy pysiaste były...
    kartacze chyba...
  5. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:50)
    to był obiad, to masz jeszcze trochę czasu...
  6. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:49)
    Aniu, dziękuję za wspólny spacer po stolicy, żałuję, że miałam tak mało czasu i nie zdążyłam w tyle miejsc...
  7. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:47)
    dziękuję za podlaskie spacery.
  8. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 11:09)
    Z tego co pamiętam, to Czechosłowacja (jako całość) była modna za komuny, czyli lata 70 i 80, może potem zaczęliśmy jeździć dalej, czyli na zachód?
    Na Słowację jakoś mnie drogi nie zawiodły, ale zdarzyło mi się być w Czechach.
    W 1999r. jechałam przez Czechy tranzytem, sprzedano nam winietkę na autostradę, za jakąś kosmiczną cenę, ale zapłaciłam i pojechaliśmy dalej. Dwa lata później, kolega wyciągnął nas na kilka dni do Czech i wtedy dowiedziałam się, że winietka na 10 dni kosztuje 1/10 ceny, którą dałam przy poprzednim wyjeździe. Pomyślałam - ok, zapłaciłam frycowe, sprzedawca nas oszukał, niech mu będzie.
    Pamiętam, że przed tym wyjazdem, w przewodniku po Czechach, widziałam wywalony tłustym drukiem napis, aby uważać na kelnerów, bo oszukują turystów na maksa. I dokładnie tak było, wszędzie żądali kwot 2-3 krotnie większych niż opiewały rachunki i jeszcze czekali na napiwki. Przy próbach reklamacji, taki kelner "przepadał" i nie wychodził na salę a jego koledzy mówili nam, że np. teraz ten kolega je obiad, albo że poszedł już do domu. Później próbowaliśmy płacić każdy z osobna i mieliśmy do zapłaty drobne pieniądze, ale i tak przy płaceniu były nieporozumienia i kłótnie. Gdy w końcu dojechaliśmy do Pragi stołowaliśmy się w McDonaldsie, bo to było jedyne miejsce, gdzie nas nie oszukiwano. No, ale zachciało nam się wypić piwko w knajpce u Dzielnego Wojaka Szwejka. Nawet nie zdążyliśmy tego piwa wypić do dna, kelner, po jakimś kwadransie, sam z siebie, przyniósł nam rachunek (+kłótnia o jego wysokość) i powiedział, że mamy opuścić lokal, bo nic nie kupujemy (obiad). To przegięło przysłowiową "pałę", wróciliśmy na kemping, spakowaliśmy rzeczy i wróciliśmy do kraju.
    W sumie byliśmy 9 dni, zamiast 14, objeżdżaliśmy północno-zachodnie Czechy jakimś szlakiem starych zamków. Z obsługą turystów też było różnie. Nie dziw się więc, że moja noga w Czechach nie postanie.
    W Europie jest tyle piękniejszych miejsc, gdzie turysta jest mile widzianym gościem a nie intruzem i wolę tam pojechać.
  9. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 10:01)
    dla nas pięć, deszcz nas poganiał w drodze powrotnej...
  10. iwonka55h
    iwonka55h (09.01.2013 9:59)
    nie próbowałam, w końcu w PN nie wolno niczego dotykać.